Berenberg ostrzegł Europejski Bank Centralny. „Popełnicie błąd”. Podwyżki stóp wrócą?
Europejska gospodarka zaczyna wyraźnie hamować dokładnie w momencie, a Europejski Bank Centralny twierdzi, że jest agresywnie nastawiony do walki z inflacją. Coraz więcej analityków uważa, że EBC próbuje gasić pożar, który już częściowo wygasa, ryzykując przy tym wywołanie nowego kryzysu gospodarczego. Szczególnie mocno wybrzmiewają słowa głównego ekonomisty Berenberg, Holgera Schmiedinga. To on ostrzegł, że dalsze podwyżki stóp byłyby „dużym błędem”.
Problem polega na tym, że Europa znajduje się dziś w wyjątkowo trudnym momencie cyklu. Inflacja nadal pozostaje podwyższona, ale jednocześnie popyt słabnie, przemysł hamuje, a największe gospodarki strefy euro coraz wyraźniej tracą impet. Dla rynku oznacza to jedno: EBC może być bardzo blisko klasycznego błędu polityki monetarnej. Czy go popełni? Nie wiemy
Najważniejsze fakty
- Główny ekonomista Berenberg, Schmieding, ostrzegł, że dalsze podwyżki stóp przez ECB byłyby „dużym błędem”.
- Inflacja w strefie euro wzrosła do 3%, najwyższego poziomu od września 2022 roku.
- Niemcy, Francja i Włochy pokazują coraz więcej oznak osłabienia gospodarczego i ryzyka recesji.
ECB nadal walczy z inflacją, mimo że gospodarka wyraźnie słabnie
Europejski Bank Centralny znalazł się dziś w bardzo niewygodnym położeniu. Z jednej strony inflacja ponownie przyspieszyła do 3%, co utrudnia szybkie luzowanie polityki monetarnej. Z drugiej jednak strony coraz więcej wskaźników makro pokazuje, że gospodarka strefy euro traci momentum znacznie szybciej, niż wcześniej zakładano.
Holger Schmieding z Berenberg uważa, że ECB zaczyna skupiać się niemal wyłącznie na inflacji, ignorując pogarszające się fundamenty wzrostu gospodarczego. Jego zdaniem kolejne podwyżki stóp mogą jedynie pogłębić problemy europejskiej gospodarki i doprowadzić do „większego ekonomicznego cierpienia”.
To szczególnie istotne w kontekście Niemiec, Francji i Włoch tj. trzech największych gospodarek strefy euro. Właśnie tam coraz mocniej widać oznaki osłabienia popytu, problemów przemysłu oraz spadku aktywności konsumentów. Globalna gospodarka wchodzi w trudny okres. Opisaliśmy go w artykule Technologiczne firmy zwalniają na potęgę: 85 tysięcy ludzi na bruk. Kryzys „białych kołnierzyków” trwa
Rynek zaczyna obawiać się klasycznego błędu banku centralnego
Największy problem ECB polega dziś na opóźnieniu działania polityki monetarnej. Podwyżki stóp procentowych działają na gospodarkę z dużym lagiem, często dopiero po kilkunastu miesiącach. To oznacza, że Europa nadal odczuwa skutki wcześniejszego agresywnego zacieśniania warunków finansowych. Coraz więcej inwestorów zaczyna więc obawiać się scenariusza, w którym ECB będzie podnosił stopy dokładnie wtedy, gdy gospodarka zacznie już wpadać w recesję.
Historycznie właśnie takie momenty często kończyły się gwałtownym pogorszeniem koniunktury, wzrostem bezrobocia i problemami sektora przemysłowego. Rynek coraz wyraźniej widzi też różnicę między Europą a Stanami Zjednoczonymi. Amerykańska gospodarka nadal pozostaje relatywnie odporna dzięki silnemu sektorowi technologicznemu i wyższej produktywności. Europa takiego bufora praktycznie nie ma.
EBB znajduje się dziś pod ogromną presją, ponieważ inflacja nadal pozostaje powyżej celu banku centralnego. Problem polega jednak na tym, że obecna struktura inflacji wygląda zupełnie inaczej niż dwa lata temu. Duża część wcześniejszej presji cenowej była związana z energią, zaburzeniami podaży oraz wojną. Tymczasem gospodarka realna zaczyna coraz mocniej odczuwać skutki wysokich kosztów finansowania. Kredyt staje się droższy, inwestycje zwalniają, a konsumenci ograniczają wydatki. Dlatego część ekonomistów boi się, że EBC chce walczyć z inflacją kosztem wzrostu gospodarczego.
Na rynkach globalnych uwagę ściągają na siebie praktycznie tylko spółki AI. Opisaliśmy je w artykule Wall Street nie wierzy już w normalną hossę. „Śmierć maruderom”. Bez AI wzrosty nie istnieją?
