Wall Street przestaje naiwnie wierzyć w AI: wyceny tych firm spadły o 3 bln USD, w miesiąc

Wall Street przestaje naiwnie wierzyć w AI: wyceny tych firm spadły o 3 bln USD, w miesiąc

Boom na sztuczną inteligencję nie dobiegł końca, ale Wall Street coraz wyraźniej przestaje traktować AI jako inwestycję pozbawioną ryzyka. Według danych cytowanych przez Reutersa cztery największe firmy technologiczne — Alphabet, Amazon, Meta i Microsoft — mogą wydać w 2026 roku około 650 mld dolarów na infrastrukturę AI, wobec 410 mld dolarów rok wcześniej. To zmienia pytanie zadawane przez rynek: nie chodzi już tylko o to, kto wygra wyścig technologiczny, ale kto rzeczywiście zarobi na tej skali wydatków.

  • Inwestorzy coraz częściej pytają o rentowność inwestycji w AI, a nie tylko o tempo rozwoju technologii – wysokie wyceny największych spółek technologicznych sprawiają, że nawet dobre wyniki mogą przestać wystarczać do dalszych wzrostów.
  • Big Tech gwałtownie zwiększa nakłady na AI, ale inwestorzy coraz częściej pytają o zwrot z tych inwestycji.
  • Amazon planuje około 200 mld dolarów capexu w 2026 roku, Alphabet podniosło prognozę do 180–190 mld dolarów, a Meta do 125–145 mld dolarów.
  • Rotacja z największych spółek technologicznych nie oznacza końca trendu AI, lecz koniec bezwarunkowego premiowania samej narracji związanej ze sztuczną inteligencją.
  • Na tle infrastrukturalnych beneficjentów rozbudowy AI coraz słabiej radzą sobie akcje firm, które podejmują inwestycje

AI nadal jest megatrendem, ale rynek zmienił pytanie

Najwięksi do niedawna beneficjenci boomu na AI (akcje spółek z tzw. Magnificent 7 oraz Oracle i Broadcom) w czerwcu ponad 2,7 bln dolarów kapitalizacji rynkowej. Amazon skurczył swoją wartość o około 343 mld dolarów, a Apple o 256 mld dolarów. To nie oznacza końca rewolucji AI, ale pokazuje, że inwestorzy zaczynają znacznie uważniej oceniać koszt i tempo zwrotu z rekordowych inwestycji w tę technologię. Przez ostatnie dwa lata inwestowanie w sztuczną inteligencję miało prostą logikę. Spółki związane z AI rosły, ponieważ inwestorzy zakładali, że technologia zmieni produktywność, modele biznesowe i strukturę zysków w całej gospodarce.

Problem polega na tym, że ta narracja zaczęła dojrzewać. Rynek nie pyta już wyłącznie, czy AI będzie ważna. To w dużej mierze zostało już wycenione. Coraz ważniejsze staje się pytanie, czy obecne wydatki na centra danych, chipy i energię przełożą się na wystarczająco wysokie przychody.

Skala inwestycji jest ogromna. Reuters, powołując się na analizę Bridgewater Associates, podał, że Alphabet, Amazon, Meta i Microsoft mogą przeznaczyć w 2026 roku około 650 mld dolarów na infrastrukturę AI. To wyraźny wzrost wobec około 410 mld dolarów w 2025 roku. Takie liczby przestają być tylko dowodem ambicji. Stają się także źródłem ryzyka.

Kto wygra wyścig technologiczny? Pisaliśmy o tym w artykule Wall Street przestaje ślepo wierzyć w AI. Rynek typuje nowych zwycięzców i przegranych

Największy problem to nie modele, lecz koszt infrastruktury

Najbardziej widoczny przykład to Amazon. Spółka zapowiedziała około 200 mld dolarów wydatków kapitałowych w 2026 roku, wobec 131 mld dolarów rok wcześniej. Po tej informacji akcje Amazonu spadły w handlu posesyjnym o ponad 11%, co dobrze pokazuje zmianę nastrojów. Jeszcze niedawno podobna deklaracja mogłaby zostać odebrana jako dowód agresywnej walki o przyszłość. Teraz rynek pyta, kiedy ta przyszłość zacznie się zwracać.

Podobny problem dotyczy Alphabetu i Mety. Alphabet podniosło prognozę capexu do 180–190 mld dolarów, a Meta zwiększyła własne widełki do 125–145 mld dolarów. To nie są już zwykłe inwestycje rozwojowe. To wydatki, które mogą wpływać na wolne przepływy pieniężne, marże, tempo skupu akcji i zdolność firm do utrzymania wysokich wycen.

Sama technologia nie jest więc kwestionowana. Kwestionowana zaczyna być ekonomia jej wdrażania. Im większe nakłady, tym więcej dowodów będą chcieli zobaczyć inwestorzy.

Dlaczego zaczęła się rotacja z gigantów technologicznych?

Rotacja kapitału nie musi oznaczać ucieczki od AI. Bardziej prawdopodobne jest to, że inwestorzy zaczęli ograniczać ekspozycję na najbardziej zatłoczoną część rynku.

Po silnym wzroście największych spółek technologicznych wyceny stały się bardziej wymagające. W takim otoczeniu nawet dobre wyniki finansowe mogą nie wystarczyć, jeśli rynek uzna, że przyszłe zyski zostały już w dużej mierze uwzględnione w cenach akcji.

WSJ zwraca uwagę, że ostatnia słabość rynku najmocniej uderzyła w segment technologiczny i spółki półprzewodnikowe. Nasdaq miał stracić około 4,6% w ciągu tygodnia, podczas gdy S&P 500 spadł o około 2%. Jednocześnie lepiej zachowywały się bardziej defensywne sektory, takie jak ochrona zdrowia, użyteczność publiczna czy dobra podstawowe.

To klasyczna zmiana preferencji inwestorów. Gdy jedna narracja staje się zbyt dominująca, rynek zaczyna szukać miejsc, gdzie oczekiwania są niższe, a margines błędu większy.

To nie koniec AI, tylko koniec łatwego zachwytu

Największym błędem byłoby uznanie obecnej rotacji za dowód, że Wall Street przestała wierzyć w sztuczną inteligencję. Takiego wniosku nie potwierdzają ani wydatki spółek, ani komentarze zarządów, ani prognozy dotyczące popytu na moc obliczeniową.

Zmienia się jednak standard dowodu. Jeszcze niedawno wystarczała sama ekspozycja na AI. Teraz inwestorzy będą coraz częściej odróżniać firmy, które potrafią zamienić wydatki infrastrukturalne w trwały wzrost zysków, od tych, które jedynie uczestniczą w kosztownym wyścigu.

To naturalny etap dojrzewania każdego przełomowego trendu. Po pierwszej fali euforii przychodzi moment selekcji. AI pozostaje jedną z najważniejszych historii rynkowych tej dekady, ale przestaje być historią, w której każda liczba wydana na infrastrukturę automatycznie zwiększa zaufanie inwestorów.

Dla rynku najważniejsze będą teraz trzy rzeczy: tempo wzrostu przychodów z usług AI, wpływ capexu na wolne przepływy pieniężne oraz to, czy klienci faktycznie będą płacić za AI na skalę uzasadniającą setki miliardów dolarów inwestycji. To właśnie tam rozstrzygnie się, czy obecna rotacja jest tylko korektą po silnych wzrostach, czy początkiem bardziej wymagającej fazy całego boomu.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!