Z ostatniej chwili: Inflacja cen produkcji w USA rozgrzewa wzrosty na Wall Street. Ropa rozdaje karty?
Statua wolności w USA, na tle jasnego nieba

Z ostatniej chwili: Inflacja cen produkcji w USA rozgrzewa wzrosty na Wall Street. Ropa rozdaje karty?

Marcowy odczyt inflacji producenckiej w USA wg. raportu BLS przyniósł wzrost o 0,5 proc. miesiąc do miesiąca, zdecydowanie poniżej prognoz analityków. Po korekcie danych za luty również mówimy o 0,5 proc., choć jeszcze niedawno rynek operował wyższymi szacunkami. Konsensus był zresztą znacznie bardziej agresywny i zakładał nawet ruch w okolice 1,1 proc. miesięcznie.

To pokazuje, jak bardzo oczekiwania rozjechały się z rzeczywistością. W ujęciu rocznym ceny producentów wzrosły o 4 proc., wyraźnie przyspieszając względem 3,4 proc. miesiąc wcześniej. To najwyższe tempo od początku 2023 roku i sygnał, że presja kosztowa nie odpuszcza.

Najważniejsze fakty

  • Wskaźnik cen producentów tzw. PPI wzrósł o 0,5 proc. m/m i 4,0 proc. r/r, mimo że rynek oczekiwał znacznie silniejszego odbicia
  • Ceny energii skoczyły o 8,5 proc., a sama benzyna podrożała o 15,7 proc., napędzając wzrost inflacji
  • Ceny usług pozostały bez zmian, równoważąc część presji kosztowej w gospodarce
Źródło: BLS

Energia znów rozpala inflację

Jeśli ktoś miał nadzieję, że inflacja zacznie wygasać w sposób uporządkowany, marcowe dane szybko ją studzą. Ceny energii wzrosły o 8,5 proc. w skali miesiąca, a to już poziom, którego nie da się zignorować. Największy wkład miała benzyna, droższa o 15,7 proc., ale presja była szeroka. Rosły ceny diesla, paliwa lotniczego i oleju opałowego, a także podstawowych chemikaliów wykorzystywanych w przemyśle. W praktyce oznacza to, że impuls kosztowy zaczyna przenikać do kolejnych ogniw gospodarki.

Teen ruch ma wyraźne tło geopolityczne. Skok cen ropy o ponad jedną trzecią od końca lutego nie jest efektem cyklicznym, lecz konsekwencją napięć na Bliskim Wschodzie. W takich warunkach historia podpowiada, że presja inflacyjna rzadko wygasa szybko.

Ceny ropy przebiły poziom 100 dolarów za baryłkę po zapowiedzi blokady irańskich portów przez amerykańskie wojsko, a od końca lutego wzrosły już o ponad 35 proc. w związku z konfliktem USA–Izrael z Iranem. To nie jest jeszcze pełny efekt tego szoku w danych, raczej jego pierwsza fala. Jednocześnie sektor usług, który przez wiele miesięcy był głównym źródłem uporczywej inflacji, w marcu praktycznie się zatrzymał. Ten kontrast zaczyna być dla rynku kluczowy, bo zmienia narrację wokół dalszych decyzji Rezerwy Federalnej.

Problem cen energii nie zniknie szybko? Szef IEA ostrzega: „Odbudowa infrastruktury na Bliskim Wschodzie zajmie lata”. Kryzys paliwowy?

Hossa wraca po prognozach JPMorgan, opisanych w artykule JPMorgan obstawia powrót hossy. Polska może zyskać na tym szczególnie?

Usługi pauzują, ale napięcie nie znika

Na drugim biegunie znajdują się usługi, których ceny w marcu nie zmieniły się. To zaskoczenie o tyle istotne, że jeszcze niedawno to właśnie ten segment był najbardziej „lepki” i trudny do schłodzenia.

Nie oznacza to jednak, że nic się nie dzieje. Koszty transportu i magazynowania wzrosły o 1,3 proc., a ceny usług bazowych lekko poszły w górę. Jednocześnie spadły marże handlowe, o 0,3 proc., co zneutralizowało całość.

W szczegółach widać typową dla tej fazy cyklu nierównowagę. Drożeją bilety lotnicze, usługi medyczne i transport ciężarowy, ale jednocześnie kurczą się marże hurtowników żywności i spadają przychody w usługach finansowych, takich jak doradztwo inwestycyjne czy obsługa depozytów.

Inflacja bazowa pod kontrolą, ale nie na długo?

Po wyłączeniu najbardziej zmiennych kategorii wzrost cen wyniósł 0,2 proc., czyli mniej niż w styczniu i lutym. Roczna dynamika utrzymała się jednak na poziomie 3,6 proc., co wciąż jest wyraźnie powyżej komfortowego zakresu dla banku centralnego.

Równolegle ekonomiści szacują, że preferowany przez Fed wskaźnik PCE, w ujęciu bazowym, wzrósł w marcu o około 0,2 proc. miesięcznie i 3,1 proc. rok do roku. To niewielkie przyspieszenie względem lutego, ale raczej umiarkowane.

Problem polega na tym, że szok na rynku ropy dopiero zaczyna przenikać do danych. Na razie wpływ na inflację bazową jest ograniczony, lecz jeśli ceny energii utrzymają się na wysokim poziomie, efekt wtórny wydaje się tylko kwestią czasu.

Rozdwojenie w łańcuchu dostaw

Jeszcze bardziej niejednoznaczny obraz wyłania się z danych o wcześniejszych etapach produkcji. Ceny dóbr przetworzonych wzrosły o 2,6 proc., najmocniej od połowy 2022 roku, napędzane głównie przez 11,3-procentowy wzrost cen energii w tej kategorii. W centrum uwagi znalazł się diesel, którego ceny skoczyły aż o 42 proc. Drożały również stal, paliwa i chemikalia. W skali roku ceny przetworzonych dóbr wzrosły o 6,6 proc., co jasno pokazuje, że presja kosztowa w przemyśle rośnie.

Z drugiej strony surowce nieprzetworzone potaniały o 2,6 proc. Największym zaskoczeniem był spadek cen gazu ziemnego aż o 51,7 proc. Spadały także ceny bydła, drobiu, złomu stalowego oraz owoców i warzyw. Jednocześnie rosły ceny zbóż, o 7,6 proc., a także ropy i rud metali nieżelaznych. Ten rozjazd między różnymi segmentami rynku surowców sugeruje, że gospodarka działa dziś w warunkach dużej niepewności i nierównowagi.

Co to oznacza dla rynków i Fed

Dla inwestorów marcowe dane są trudne do jednoznacznej interpretacji. Z jednej strony inflacja producentów była niższa od oczekiwań, co teoretycznie powinno uspokajać nastroje. Z drugiej strony struktura wzrostów, zdominowana przez energię, budzi obawy o przyszłość.

Dodatkowym sygnałem ostrzegawczym są dane o inflacji konsumenckiej, które pokazały w marcu największy miesięczny wzrost od niemal czterech lat, głównie przez rekordowy skok cen benzyny i diesla. To pokazuje, że impuls z poziomu producenta zaczyna już docierać do gospodarstw domowych.

Rezerwa Federalna znajduje się więc w niewygodnym położeniu. Oficjalnym punktem odniesienia pozostaje inflacja PCE z celem na poziomie 2 proc., ale rzeczywistość coraz częściej odbiega od tego scenariusza.

Na Wall Street rośnie przekonanie, że droga do trwałego opanowania inflacji może być dłuższa i bardziej wyboista, niż zakładano jeszcze kilka miesięcy temu. A jeśli ceny energii utrzymają obecne poziomy, marcowy raport może okazać się dopiero początkiem bardziej wymagającej fazy dla rynków.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Zostaw komentarz