Carney: „nowy porządek świata”. Kanada, Chiny z układem handlowym, Ottawa ustępuje w kwestiach uprzednio kluczowych
Kanada i Chiny zawarły porozumienie handlowe, które przewiduje wzajemne obniżki ceł i stanowi krok w kierunku normalizacji relacji handlowych między oboma krajami. Umowa, ogłoszona po spotkaniu premiera Kanady Marka Carneya z przewodniczącym Chin Xi Jinpingiem w Pekinie, przewiduje redukcję kanadyjskich ceł na chińskie auta elektryczne oraz chińskich ceł na kanadyjską żywność. To pierwsza taka inicjatywa w relacjach bilateralnych od czasu napięć wywołanych sporami dot. bezpieczeństwa technologii. Z miejsca okazała się jednak budzić ogromne kontrowersje.
Tło porozumienia sięga 2024 roku, kiedy Kanada, podobnie Stany Zjednoczone, nałożyła 100-procentowe cła na chińskie pojazdy elektryczne oraz 25-proc. na stal i aluminium. Przyczynkiem do tamtych działań były dumpingowe praktyki chińskich eksporterów, mogących pozwolić sobie na sztucznie zaniżane ceny w celu podboju rynków zagranicznych dzięki niższym kosztom energii oraz (zwłaszcza) sutym dotacjom państwowym. Praktyki takie dały się zresztą odczuć w szerszym spektrum branż, nie ograniczającym się jedynie do wspomnianych – choć te były przypadkami najbardziej jaskrawymi.
Pekin naturalnie odpowiedział retorsjami, wprowadzając cła rzędu 100-proc. na kanadyjski olej i mąkę rzepakową, 25-proc. na wieprzowinę i owoce morza, a także 75,8-proc. na nasiona rzepaku. Te działania zamknęły chiński rynek dla kanadyjskiego rolnictwa, co dotknęło zwłaszcza producentów rzepaku, powodując miliardy dolarów strat. Najnowsza umowa ma na celu odwrócenie tych trendów poprzez kierunków kanadyjskiego eksportu, szczególnie w obliczu niepewności co do przyszłości porozumienia CUSMA, które Kanada zawarła z USA i Meksykiem, które będzie przedmiotem przeglądu w bieżącym roku.
Powrót do dumpingu
Zgodnie z postanowieniami, Kanada zezwoli na import do 50 tys. chińskich pojazdów elektrycznych po obniżonej stawce cła w wysokości 6 proc. W zamian Chiny obniżą cła na kanadyjski rzepak do 15 proc., a także całkowicie zniosą restrykcje na homary, kraby, mąkę rzepakową i groch. Zmiany wejdą w życie 1 marca. Porozumienie obejmuje również memoranda w dziedzinach energii, turystyki i walki z przestępczością, choć nie rozwiązuje wszystkich sporów, w tym tych dotyczących technologii 5G i aresztowań obywateli obu krajów w przeszłości.
W sposób typowy dla obecnie panujących tam nastrojów politycznych, Ottawa zaznacza, że układ przyspieszy transformację energetyczną Kanady, umożliwiając dostęp do chińskiej wiedzy w zakresie pojazdów zeroemisyjnych, co z kolei przybliżać ma cele „walki ze zmianami klimatu”, traktowane tam jako ważniejsze niż obiektywne interesu kraju i mieszkańców. Eufemizmem byłoby jednak powiedzieć, że porozumienie budzi liczne kontrowersje – i w samej Kanadzie, i poza jej granicami. Czy też, mówiąc dokładniej, wywołało ono falę krytyki.
Kanada składa hołd celny?
Krytycy zarzucają rządowi w Ottawie upokarzającą kapitulację wobec Pekinu, wskazując na odstąpienie od stanowiska, które wcześniej traktowano jako kwestię suwerenności narodowej. Wcześniej Kanada – pod presją Waszyngtonu, choć i nie bez egoistycznego uzasadnienia – uznawała chińską ekspansję w sferze technologicznej za potencjalne zagrożenie bezpieczeństwa. Obecna umowa, pozwalająca na import pojazdów, które mogą zawierać elementy szpiegowskie, jest postrzegana jako uległość wobec Chin w sprawach, które Ottawa broniła w relacjach z USA.
Premier Ontario Doug Ford określił decyzję jako błąd, wskazując ryzyko dla kanadyjskiego przemysłu motoryzacyjnego i bezpieczeństwa narodowego. Lider konserwatystów Pierre Poilievre wyraził zaniepokojenie zwrotem od postrzegania Chin jako zagrożenia do budowania partnerstwa strategicznego, co nie tylko może zagrozić tysiącom miejsc pracy w przemyśle, ale też każe zadać pytanie o racjonalność długofalowej kanadyjskiej strategii politycznej. Układ niechętnie poparł natomiast Scott Moe, premier Saskatchewanu – dlatego, że jest to prowincja mocno uzależniona od sektora rolnego.
Pomruki na południe od granicy
Reakcje w Stanach Zjednoczonych są mieszane. Prezydent Donald Trump wyraził ostrożne poparcie dla umowy, za to inni urzędnicy administracji uznali ją za problematyczną, sugerując, że Kanada może pożałować decyzji o otwarciu swego rynku na dumpingowy chiński eksport. Niektórzy obserwatorzy wskazują na potencjalne ryzyka związane z chińskimi pojazdami, w tym możliwość zbierania danych, a także na fakt, że może ono w dalszym stopniu skomplikować mimo wszystko wciąż ważniejsze relacje handlowe z Waszyngtonem. Mimo, że Carney chwalił Chiny jako „bardziej przewidywalne” od USA.
Te ostatnie nie tylko będą teraz miały (szczególnie w optyce administracji Trumpa) powód, aby jeszcze mocniej forsować ochronę własnego rynku przed kanadyjskim eksportem, ale też najprawdopodobniej mogą domagać się koncesji podobnych, które Kanada poczyniła wobec Chin – a których wzdragała się (i to posługując się przy tym dość strzelistą, suwerennościową retoryką) uczynić wobec Waszyngtonu. Wątpliwe bowiem, by ten zaakceptował – jak to własnymi słowy określił premier Carney w Pekinie – „nowy porządek świata” z Chinami jako rozgrywającym w handlu z Kanadą.
