Zuckerberg bukmacherem: Meta uruchomi własną platformę obsługującą zakłady
Koncern Meta Platforms ściga Kalshi i Polymarket – a zwłaszcza spektakularne wzrosty i zyski, jakie odnotował rynek platform predykcyjnych w ostatnich miesiącach. Firma planuje uruchomić własną aplikację o roboczej nazwie „Arena”. Projekt ma pozwalać użytkownikom prognozować wyniki wydarzeń z dziedzin polityki, sportu, rozrywki i spraw światowych. Co krytycznie istotne i zrazu wydające się absurdem – w odróżnieniu od istniejących platform, w tym właśnie wspomnianego Polymarketu oraz Kalshi, „Arena” nie będzie opierać się na prawdziwych pieniądzach.
Zamiast nich platformę ma napędzać systemie punktów, nieco zbliżony koncepcją swej mechaniki do „golda” czy innej fikcyjnej waluty gier MMORPG. Przynajmniej na początek – Meta „nie wyklucza” bowiem, że w przyszłości wprowadzi opcję zakładów uwzględniających realne środki. Owo „nie wyklucza” można z dużym prawdopodobieństwem przetłumaczyć jako „wprowadzi, gdy tylko uzna, że ryzyko jest akceptowalne”. Sama zresztą wirtualna waluta w wielu grach sieciowych, choć w teorii całkowicie fikcyjna, w praktyce miewa wymierną wartość pieniężną opartą na popycie generowanym przez graczy.
Z drugiej strony, można by tutaj nieco filozoficznie zapytać „a cóż to takiego prawdziwe pieniądze?”. Choć bowiem tokenom służącym do wewnętrznych rozliczeń w grach sieciowych brakuje jakiegokolwiek formalno-prawnego statusu płatniczego, to przecież w swej istocie nie różnią się za bardzo od typowego pieniądza fiat, przynajmniej w postaci elektronicznej. W szczególności gamingowy „gold” oraz fiducjarne środki płatnicze łączy to, czym są poparte (niczym) i jaką mają naturalną wartość (zero). W tym kontekście fakt, że tokeny z gier wymieniane są na prawdziwe pieniądze, zaskakuje nieco mniej.
Meta znów obstawia
Wracając do meritum – samo wejście Meta Platforms na rynek predykcyjny mogłoby tym rynkiem mocno wstrząsnąć. Koncern dysponuje bowiem bazą 3,56 miliarda aktywnych użytkowników dziennie na wszystkich swoich platformach. Dostęp do wspomnianej bazy użytkowników dawałby „Arenie” nieporównywalną przewagę skali nad konkurentami, którzy odnotowują rekordowe wolumeny obrotu, ale borykają się z rosnącą presją regulacyjną. Nawet gdyby jedynie drobna część z nich skorzystała z potencjalnie stręczonej im aplikacji predykcyjnej – z miejsca mogłoby to uczynić firmę Marka Zuckerberga liderem rynku.
Tym bardziej że aplikację tę niemal na pewno Meta przedstawi jako bezpieczną (w odróżnieniu od konkurentów), bo przecież nie wiążącą się z zobowiązaniami finansowymi denominowanymi w realnych pieniądzach. Nie byłby to zresztą pierwszy taki projekt w historii firmy. Już w 2020 roku Meta uruchomiła podobną aplikację o nazwie Forecast, która pozwalała użytkownikom na prognozowanie wydarzeń w pierwszych miesiącach pandemii COVID-19, ale projekt został szybko zarzucony. Teraz, z „Areną”, która ma działać niezależnie od Facebooka i Instagrama. Meta wraca do pomysłu – tyle, że z większymi ambicjami.
I nieporównywalnie większymi pieniędzmi na rynku predykcyjnym. Główni potencjalni konkurenci tylko w kwietniu tego roku zanotowali bowiem łączny wolumen obrotu na poziomie ponad 24 miliardów dolarów.