Administracja USA planuje wielką manipulację na ropie? „Za pieniądze podatników”. Zbije ceny?
Administracja prezydenta Donald Trump analizowała możliwość bezpośredniego handlu kontraktami terminowymi na ropę jako narzędzia do ograniczenia gwałtownych wzrostów cen surowca. Informację tę potwierdził sekretarz spraw wewnętrznych USA Doug Burgum – w specjalnym w wywiadzie dla Bloomberg Television w Tokio.
Burgum zaznaczył jednak, że nie ma wiedzy o tym, aby rząd Stanów Zjednoczonych faktycznie przeprowadził już interwencję na rynku. Co interesujące, do niedawna informacje te krążyły jako 'teoria spiskowa’. Szefowie największych giełd, w tym chicagowskiej CME ostrzegają, że polityczna interwencja w wolny rynek będzie 'szokującym’ precedensem, który może zmienić handel na lata.
Dyskusje w administracji Trumpa
Według Burguma pomysł interwencji w rynek kontraktów terminowych jednak naprawdę pojawił się w wewnętrznych rozmowach w administracji. Chodzi o potencjalne wykorzystanie instrumentów finansowych do ograniczenia presji cenowej na rynku ropy. Sekretarz spraw wewnętrznych podkreślił jednak, że byłaby to operacja wymagająca ogromnych zasobów finansowych.
„Taka interwencja, której celem byłoby manipulowanie ceną i jej obniżenie, wymagałaby ogromnego kapitału” – stwierdził Burgum. Rozważania administracji pojawiają się w momencie gwałtownych zmian na globalnym rynku energii. Trwające ataki USA i Izraela na Iran poważnie zakłóciły logistykę transportu ropy w regionie Zatoki Perskiej. Powodują też obawy o inflację i koniunkturę giełd jak i realnej gospodarki.
W rezultacie miliony baryłek ropy zostały uwięzione w regionie, a kluczowy szlak transportowy tj. Cieśnina Ormuz – jest w praktyce zablokowany. Od momentu rozpoczęcia konfliktu ceny globalnych kontraktów na ropę wzrosły o ponad 40% w ciągu niespełna dwóch tygodni.
Skok cen energii szybko przełożył się także na rynek paliw w Stanach Zjednoczonych. Ceny benzyny w USA osiągnęły najwyższy poziom od 22 miesięcy, co zwiększa presję polityczną na administrację przed nadchodzącym sezonem wakacyjnym.
Interwencja nie jest pierwszym wyborem
Burgum zasugerował jednak, że bezpośrednia interwencja na rynku kontraktów terminowych nie znajduje się na szczycie listy możliwych działań administracji. Według sekretarza istnieją inne opcje, które rząd rozważa w celu ograniczenia wzrostu cen ropy, choć nie ujawnił szczegółów tych rozwiązań.
Wypowiedzi Burguma padły podczas wizyty w Tokio, gdzie przygotowywał się do spotkań związanych z pierwszym w historii forum bezpieczeństwa energetycznego Indo-Pacyfiku organizowanym przez Stany Zjednoczone. Spotkania odbywają się przed planowaną wizytą japońskiej premier Sanae Takaichi w Waszyngtonie 19 marca.
Jednym z głównych tematów rozmów jest próba zmniejszenia zależności Stanów Zjednoczonych od Chin w zakresie dostaw surowców strategicznych. Chodzi m.in. o metale i minerały wykorzystywane w produkcji baterii, telefonów komórkowych oraz innych zaawansowanych technologii. Administracja USA próbuje jednocześnie dywersyfikować globalne łańcuchy dostaw.
To w dłuższej perspektywie ma zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne i technologiczne kraju. Sama możliwość interwencji rządu USA w rynek kontraktów na ropę jest uważnie obserwowana przez inwestorów. Tego typu działania byłyby niezwykle rzadkie i mogłyby istotnie zmienić sposób funkcjonowania globalnego rynku energii. Ostrzegali przed nią najwięksi operatorzy giełd.
