AI wars: „niech Anthropic przeniesie się do UE”, Meta z ograniczonym dostępem do Gemini
Google ograniczył dostęp do swego modelu AI, Gemini, dla jednego ze swych największych klientów, Meta Platforms. Nie chodziło tutaj przy tym o ban, ale odgórny limit wykorzystania mocy obliczeniowej. Tej jest bowiem za mało – przynajmniej w porównaniu do potrzeb, jakie zgłaszała Meta. Już w marcu tego roku Google miał informować firmę Marka Zuckerberga, że nie jest w stanie zaspokoić pełnego zapotrzebowania na przepustowość obliczeniową modeli Gemini, którego Meta domagała się w ramach zakupu.
Niedobór ten zakłócił i opóźnił część wewnętrznych projektów AI koncernu Marka Zuckerberga – a ostatecznie doprowadził do nałożenia przez spółki koncernu Alphabet limitu na korzystanie z Gemini przez Metę – która za bardzo ów model obciążała. Problem, wedle dostępnych informacji, dotyczył przede wszystkim tej ostatniej z uwagi na jej wyjątkowo wysokie zapotrzebowanie na Gemini, jakkolwiek ograniczenia miały odczuć także inne podmioty
Meta, która dotychczas korzystała z Gemini do automatyzacji procesów bezpieczeństwa, takich jak usuwanie szkodliwych treści czy zwalczanie oszustw, musiała zwolnić tempo rozwoju własnych rozwiązań, opartych na modelach Llama. W odpowiedzi na restrykcje Meta miała też „zachęcać” swoich pracowników do bardziej efektywnego gospodarowania tokenami AI, jednostkami miary zużycia modeli, co miało zniwelować skutki niedoboru mocy obliczeniowych.
Anthropic jest amerykański? No to go wywieźmy do UE
Tymczasem w Europie zrodził się pomysł, by Unia Europejska – w reakcji na niedawną decyzję amerykańskiego Departamentu Handlu, który zablokował dostęp do modeli Fable 5 i Mythos 5 firmy Anthropic dla zagranicznych podmiotów – po prostu ściągnęła do siebie tę firmę. I wtedy UE nie tylko nie musiałaby się przejmować ograniczeniami, ale też mogłaby nakładać własne – a także przymusić firmę do głębokiej implementacji unijnych mechanizmów kontroli (cenzury) treści. Genialne…
Ten, łagodnie ujmując, nader oryginalny pomysł miał pojawić się w Austrii, której sekretarz stanu ds. cyfryzacji, Alexander Pröll, zaapelował w liście do wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej Henny Virkkunen o „strategiczne umiejscowienie i udział [firmy] Anthropic w [rozwoju] Unii Europejskiej”. Pröll argumentował, że Europa nie powinna być wykluczana z dostępu do najnowszych innowacji w sferze cyfrowej. Jak to ujął pan sekretarz, jest to kwestia tego, czy Europejczycy chcą być „architektami swojej technologicznej przyszłości, czy jedynie administratorami decyzji podjętych gdzie indziej”.
Oczywiście pozostaje tutaj drobne pytanie, dlaczego w ogóle Anthropic miałby chcieć przenosić się do UE. Nie jest to zarazem jedyny element propozycji Pröll, który cierpi na ograniczony kontakt z rzeczywistością. Po pierwsze bowiem, jest boleśnie oczywiste, że USA nigdy nie dopuściłyby do przeniesienia kontroli nad tak strategicznym podmiotem jak Anthropic poza swoją jurysdykcję, zwłaszcza w obliczu narastającej rywalizacji technologicznej z Chinami i innymi globalnymi aktorami.
Postęp w dziedzinie AI – nakazać dyrektywą
Po drugie zaś, Unia Europejska wykluczyła się z wyścigu o przyszłość sztucznej inteligencji na własne usilne życzenie, i co nawet powoli zaczyna sama zauważać (co nie znaczy, że zmieniać). To bowiem właśnie drakońskie otoczenie regulacyjne UE – z jej srogimi przepisami dotyczącymi ochrony danych, wykwitami w rodzaju AI Act oraz „klimatycznymi” ograniczeniami dla centrów danych – sprawia, że firmy takie jak Anthropic powstają i rozwijają się w USA, a nie w Europie.
Słowem, unijne przepisy, zamiast przyciągać innowatorów, odstraszają ich, tworząc środowisko, w którym rozwój zaawansowanych technologii staje się nieopłacalny – jeśli nie wręcz niemożliwy. Tymczasem europejscy politycy, zamiast przywrócić swobodę biznesową i prawną na Starym Kontynencie, wolą marzyć o ściągnięciu gotowych rozwiązań. A środek do tego widzą, jakżeby inaczej, w kolejnych regulacjach i działaniach administracyjnych.
Zupełnie jakby naprawdę, z ręką na sercu wierzyli, że innowacyjność, kreatywność i sprzyjający klimat do biznesu można było nakazać i zadekretować. Oczywiście – gdyby w hipotetycznym i kompletnie nierealistycznym scenariuszu Unii faktycznie udałoby się doprowadzić do sprowadzenia Anthropica do Europy, firma ta niemal na pewno szybko przestałaby być technologicznym liderem w dziedzinie AI. Tak szybko, jak szybko poddano by ją unijnemu reżimowi prawnemu.
