Ceny biletów lotniczych w 2026 oszaleją? CEO Ryanair: „Nieuchronny wzrost”

Ceny biletów lotniczych w 2026 oszaleją? CEO Ryanair: „Nieuchronny wzrost”

Wakacje za granicą w tym roku mogą być rekordowo drogie. Rosną ceny nie tylko benzyny i ropy, czy gazu, ale przede wszystkim paliwo lotnicze. Linie mają dobry argument, by windować ceny i straszyć ich dalszym podnoszeniem. Tak oto wzrost cen paliw niemal automatycznie przekłada się na wyższe ceny biletów.

Same linie lotnicze już zaczynają to komunikować wprost. Podczas szczytu Airlines for Europe (A4E) w Brukseli temat ten dominował nie tylko w wystąpieniach, ale też w wywiadach i panelach dyskusyjnych. Dyrektor generalny Ryanaira, Michael O’Leary nie pozostawił złudzeń.

O’Leary twierdzi, że jeśli Cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta, wysokie ceny ropy „nieuchronnie przełożą się na wyższe ceny biletów. Ryanair co prawda nie spodziewa się problemów z dostępnością paliwa czy odwoływania lotów… Ale co szkodzi podnieść ceny zawczasu? Zainteresowani rezerwacją wakacji prawdopodobnie będą rezerwować loty 'na wyścigi’… Napędzając spiralę podwyżej.

Od początku stycznia ceny paliwa lotniczego wzrosły już ponad dwukrotnie. Źródło: Jet Fuel NWE CIF Caroges, Bloomberg

Linie nie mają przestrzeni na absorpcję kosztów?

Co ciekawe, sektor lotniczy działa na bardzo niskich marżach. Carsten Spohr z Lufthansy przypomniał, że średni zysk na pasażera w jego firmie to około 10 euro. Przy takiej strukturze finansowej nawet umiarkowany wzrost cen paliwa szybko wymusza reakcję cenową. Nie jest to zresztą abstrakcyjny problem.

W przypadku Air Canada wydatki na paliwo przekroczyły w 2024 roku 5,1 mld dolarów i stanowiły aż 24% kosztów operacyjnych. Odpowiadały za największy koszt. Przewoźnik podkreśla, że ceny rezerwacji zmieniają się stale, częściowo właśnie w odpowiedzi na wahania kosztów paliwa. Z tej perspektywy rosnące ceny biletów nie są strategią, ale koniecznością.

O wyższych cenach biletów pisaliśmy już wcześniej, m.in. tutaj: https://bithub.pl/gospodarka/koniec-taniego-latania-konflikt-na-bliskim-wschodzie-uderzy-w-ceny-lotow/

Globalny system paliwowy oznacza globalne skutki

Willie Walsh z IATA trafnie podsumował sytuację: „nie ma zwycięzców”. Rynek paliwa lotniczego jest globalnie powiązany – paliwo produkowane na Bliskim Wschodzie trafia zarówno do Ameryki Północnej, jak i do Azji.

To oznacza, że nawet przewoźnicy działający daleko od regionu konfliktu odczuwają jego skutki kosztowe. Walsh zwrócił też uwagę, że w dłuższym horyzoncie presja kosztowa i napięcia geopolityczne mogą zmusić linie do ograniczania podaży miejsc, co dodatkowo wzmacnia presję na ceny.

Popyt trzyma się mocno, ale ceny już rosną selektywnie

Na razie rynek pasażerski pozostaje odporny. Najwięksi amerykańscy przewoźnicy: Delta, American Airlines i United – informowali inwestorów, że mimo rosnących cen paliwa związanych z konfliktem na Bliskim Wschodzie (które generują setki milionów dolarów dodatkowych kosztów), nie spodziewają się istotnego spadku wyników kwartalnych.

Powód jest prosty: rekordowy popyt. Linie notują bardzo wysokie poziomy rezerwacji, a pasażerowie kupują bilety wcześniej, próbując zabezpieczyć niższe ceny przed dalszymi podwyżkami w sezonie letnim.

Jednocześnie reakcja cenowa już się rozpoczęła. Air New Zealand, SAS i Qantas należą do pierwszych przewoźników, którzy oficjalnie podnieśli taryfy. W Kanadzie WestJet sygnalizuje, że wzrost kosztów operacyjnych – związany m.in. z sytuacją w Iranie może wymusić dalsze korekty cen.

Najbardziej wyraźny przykład daje Air Transat. Przewoźnik nie tylko wprowadził wyższe dopłaty paliwowe na trasach do Europy, ale także podnosi ceny w szczytowych terminach oraz na trasach, gdzie konkurencja jest ograniczona. To klasyczna, selektywna strategia przenoszenia kosztów: najpierw tam, gdzie rynek jest najbardziej elastyczny cenowo.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!