B-21 Raider – bombowiec z najniezwyklejszą zdolnością: nie pokonał go budżet
Amerykański bombowiec nowej generacji, zaprezentowany niedawno B-21 Raider, prócz swoich możliwości technicznych odznaczył się supermocą, którą rzadko kiedy udaje się osiągnąć. Zmieścił się mianowicie w kosztach wyznaczonych przez budżet. Jak na program zbrojeniowy USA – ewenement.
Jak wiadomo, współczesne samoloty bojowe, szczególnie te najbardziej zaawansowane, cechują się budzącymi wrażenie możliwościami. Czy to jeśli chodzi o wrażliwość sensorów, zasięg i precyzję uzbrojenia czy jakość obróbki i zarządzania informacjami na polu walki, zdolności te w stosunku do maszyn starszych generacji wydają się nieomal technologią rodem ze science-fiction.
Jest jednak także i inna cecha, który zdaje się łączyć większość współczesnych cudów techniki wojskowej i lotniczej – ich koszty wyciskają łzy z oczu. Samo to, że są ogromnie drogie, w istocie nie jest niczym niezwykłym. Gorzej, że niemal zawsze okazują się one daleko droższe niż zakładał budżet – i o wiele kosztowniejsze niż na logikę powinny. Kwoty te mają tendencję do rozpływania się, nie zawsze z namacalnymi rezultatami. Płacą zaś, jak zawsze, podatnicy.
Nie chodzi o to, by zrealizować program, ale by *doić* go
W szczególności zjawisko to jest zmorą amerykańskich programów zbrojeniowych – nie tylko zresztą (choć zwłaszcza) w odniesieniu do największych projektów lotniczych tamtejszych sił zbrojnych. Fakt ten budził krytykę od dawna, zaś liczba programów, w których wykonawcy odnotowali „wzrost kosztów” oraz żądali „zwiększenia wartości umowy” była taka, że w istocie łatwiej byłoby wskazać te, które bez tego się obeszły.
W istocie trudno się dziwić, że było to zjawisko masowe. Największe amerykańskie koncerny zbrojeniowe, jak Lockheed Martin, Boeing, Northrop Grumman, General Dynamics czy Raytheon, dbały bowiem o to, żeby koszty były jak największe. Od ich sumy naliczały bowiem sobie marże. Od lat koncerny te utrzymywały też dobre relacje z kongresmenami i senatorami (tj. przeznaczały milionowy budżet na lobbing). I skutecznie torpedowały w ten sposób próby zmiany tego stanu rzeczy.
To poczęło zmieniać się dopiero ostatnio, na fali reform forsowanych przez administrację Trumpa. A zwłaszcza Departament ds. Efektywności Rządowej (DOGE), który masowo likwiduje przypadki marnotrawienia pieniędzy – i przy okazji rujnuje „biznes” beneficjentom tej sytuacji. Minęło jednak zbyt mało czasu, by efekty zmian wprowadzanych przez ekipę Trumpa nabrały cech trwałości i wywarły bardziej długofalowy efekt.
Budżet ściśle tajny – ale nienaruszony
W tym kontekście tym bardziej godna odnotowania jest informacja, która powinna stanowić normę. W świecie współczesnych wydatków rządowych stanowi jednak sensację. Oto supernowoczesny bombowiec szóstej generacji, B-21 Raider, nie przekroczył kosztów założonych przez wyznaczony na jego rozwój budżet! A nawet wprost przeciwnie: mając na względzie niezakłócony proces adopcji, U.S. Air Force zdołały w roku budżetowym 2025 wynegocjować niższy koszt seryjnej maszyny, niż planowano.
Produkowany przez Northrop Grummana B-21, planowany następca B-1B, a także słynnego B-2, zachowuje charakterystyczny dla tego ostatniego układ latającego skrzydła. Tak samo jak on jest też samolotem trudnowykrywalnym (stealth). Prócz tego w istocie niewiele o nim wiadomo. Rozwijano go bowiem w ramach tzw. black project, czyli programu tajnego, którego istnieniu – do momentu prezentacji samego bombowca – zaprzeczano.
Oczywiście miało to ten plus, że pytania krytyków o budżet również można było zbyć. Nawet jeśli tym akurat razem nie było to konieczne.