USA vs Francja: śledztwo przeciw X, Waszyngton odmawia pomocy prawnej, ostrzega przed cenzurą
Amerykański Departament Sprawiedliwości kategorycznie odmówił udzielenia pomocy prawnej francuskiej prokuraturze, o które ta wystąpiła w związku z prowadzonym od ponad roku śledztwem przeciwko platformie X. Decyzja została przekazana w dwustronicowym piśmie z biura ds. współpracy międzynarodowej i skierowanym do francuskiego Ministerstwa Sprawiedliwości. Waszyngton stwierdził wprost, że francuskie działania stanowią próbę użycia lokalnego systemu karnego do regulacji amerykańskiej spółki oraz ingerencji w swobodę wypowiedzi, co pozostaje w rażącej sprzeczności z Pierwszą Poprawką do Konstytucji Stanów Zjednoczonych.
Śledztwo prokuratury paryskiej ruszyło w styczniu 2025 r. po skargach francuskiego parlamentarzysty i innego urzędnika, którzy zarzucili platformie X obcą ingerencję w sprawy Francji poprzez stosowany na portalu algorytm selekcji treści. W lipcu 2025 r. francuscy śledczy wystąpili o dostęp do kodu algorytmu w celu zbadania rzekomych uprzedzeń. Sprawa uległa rozszerzeniu w listopadzie 2025 r. po doniesieniach o antysemickich wpisach, w tym negowaniu Holokaustu. Kolejne rozszerzenie zakresu nastąpiła w styczniu 2026 r. – dodano wówczas podejrzenie współudziału w rozpowszechnianiu pornografii dziecięcej oraz tworzenia i dystrybucji niekonsensualnych deepfake’ów o charakterze seksualnym.
Dosięgnąć X prawnymi kleszczami
W lutym 2026 r. funkcjonariusze francuskich organów ścigania przeprowadzili rewizję w paryskim biurze X. Prokuratorzy zażądali, aby na „dobrowolne” przesłuchanie przed nimi stawili się Elon Musk, była dyrektor portalu Linda Yaccarino oraz inni pracownicy spółki. Dobrowolność ta była jednak w dużej mierze pozorna: Musk miał stawić się na przesłuchanie w poniedziałek 20 kwietnia, gdyś w razie niestawiennictwa grozi wydanie nakazu aresztowania. Od początku bieżącego roku Francja już trzykrotnie zwracała się do Departamentu Sprawiedliwości USA o pomoc w doręczeniu zainteresowanym wezwań – a potencjalnie także ich zatrzymania.
Ze swej strony Elon Musk oraz portal X, uprzednio Twitter, stanowczo odrzucili zarzuty, twierdząc, że działania francuskich władz są motywowane pobudkami politycznymi, i to przyziemnymi – czyli tym, że portal ten ma umożliwiać głoszenie poglądów niepoprawnych politycznie oraz nieakceptowanych we francuskich kręgach politycznych. Przeszukania w paryskim biurze określono jako „represyjny akt policyjnego teatru”, zaś próby uzyskania dostępu do algorytmu portalu uważają za próbę wymuszenia, i to na globalną skalę, francuskich standardów cenzorskich, w odniesieniu do platformy, której siedziba (oraz główne serwery) znajdują się poza zasięgiem władzy francuskiego państwa.
Przez Atlantyk wieje chłodem
Teraz w dość podobnym stylu odpowiedziały także amerykańskie władze, które odmówiły wszelkiej współpracy. W przekazanym francuskiej prokuraturze piśmie zaznaczono, że francuskie śledztwo zmierza do regulacji „publicznego rynku” idei i poglądów, oraz wolnej ich wymiany, za pomocą środków karnych – co jest niedopuszczalne z perspektywy amerykańskiego porządku konstytucyjnego, w I Poprawce gwarantującego wolność przekonań, religii, słowa czy prasy. Żądania Paryża określono jako próbę wciągnięcia Stanów Zjednoczonych w politycznie motywowane postępowanie karne, którego celem jest de facto kontrola działalności platformy społecznościowej poprzez ściganie.
Prokuratura paryska w oświadczeniu zaprzeczyła wiedzy o treści listu Departamentu Sprawiedliwości i zaznaczyła, że francuskie sądownictwo działa niezależnie od działań tamtejszego rządu. Nie podano szczegółów technicznych dotyczących analizowanego algorytmu X ani skali analizowanych treści. Zadeklarowano zarazem kontynuację śledztwa, zaś oprócz władz federalnych USA zwrócono się także o pomoc do prokuratorów stanowych Nowego Jorku i Kalifornii – które to jednak stany, choć ich politycy mogą sympatyzować politycznie z francuskim wnioskiem, same nie maja jurysdykcji nad X (a w zasadzie to xAI), który zarejestrowany jest Nevadzie, a siedzibę ma w Teksasie.
To nie pierwszy przypadek, w którym amerykańskie władze federalne w podobny sposób reagują na wnioski prawne dotyczące portalu X. W podobnie chłodny sposób potraktowano w Waszyngtonie żądania ze strony Unii Europejskiej oraz Wielkiej Brytanii. Prócz kwestii dotyczących wolności słowa i Pierwszej Poprawki, USA podchodzą nieprzyjaźnie do prób narzucania swej władzy amerykańskim firmom przez obce kraje.