Akcje norweskiego giganta zbrojeniowego wystrzeliły. Zarobi krocie na programie 'SAN’ w Polsce?

Akcje norweskiego giganta zbrojeniowego wystrzeliły. Zarobi krocie na programie 'SAN’ w Polsce?

W dniu dzisiejszym grupa Kongsberg Gruppen poprzez swoją spółkę zależną Kongsberg Defence & Aerospace podpisała z polską Agencją Uzbrojenia (reprezentującą Skarb Państwa) oraz konsorcjum z Polską Grupą Zbrojeniową (PGZ) historyczny kontrakt w ramach programu SAN.

Umowa opiewa na kwotę ok. 15 mld PLN netto, a jej przedmiotem jest dostawa 18 modułów bateryjnych systemu obrony przeciwlotniczej i antydronowej krótkiego zasięgu SAN. W ramach umowy Kongsberg dostarczy m.in. zdalnie sterowane systemy wieżowe (MCT-30) oraz armaty 30 mm, a także zainwestuje w rozbudowę mocy produkcyjnych na Pomorzu. Kluczowym podwykonawcą PGZ jest gdyńska firma Advanced Protection Systems (APS), odpowiedzialna za systemy dowodzenia i radary. 60% wartości kontraktu pozostaje w polskich firmach.

Rynki reagują

Kontrakt z Polską wywołał natychmiastową i entuzjastyczną reakcję na giełdzie w Oslo. Kurs akcji Kongsberg Gruppen (KOG.OL) wzrósł o ponad 3% w pierwszych godzinach handlu. Jest to kontynuacja silnej hossy, która od początku 2026 roku wywindowała wycenę spółki o blisko 24%. Inwestorzy postrzegają umowę na systemy UCAS nie tylko jako potężny zastrzyk gotówki, ale przede wszystkim jako potwierdzenie dominacji technologicznej firmy w niszowym, a obecnie kluczowym sektorze zwalczania dronów. Skala zamówienia obejmująca 18 baterii jest na tyle duża, że wymusza na koncernie zwiększenie mocy produkcyjnych bezpośrednio w Polsce, co rynki oceniają jako strategicznie korzystne obniżenie kosztów operacyjnych przy jednoczesnym zabezpieczeniu gigantycznego portfela zamówień. Wzrost kursu o 3% w skali jednego dnia przy tak dużej kapitalizacji spółki (ponad 290 miliardów NOK) oznacza dopisanie do wartości firmy miliardów koron w zaledwie kilka godzin.

Obecna sytuacja Kongsberg Gruppen jest oceniana przez analityków jako jedna z najstabilniejszych w całym europejskim sektorze zbrojeniowym. Firma weszła w 2026 rok z rekordowym portfelem zamówień przekraczającym 142 miliardy NOK, co zapewnia jej widoczność przychodów na kilka lat do przodu. W ubiegłym roku fiskalnym firma odnotowała 12-procentowy wzrost przychodów rok do roku, a segment Defence & Aerospace jest głównym motorem napędowym z tempem wzrostu sięgającym nawet 38% w poszczególnych kwartałach. Marża EBIT utrzymuje się na wysokim poziomie około 15,2%, co przy rosnącej skali działalności przekłada się na dynamiczny wzrost zysku na akcję (EPS). Prognozy na luty 2026 zakładają dalszą poprawę tych wskaźników. Spółka handlowana jest obecnie przy wskaźniku C/Z (Cena/Zysk) na poziomie około 40,0x. Choć wydaje się on wysoki, wskaźnik PEG wynoszący 0,87 sugeruje, że akcje wciąż mogą być niedoszacowane względem tempa przewidywanego wzrostu zysków.

Na dzień dzisiejszy strategia firmy opiera się na trzech silnych filarach: obronności, technologiach morskich oraz cyfryzacji. Planowane wydzielenie segmentu Kongsberg Maritime ma na celu jeszcze większe uwolnienie wartości dla akcjonariuszy poprzez skupienie się na czystych technologiach obronnych, które obecnie cieszą się najwyższymi mnożnikami wyceny. Głównym ryzykiem pozostaje „stłoczenie” mocy produkcyjnych – przy tak ogromnej liczbie zamówień firma musi sprostać wyzwaniom logistycznym i kadrowym, aby uniknąć opóźnień w dostawach dla kluczowych klientów, takich jak Polska czy Niemcy.

Nowoczesna technologia i skala produkcji polskiej tarczy

Nowy system polskiej obrony ma bazować na wykorzystaniu aż 700 specjalistycznych pojazdów antydronowych wyposażonych w zaawansowane sensory i efektory. Jego kluczowym elementem będą nowoczesne radary zdolne do wykrywania nawet najmniejszych obiektów latających poruszających się na niskich wysokościach. Cezary Tomczyk zaznaczył w mediach społecznościowych, że projekt ten jest finansowany przy wsparciu unijnego programu SAFE, co podkreśla jego znaczenie dla wspólnoty europejskiej.

źródło: X

Ekspert do spraw obronności Jarosław Wolski zauważył na platformie X, że tak duża liczba pojazdów pozwoli na nasycenie terenu systemami zdolnymi do zwalczania rojów dronów, co obecnie jest największym wyzwaniem na współczesnym polu walki. Choć obecność komponentów zagranicznych wynika z ograniczonych mocy produkcyjnych polskich zakładów, ekspert ocenia to rozwiązanie jako optymalne pod względem operacyjnym. SAN ma służyć jako stałe zabezpieczenie granicy i ekonomiczna alternatywa dla drogich rakiet w odpieraniu masowych ataków. Całość wypowiedzi Wolskiego ma charakter umiarkowanie optymistyczny, łącząc uznanie dla nowoczesnej architektury systemu z realistyczną oceną koniecznych kompromisów technicznych. Ekspert docenia „szycie systemu na miarę” współczesnego pola walki, choć nie ukrywa, że jego ostateczny kształt wymusił pośpiech i brak krajowych alternatyw dla niektórych podzespołów. W efekcie SAN jawi się jako system niedoskonały teoretycznie, ale idealnie dopasowany do obecnych, krytycznych potrzeb Wojska Polskiego.

Podkreślmy, że współpraca z norweskim partnerem zakłada nie tylko dostawy sprzętu, ale także znaczące inwestycje w moce produkcyjne na terenie Polski. Dzięki temu polski przemysł zbrojeniowy zyska dostęp do unikalnego know-how, które pozwoli na serwisowanie i dalszy rozwój systemu w przyszłości. System San ma integrować różne typy uzbrojenia, od zakłócaczy elektronicznych po precyzyjne systemy kinetyczne, co zapewni wielowarstwową ochronę przed zróżnicowanymi typami bezzałogowców.

Geopolityczne znaczenie inwestycji w bezpieczeństwo nieba

Budowa tak potężnej bariery antydronowej stawia Polskę w roli lidera innowacji obronnych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Analitycy zgodnie podkreślają, że wojna w Ukrainie zdefiniowała na nowo rolę dronów, które stały się tanim i skutecznym narzędziem ataku na infrastrukturę krytyczną. Wprowadzenie 18 baterii UCAS znacząco podnosi koszt ewentualnej agresji i utrudnia prowadzenie działań rozpoznawczych przez potencjalnego przeciwnika. Inwestorzy na rynkach finansowych również zareagowali na te doniesienia, dostrzegając stabilność wynikającą z konsekwentnej modernizacji armii.

Warto zauważyć, że środki wydawane na zbrojenia w tak dużej skali mają również przełożenie na sektor cywilny poprzez rozwój technologii radarowych i telekomunikacyjnych. Choć kwota zakupu systemu wydaje się astronomiczna, eksperci wskazują, że koszty naprawy zniszczeń po ewentualnych atakach dronów kamikadze byłyby wielokrotnie wyższe. System San ma być w pełni operacyjny do początku 2028 roku, co wymaga od wykonawców narzucenia bardzo wysokiego tempa prac. Polska staje się tym samym poligonem dla najnowocześniejszych rozwiązań, które w przyszłości mogą stać się standardem w całym sojuszu północnoatlantyckim.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!