Budżet państwa na łańcuchu. Prezydent forsuje młot na deficyt – i kary dla polityków za nadmierne wydatki

Budżet państwa na łańcuchu. Prezydent forsuje młot na deficyt – i kary dla polityków za nadmierne wydatki

Javier Milei, prezydent Argentyny, przedstawił założenia swojej reformy ustroju budżetowego i monetarnego kraju. Reforma ta, nawet oficjalnie określana jako „łańcuch na budżet”, stanowić ma permanentne zerwanie z dotychczasowymi praktykami budżetowymi, których w ostatnich dekadach Argentyna stała się znana, i wymusić gwarantowaną prawnie dyscyplinę wydatków – pod groźbą konsekwencji dla odpowiedzialnych za nieodpowiedzialność budżetową.

Zapisy reformy przewidują, że Argentyna co do zasady zawsze ma operować z założeniem planu wydatków publicznych bez deficytu. Zawarty w nich mechanizm „grillete fiscal”, czyli właśnie owego fiskalnego łańcucha, zakłada, że jeśli przez kilka kolejnych miesięcy budżet państwa odnotuje przewagę wydatków nad wpływami, Kongres będzie miał zaledwie kilka tygodni na przywrócenie równowagi. Jeśli do tego nie dojdzie, automatycznie wejdzie w życie „shutdown” – zamknięcie nieistotnych części administracji publicznej. Nowe wydatki zostaną zablokowane, umowy nie będą podpisywane, zatrudnienie – zamrożone, a transfery finansowe do władz prowincjonalnych – wstrzymane. Co więcej, prezydent, wiceprezydent, ministrowie, sekretarze stanu i (o zgrozo) członkowie Kongresu stracą swoje uposażenia – na tak długo, jak długo deficyt będzie się utrzymywał.

Drugi filar reformy dotyczy Banku Centralnej Republiki Argentyńskiej, a ściślej ograniczenia jego kompetencji. Javier Milei w toku swej kampanii wyborczej nawoływał wprost do wysadzenia banku centralnego i definitywnej likwidacji tej instytucji, jako współodpowiedzialnej za monetarny koszmar kraju. Przedstawione teraz założenia nie są, co prawda, aż tak ambitne, ale są także błahe. Dotąd bank miał mandat do dwojakich działań: po pierwsze stabilizacji peso, po drugie zaś – wsparcia zatrudnienia, wzrostu gospodarczego oraz działania na rzecz tzw. sprawiedliwości społecznej. Teraz ma zostać zredukowany tylko do pierwszego z tych celów, obrony wartości peso, czyli de facto walki z inflacją. Samą emisję pieniądza bez pokrycia Milei już wcześniej chciał zresztą zdelegalizować.

Obecny projekt zakazuje BCRA finansowania władz (zarówno centralnych, jak i tych prowincjonalnych oraz lokalnych) poprzez emitowanie pieniądza, zakup papierów dłużnych na rynku pierwotnym czy transfer zysków do skarbu państwa – chyba że środki te zostaną przeznaczone wyłącznie na spłatę długu. Co prawda dotąd zakaz finansowania wydatków rządu przez bank centralny formalnie też obowiązywał, ale był bez trudu omijany przez polityków. Bank nie drukował co prawda pieniędzy bezpośrednio dla kasy państwa, ale księgował je jako „zyski” – które następnie, cóż za zaskoczenie, trafiały do kasy państwa. Dodatkowo, kadencja prezesów BCRA ma zostać wydłużona, zaś oni sami będą chronieni przed arbitralnym odwoływaniem – do ich usunięcia będzie wymagana kwalifikowana większość (2/3) w obu izbach Kongresu.

Javier Milei na wojennej ścieżce z inflacja

Wszystkie te kroki mają utrwalić i uniemożliwić cofnięcie dotychczasowych reform gospodarczych i budżetowych kraju. Javier Milei objął funkcję prezydenta w grudniu 2023 r. Do tego czasu Argentyna tonęła w błędnym kole: gigantyczny deficyt budżetowy pokrywany był niekończącym się dodrukiem coraz bardziej bezwartościowej waluty, to zaś napędzało gigantyczną inflację. Miało to naturalnie destrukcyjny wpływ na gospodarkę, prócz tego jednak jak zwykle uderzało w „najsłabszych” – co z kolei jak zwykle prowadziło do tego, że rząd zwiększał wydatki, aby ich „chronić”. Dzięki takiej polityce owi „najsłabsi” stanowili gigantyczny blok wyborczy, co wespół z innymi beneficjentami tego systemu (zwłaszcza rzeszą urzędników państwowych oraz związków zawodowych) czyniło jego zmianę nadzwyczaj trudną.

Milei jednak spróbował – i nie bez sukcesów. W ciągu 18 miesięcy zdołał zredukować inflację z 289,4% w kwietniu 2024 r. do 33,5% w czerwcu 2026 r., zaś miesięczna dynamika cen oscyluje wokół 1,9–2,1%. Argentyna zaczęła także – rzecz niesłychana – odnotowywać nadwyżkę budżetową. Nadwyżka taka planowana jest także w tym roku, choć akurat w ostatnim czerwcu kraj znów walczył z deficytem. Prezydent doprowadził także do liberalizacji w szeregu sektorów gospodarki, zniósł restrykcje walutowe i na szeroką skalę otworzył kraj przed inwestycjami. Co prawda niektórzy krytycy, i to z bliskich mu ideowo środowisk libertariańskich, zarzucają mu i tak za małe tempo i zbyt powierzchowny charakter reform, a miejscami wręcz zdradę ideałów wolnościowych – inni jednak wskazują, że jego reformy to i tak więcej, niż można było mieć nadzieję na realne przeforsowanie.

Pozostaje zobaczyć, czy obecna reforma – ta krępująca łańcuchem argentyński budżet – doczeka się uchwalenia, zaś członkowie tamtejszego Kongresu będą mieli odwagę zagłosować za ustawą, która grozi im wstrzymaniem wynagrodzeń.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!