Chińskie Ministerswo Handlu uderza w USA. „Będzie odwet”. Wojna o AI?
Po serii nieprzychylnych komentarzy USA w odniesieniu do rozwoju chińskich modeli AI, Ministerstwo Handlu Chin uderzyło pięścią w stół. W oficjalnym komunikacie wskaząło: „Jeśli strona amerykańska podejmie działania wymierzone w chińskie firmy AI pod pretekstem walki z destylacją modeli, Chiny podejmą zdecydowane działania odwetowe (…) Destylacja jest powszechnie stosowaną praktyką w branży AI, polegającą na tym, że modele uczą się od innych modeli. Korzystają z niej firmy na całym świecie, w tym przedsiębiorstwa amerykańskie.”. Cytat ten pochodzi bezpośrednio z komunikatu chińskiego MOFCOM.
Chińczycy idą dalej: twierdzą, że to amerykańskie firmy wykorzystują chińskie modele jako źródło wiedzy i danych treningowych. Pekin uważa, że oskarżenia Waszyngtonu są przejawem „podwójnych standardów”. Technologiczna rywalizacja między dwiema, największymi gospodarkami świata przyspiesza. Dzień wcześniej, 8 września amerykańskie instytucje, NSA, FBI i CISA opublikowały wspólny dokument, w którym oskarżyły sześć chińskich firm AI: DeepSeek, Moonshot AI, Alibaba, MiniMax, StepFun i Z.AI o operacje przeciwko amerykańskim modelom.
Zgrzyta przed szczytem Trump – Xi?
Jesienią przywódca Chin, Xi Jinping ma spotkać się z Donaldem Trumpem i administracją w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem na kilka tygodni przed tym wydarzeniem sytuacja znów iskrzy. Według amerykańskich agencji Chiny idą w skalę miliardów tokenów, pobranych w milionach zapytań z modeli Claude, GPT, Gemini i Grok. Same agencje USA również przyznają, że destylacja jako technika jest legalnym i użytecznym narzędziem AI. Mimo to twierdzą, że w tym przypadku była prowadzona na masową skalę w celu obchodzenia ograniczeń i kopiowania zastrzeżonych możliwości modeli. Być może Amerykanie chcą tego tematu użyć jako jednej z kart negocjacyjnych.
Chiński argument, że Zachód także korzysta z chińskich modeli, nie jest całkowicie wyssany z palca. Sequoia Capital pisała w lipcu, że zachodnie laboratoria wykorzystują chińskie modele jako nauczycieli oraz źródła syntetycznych danych. Wskazywała np. wykorzystanie modelu Kimi K2.5 przez Thinking Machines. Nie oznacza to jednak automatycznie tego samego rodzaju nieautoryzowanej destylacji, o jaką USA oskarżają firmy chińskie. Oskarżenia rzucają od dawna obie strony. Pod koniec lipca chińskie Ministerstwo Handlu twierdziło, że wiele amerykańskich firm AI wykorzystywało chińskie modele w procesach destylacji, rozwoju i treningu. Resort wskazywał wtedy, że około 200 amerykańskich startupów miało sprzeciwiać się odcinaniu dostępu do chińskich modeli open source.
Chiny wrzucają drugi bieg
Wydaje się, że USA próbują łączyć działalność komercyjną chińskich firm AI z kwestiami bezpieczeństwa narodowego i potencjalnymi zastosowaniami wojskowymi, aby stworzyć podstawę do dalszych restrykcji. Sekretarz skarbu USA Scott Bessent ostatnio powiedział, że utrzymanie przewagi nad Chinami w AI jest dla USA kwestią strategiczną.
Stwierdził, że jeśli Chiny wyprzedzą USA w sztucznej inteligencji, „nic innego nie będzie miało znaczenia” i że w tej rywalizacji „nie ma nic na po jutrze”. Pekin nie zamierza oddawać pola i są na to twarde dowody. Dane z OpenRouter wskazują, że chińskie modele miały osiągać większe tygodniowe wykorzystanie od amerykańskich przez blisko 20 tygodni z rzędu. Aż cztery z pięciu najczęściej używanych modeli w ostatnim zestawieniu pochodziło właśnie z Chin.
Według amerykańskich służb działania Chin mają pozwalać tamtejszym firmom szybciej zmniejszać dystans technologiczny do USA bez ponoszenia pełnych kosztów badań, infrastruktury obliczeniowej, energii i budowy własnych modeli frontier. Mimo to w komunikacie amerykańskich agencji nie przedstawiono publicznie pełnego materiału dowodowego pozwalającego niezależnie zweryfikować skalę zarzucanej działalności.