Chiny: rekordowy spadek kredytów. Załamanie w drugiej gospodarce świata?

Chiny: rekordowy spadek kredytów. Załamanie w drugiej gospodarce świata?

Chińskie banki odnotowały w lipcu rekordowy spadek nowych kredytów w juanach o 340 mld juanów, choć ekonomiści oczekiwali niewielkiego wzrostu. Sam sezonowy spadek akcji kredytowej po mocnym czerwcu nie byłby szczególnie niepokojący, gdyby nie zachowanie gospodarstw domowych, które zmniejszyły zadłużenie aż o 460,3 mld juanów. Dla Pekinu pojawia się niewygodny problem: pieniądz jest coraz tańszy… a Chińczycy nadal nie mają wielkiej ochoty go pożyczać. Rekordowy spadek kredytów nie jest jedynie słabym miesięcznym odczytem. Stary chiński model wzrostu oparty na nieruchomościach, inwestycjach i łatwo dostępnym długu coraz trudniej uruchomić tymi samymi narzędziami.

Najważniejsze fakty

  • Nowe kredyty w juanach zmniejszyły się w lipcu o 340 mld juanów, najbardziej w historii dostępnych danych. Ekonomiści oczekiwali wzrostu o 45 mld juanów.
  • Kredyty gospodarstw domowych, obejmujące również hipoteki, spadły o 460,3 mld juanów. W czerwcu zwiększyły się jeszcze o 264,6 mld juanów.
  • Wzrost całego portfela kredytów zwolnił do rekordowo niskich 5,1% r/r, a podaż pieniądza M2 rosła o 7,7%, najsłabiej od 16 miesięcy.

Rekord wygląda źle nawet po uwzględnieniu sezonowości

Chińska akcja kredytowa zwykle mocno zwalnia w lipcu. Banki starają się realizować znaczną część planów kredytowych przed końcem półrocza, dlatego czerwcowe dane bywają wyjątkowo wysokie. W tym roku w czerwcu udzielono kredytów za 1,61 bln juanów. Miesiąc później rynek spodziewał się zaledwie 45 mld juanów nowych pożyczek.

Skończyło się wynikiem ujemnym o 340 mld juanów. Jeszcze rok wcześniej lipcowy spadek wynosił 50 mld. Co więcej, nie był to pierwszy taki przypadek w 2026 roku. Kredyty skurczyły się już w kwietniu, wtedy jednak tylko o 10 mld juanów.

Coraz słabiej wygląda również szerszy trend. Od stycznia do lipca chińskie banki udzieliły łącznie 10,38 bln juanów nowych kredytów wobec 12,87 bln w analogicznym okresie poprzedniego roku. Tempo wzrostu całego portfela kredytowego zeszło do 5,1%, ustanawiając kolejne minimum.

Najciekawsze dzieje się w domowych bilansach

Gospodarstwa domowe ograniczyły zadłużenie o 460,3 mld juanów. Ta liczba mówi o stanie chińskiej gospodarki więcej niż sam rekordowy wynik całego sektora bankowego.

Przez kilkanaście lat kredyt hipoteczny był jednym z głównych kanałów napędzających chiński wzrost. Rosnące ceny mieszkań zachęcały rodziny do zakupów, deweloperów do nowych inwestycji, a lokalne władze zarabiały na sprzedaży gruntów. Wieloletni kryzys nieruchomości mocno uszkodził ten mechanizm. Dochody władz lokalnych ze sprzedaży ziemi spadły w pierwszej połowie 2026 roku o 31,5% r/r, a rynek mieszkaniowy nadal nie odzyskał dawnej dynamiki.

Pekin próbuje zachęcać kupujących. W samym Pekinie w sierpniu ponownie złagodzono ograniczenia dotyczące zakupu mieszkań i zwiększono limity części preferencyjnych kredytów. Nadal nie widać jednak powrotu starego przekonania, że mieszkanie niemal automatycznie będzie za kilka lat warte więcej.

Bez takiego przekonania niska stopa procentowa przestaje być wystarczającą zachętą.

Tańszy kredyt nie pomaga, jeśli nikt go nie potrzebuje

W normalnym spowolnieniu bank centralny może obniżyć stopy, zmniejszyć koszt kredytu i pobudzić firmy oraz gospodarstwa do większych wydatków. W Chinach ten kanał działa coraz słabiej.

Capital Economics zwraca uwagę, że nominalne oprocentowanie kredytów bankowych nadal spada. Po uwzględnieniu ostatniego wzrostu inflacji realny koszt finansowania obniżył się jeszcze mocniej. Popyt na kredyt mimo tego pozostał bardzo słaby.

Można więc pompować więcej płynności do systemu bankowego, ale sama dostępność pieniądza nie tworzy powodu, żeby go pożyczyć. Rodzina nie kupi drugiego mieszkania tylko dlatego, że hipoteka potaniała, jeśli obawia się spadku wartości nieruchomości albo niepewnej sytuacji zawodowej. Firma nie zbuduje nowej fabryki wyłącznie z powodu tańszego kredytu, jeśli nie widzi wystarczającego popytu na swoje produkty.

To jeden z powodów, dla których kolejna obniżka stóp może zrobić dziś w Chinach mniej niż kilka lat temu.

Eksport przykrywa słabość, której nie udało się naprawić w kraju

Chińska gospodarka nie wygląda wszędzie źle. Eksport urósł w lipcu aż o 24% r/r, a nadwyżka handlowa sięgnęła 113 mld dolarów. Problem w tym, że mocny handel zagraniczny coraz wyraźniej kontrastuje z tym, co dzieje się wewnątrz kraju.

Dobrym przykładem jest branża motoryzacyjna. Sprzedaż samochodów osobowych na rynku chińskim spadła w lipcu o 21,1% r/r do 1,47 mln sztuk. W tym samym czasie eksport zwiększył się o 88,2%, a zagraniczna sprzedaż samochodów elektrycznych i hybryd plug-in wzrosła aż o 147,8%.

Fabryki nadal mogą więc produkować, jeżeli reszta świata kupuje ich towary. Taki model pozwala utrzymywać wzrost, lecz uzależnia gospodarkę od zagranicznego popytu dokładnie w momencie, kiedy Europa i USA coraz mocniej bronią swoich rynków przed chińskimi produktami.

Pekin może potrzebować czegoś więcej niż kolejnej obniżki stóp

Ludowy Bank Chin zapowiedział, że utrzyma łagodne nastawienie i w razie potrzeby wprowadzi kolejne działania wspierające gospodarkę. Nie zasygnalizował jednak natychmiastowej obniżki stóp ani wskaźnika rezerw obowiązkowych banków. Capital Economics spodziewa się około 30 punktów bazowych cięć stóp w ciągu kolejnego roku.

Rekordowy lipcowy spadek kredytów podpowiada jednak, że problem może znajdować się gdzie indziej. Chińska gospodarka nie cierpi dzisiaj wyłącznie na brak taniego pieniądza. Zwyczajnie brakuje jej przekonania, że warto ten pieniądz pożyczyć i wydać. Dlatego bardziej znaczące od następnej decyzji PBOC mogą okazać się działania, które poprawią sytuację gospodarstw domowych, ustabilizują nieruchomości i odbudują popyt wewnętrzny. Bez tego banki mogą mieć coraz więcej pieniędzy do rozdania, a klientów nadal będzie brakować.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!