Bankier z Wall Street: ryzyko kryzysu finansowego jest realne. „Ludzie się boją”

Bankier z Wall Street: ryzyko kryzysu finansowego jest realne. „Ludzie się boją”

Czy świat finansów znów stoi na krawędzi? Lloyd Blankfein, były szef Goldman Sachs, który prowadził bank przez burzę 2008 roku, ostrzega. Im dłużej nie dochodzi do poważnego wstrząsu, tym większe ryzyko, że kolejny będzie wyjątkowo bolesny.

„Im dłuższa cisza, tym większy huk”

W rozmowie z „Financial Times” Blankfein podkreślił, że największym błędem rynków jest dziś samozadowolenie. Od globalnego kryzysu minęło już kilkanaście lat. W tym czasie sektor prywatnego kredytu urósł do gigantycznych rozmiarów – około 1,8 bln dolarów. A to, jego zdaniem, tworzy mieszankę potencjalnie wybuchową.

Blankfein nie wieszczy krachu jutro rano. Ale jednocześnie mówi wprost: aktywa mogą być wyceniane na poziomach, których rynek nie będzie w stanie obronić w realnej sprzedaży.

„Im dłużej trwa okres bez rozliczenia, tym bardziej dotkliwe może być kolejne” – ostrzega. Jego recepta? Agresywne „mark to market”, czyli bezlitosne sprawdzanie realnej wartości aktywów i gotowość do sprzedaży nawet wtedy, gdy boli.

W tle narastają obawy o jakość portfeli prywatnego kredytu, szczególnie w sektorze technologicznym i software’owym, gdzie rozwój AI może gwałtownie zmienić modele biznesowe. Duzi gracze, jak Blackstone, Blue Owl czy Apollo, już mierzą się z rosnącą presją. Notowania wielu firm z tego segmentu spadły w ostatnich tygodniach dwucyfrowo.

Wall Street wchodzi na Main Street

Blankfein zwraca uwagę na jeszcze jeden trend: coraz większe otwarcie rynku prywatnego kredytu na inwestorów detalicznych. Zmiany regulacyjne i polityczne, w tym działania administracji USA, ułatwiają dostęp do trudnych, mało płynnych aktywów nawet w planach emerytalnych.

Problem? W czasach dobrej koniunktury wysokie stopy zwrotu kuszą. W czasie kryzysu brak płynności i nieprzejrzystość wycen mogą okazać się zabójcze. Choć niektórzy, jak Jamie Dimon, widzą podobieństwa do okresu sprzed 2008 roku, inni przekonują, że sektor jest bardziej odporny. Prawda pewnie leży gdzieś pośrodku. Jeśli dojdzie do wstrząsu, uderzy on nie tylko w Wall Street, ale i w zwykłych inwestorów.

Blankfein, dziś miliarder i autor wspomnień „Streetwise”, mówi jasno: planuj tak, jakby kryzys miał nadejść. Bo kiedy już coś wybuchnie, może się okazać, że wiele aktywów było warte znacznie mniej, niż wszyscy chcieli wierzyć.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Zostaw komentarz