880 miliardów na inwestycje. Pewien kraj chce podwoić produkcję chipów, potencjał AI
Korea chce podwoić swoje zdolności produkcyjne w odniesieniu do układów pamięci i podzespołów elektronicznych, zwłaszcza chipów. Rząd tego kraju ogłosił plany zakładające inwestycje o wartości co najmniej 880 miliardów dolarów w rozbudowę produkcji półprzewodników i infrastruktury AI, co ma uczynić kraj liderem w globalnym wyścigu technologicznym w odniesieniu do sztucznej inteligencji – a zwłaszcza wyposażenia, które umożliwia i warunkuje działalność tej ostatniej. Wszystko to w sytuacji, w której na rynku chipów, pamięci i podzespołów panuje wyjątkowy niedostatek, czy wręcz kryzys, a ceny rosną w zawrotnym tempie.
Inwestycje te są częścią tzw. Trzech Mega Projektów, które zakładają powstanie nowych hubów ekonomicznych w odniesieniu do produkcji chipów, centrów danych oraz rozwoju technologii robotycznych. Prezydent Lee Jae-myung zaznaczył, że celem jest zabezpieczenie kluczowych elementów AI szybciej niż uda się to konkurentom – kogokolwiek miał tu on na myśli (przy czym, wbrew pozorom, a biorąc pod uwagę sinofilskie nastawienie Lee, za owego konkurenta może być uznawana bardziej Japonia niż Chiny) – zaś półprzewodniki, fizyczne AI i centra danych stanowią „potrójną oś” skoku cywilizacyjnego.
Ogłoszenie nastąpiło podczas transmitowanej w telewizji konferencji prasowej z udziałem szefów Samsunga i SK Hynix – dwóch największych południowokoreańskich producentów chipów, których akcje ogromnie zyskały na wartości dzięki boomowi na rynku AI. SK Hynix, dostawca wysokopojemnych chipów HBM dla Nvidii, wyprzedził niedawno Samsunga pod względem kapitalizacji rynkowej, osiągając w maju tego roku wycenę powyżej biliona (ang. trillion) dolarów.
Rzeki pieniędzy na inwestycje
Rzeczone Samsung i SK Hynix zapowiedziały ze swej strony budowę czterech nowych fabryk półprzewodników w południowo-zachodniej części kraju, w regionach Gwangju i Jeolla – co ma przekształcić te obszary w drugi co do wielkości hub produkcyjny chipów w Korei Południowej. Inwestycje te, szacowane na 800 bilionów wonów (ok. 518 miliardów dolarów), są częścią szerszego planu rozbudowy mocy produkcyjnych poza nasyconym przemysłem regionem stołecznym.
Rząd i wiodące firmy zamierzają w przeciągu 15 lat wspólnie zainwestować ponad 30 bilionów wonów w łańcuchy produkcji półprzewodników, zaś region Chungcheong ma zostać przekształcony w centrum zaawansowanego montażu i obudowania chipów za sprawą kolejnej inwestycji, o wartości 81 bilionów wonów. Dodatkowo, 550 bilionów wonów zostanie przeznaczone na budowę trzech centrów danych AI, z udziałem SK Group, GS i Naver, których łączna moc obliczeniowa ma osiągnąć 8,4 GW.
Złapać rynek za nogi
Plany te są w istocie logiczną odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie na chipy do zasilania AI, które doprowadziło do globalnego niedoboru półprzewodników i wzrostu cen komponentów. Apple i Microsoft podniosły niedawno ceny niektórych urządzeń z powodu wyższych kosztów podzespołów. Samsung i SK Hynix, których klientami są m.in. Nvidia, Google, Amazon i Meta, są głównymi beneficjentami wzrostu wydatków na infrastrukturę AI.
Amerykańskie giganty technologiczne zapowiedziały w tym roku zresztą dalsze wydatki na poziomie 650 miliardów dolarów na technologie AI, co dodatkowo napędza popyt na zaawansowane półprzewodniki. Wszystkie koreańskie inwestycje i ambitne plany mają zarazem też wymiar pozaekonomiczny i wykraczają poza czystą chęć skorzystania na koniunkturze rynkowej. Oficjalnie określa się je jako element „zrównoważonego rozwoju gospodarczego” kraju. Stwierdzenie to nie oddaje jednak istoty rzeczy.
Trudno zapomnieć o sąsiadach – a zwłaszcza jednym
Chodzi bowiem o to, że gospodarka Republiki Korei jest ogromnie skoncentrowana – w stołecznym Seulu i jego aglomeracji. Tam zlokalizowana jest większość zaawansowanych fabryk. Prezydent Lee twierdzi więc, że planowane projekty są kwestią Inwestycje te mają także na celu zrównoważenie rozwoju gospodarczego kraju, przenosząc produkcję poza region stołeczny, gdzie obecnie skupiona jest większość zaawansowanych fabryk. Prezydent Lee Jae-myung stwierdził, że projekt jest kwestią „przetrwania” dla Korei Południowej, mając na uwadze spadek znaczenia obszarów wiejskich.
To bowiem ma doniosłe konsekwencje społeczne i demograficzne, na czele z odpływem ludności ze znacznych obszarów kraju (i jej nadmierną koncentracją w stolicy). A warto też pamiętać, że Seul znajduje się zaledwie ok. 50 kilometrów od linii demarkacyjnej oddzielającej Koreę Południową od wiecznie nieprzewidywalnej, agresywnej i zmiennej Korei Północnej. Tym samym, w istocie całość nowoczesnej gospodarki Republiki Korei znajduje się w zasięgu nie tylko pocisków balistycznych, ale nawet zwykłej artylerii Kim Dzong Una.
Nie może dziwić, że Lee Jae-myung i jego gabinet chcieliby zacząć to zmieniać.
