Chiny zrobiły coś, czego świat jeszcze nie widział. Rekord handlu za 1,2 biliona dolarów
Jeśli ktoś myślał, że Chiny w 2025 roku będą hamować, twrde liczby właśnie wzięły go za ucho i brutalnie wyprowadziły z błędu. Nadwyżka handlowa Państwa Środka sięgnęła niemal 1,2 biliona dolarów. To najwięcej w historii globalnej gospodarki. To nie jest rekord „chiński”. To rekord światowy. I to pomimo drakońskich ceł wprowadzonych przez Donalda Trumpa. Jak do tego doszło?
Chiny i ponad bilion dolarów nadwyżki. Tego w historii świata jeszcze nie grali
Eksport w grudniu urósł o 6,6% rok do roku, znacznie powyżej oczekiwań. Import też zaskoczył pozytywnie, ale w skali całego roku praktycznie stał w miejscu. Efekt? Pieniądze płynęły do Chin szerokim strumieniem, a globalna równowaga handlowa znów się zachwiała.
Najciekawsze dzieje się jednak nie w samych liczbach, ale w kierunkach handlu. Relacje z USA wyraźnie słabną. W grudniu chiński eksport do Stanów spadł aż o 30%, a w całym 2025 roku o około 20%. To dziewiąty z rzędu miesiąc spadków.
Ale zamiast paniki jest chłodna kalkulacja. Chiny po prostu przerzuciły ciężar na inne rynki. Europa, Azja Południowo-Wschodnia, Afryka i Ameryka Łacińska przejmują rolę nowych odbiorców. ASEAN, UE i rynki wschodzące chłoną chińskie towary szybciej, niż Waszyngton zdąży nakładać kolejne cła.
Ten rekord nie wziął się z euforii. Wręcz przeciwnie. Chiny wciąż zmagają się z problemami wewnętrznymi. Kryzysem na rynku nieruchomości, słabą konsumpcją i presją deflacyjną. Popyt krajowy nie ciągnie gospodarki tak, jak kiedyś. Dlatego eksport stał się poniekąd ostatnią deską ratunkową. Jeśli Chińczycy nie wydają, to świat musi kupować. I kupuje. Nawet jeśli coraz głośniej na to narzeka.
Świat bije na alarm. Pekin tylko wzrusza ramionami
Międzynarodowe instytucje już ostrzegają, że tak gigantyczna nadwyżka handlowa może wywołać nowe napięcia. IMF apeluje do Pekinu, by bardziej postawił na konsumpcję wewnętrzną i ograniczył uzależnienie od eksportu.
Problem w tym, że Chiny nie mają dziś komfortu wyboru. W obecnym układzie to eksport stabilizuje gospodarkę. I wszystko wskazuje na to, że w 2026 roku Pekin nie tylko nie zwolni, ale spróbuje jeszcze bardziej umocnić swoją pozycję. Nawet jeśli reszta świata zacznie patrzeć na te liczby z rosnącą nieufnością.
