Będzie ciężej o wizy do turystycznego kraju? Rząd chce walczyć z pseudo-turystami prowadzącymi nielegalne biznesy

Będzie ciężej o wizy do turystycznego kraju? Rząd chce walczyć z pseudo-turystami prowadzącymi nielegalne biznesy

Królestwo Tajlandii – od lat postrzegane jako raj dla zachodnich turystów poszukujących egzotycznego klimatu, tanich usług i, nazwijmy to, luźniejszej atmosfery – mierzy się ze sporym dylematem. Przyczyną tego jest rosnące niezadowolenie społeczne ze skutków masowej obecności turystów, które zderza się z ekonomiczną koniecznością – turystyka to finansowa kroplówka, dzięki której Tajlandia względnie radzi sobie z turbulencjami, które w ostatnich miesiącach przeżywa jej gospodarka. Co ciekawe, w przypadku turystów także chodzi o problem ekonomiczny.

Poddanych króla Vajiralongkorna wzburza bowiem nie to – jak można by podejrzewać na pierwszy rzut oka – jak turyści zachowują się w sensie kulturalno-obyczajowym, lecz to, że wykorzystują swój status do celów biznesowych. Chodzi o mnożące się, wręcz masowe przypadki prowadzenia przez turystów (czy pseudo-turystów) działalności gospodarczej, i to najczęściej w nielegalny sposób. To ostatnie najpewniej nie wzruszałoby Tajów gdyby nie to, że prowadzone przez tych pierwszych biznesy w licznych przypadkach wypierają z rynku działalność rodzimą, odbierając miejscowym pracę i dochody.

W odpowiedzi na ten problem Tajlandia szykuje się do sporych zmian w dotychczasowej, bardzo liberalnej i nastawionej na przyciągnięcie turystów polityce wizowej. Zmiany takie zapowiedział premier Anutin Charnvirakul, powołując grupę roboczą z zadaniem przeglądu całego krajowego systemu wizowo-imigracyjnego. Władze rozważają skrócenie okresu bezwizowego pobytu z 60 do 30 dni dla obywateli 93 krajów. Jednocześnie planują także rewizję kryteriów przyznawania wiz inwestycyjnych, długoterminowych, studenckich oraz tych przeznaczonych dla „cyfrowych nomadów”.

Opracowania rządowych instytucji statystycznych wskazują, że średni czas pobytu zagranicznych turystów w Tajlandii wynosi niewiele ponad dziewięć dni. Najdłużej zostają Norwegowie – średnio 21 dni. Skrócenie bezwizowego okresu do 30 dni ma zatem wystarczyć autentycznym turystom, jednocześnie ograniczając możliwość długiego pozostawania w kraju osobom, które de facto prowadzą działalność biznesową. Osoby potrzebujące dłuższego pobytu z powodów medycznych, stażu czy innych będą musiały ubiegać się o dedykowane kategorie wiz

Tajlandia ma dość (niektórych) turystów

Problem ten zogniskował się w świadomości publicznej po serii głośnych incydentów. W Phuket policja postawiła zarzuty 33 cudzoziemcom, w tym 13 Rosjanom i 12 Chińczykom, w ponad tuzinie spraw związanych z prowadzeniem niezarejestrowanej i nieopodatkowanej działalności gospodarczej. Chodziło między innymi o nielegalną budowę barów i restauracji na plażach. Z kolei w Pattayi aresztowano kolejnego obywatela ChRL z pokaźną kolekcją broni (której wolumen może sugerować, że zainteresowany trudnił się jej czarnorynkową dystrybucją).

Podczas wizyty w Phuket premier zapowiedział zerową tolerancję dla cudzoziemskich „bandytów” zajmujących publiczne plaże i prowadzące nielegalny handel. We wtorek Anutin udał się na Koh Phangan – wyspę znaną z nocnych imprez – aby nadzorować akcję przeciwko firmom formalnie zarejestrowanym na miejscowych „słupów”, lecz faktycznie kontrolowanym i prowadzonym przez obcokrajowców. Rzecznik rządu. Rachada Dhnadirek, przekazała też, że premier polecił siłom bezpieczeństwa i organom regulacyjnym przeprowadzenie inspekcji na terenie całego kraju.

Propozycje skrócenia pobytów bezwizowych oraz wprowadzenia opłaty wjazdowej dla wszystkich turystów spotykają się jednak z oporem branży turystycznej, obawiającej się utraty konkurencyjności wobec Wietnamu i Malezji. Tajlandia w 2025 roku przyjęła 33 miliony zagranicznych odwiedzających, co przynieść miało temu krajowi blisko 50 miliardów dolarów przychodu. Pomimo tego lokalni przedsiębiorcy z obszarów turystycznych od lat sygnalizują zagrożenie dla swoich interesów ze strony osób korzystających z wiz turystycznych, lecz zainteresowanych nie tylko wypoczynkiem.

Problem ten dodatkowo zaostrzyła wojna graniczna, jaką kraj ten stoczył w zeszłym roku z Kambodżą – wywołując naturalne w takich sytuacjach ruchy ludności i wzrost niepewności.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Zostaw komentarz