Turcja: chiński producent na celowniku rządu. „Nie dotrzymali umowy”

Turcja: chiński producent na celowniku rządu. „Nie dotrzymali umowy”

Turcja bierze na cel chińskiego potentata w dziedzinie samochodów elektrycznych, koncern BYD. Przedstawiciele tureckiego rządu poinformowali, że firmie odebrano przyznane jej wcześniej benefity – chodzi o ulgi podatkowe, jakie chińska firma zaskarbiła sobie w ramach zachęt, z tytułu zobowiązania do inwestycji w Turcji. Turcy mieli również ostrzec BYD, że na tym może się nie skończyć i firma może być zmuszona do zwrotu równowartości już zainkasowanych korzyści. Wszystko dlatego, że, jak twierdzą tureccy urzędnicy, Chińczykom bynajmniej nie spieszy się do realizacji zobowiązania.

Decyzja przyznająca BYD ulgi podatkowe dotyczyła zwolnień z cła w wysokości 10% oraz zwolnienia z podatku VAT, obecnie na poziomie 20%. Ankara zrezygnowała także z wymogu utworzenia przez dystrybutora 20 autoryzowanych serwisów na terenie kraju – obowiązku, który dotyczył innych producentów. Ulgi te dotyczyły importu aut elektrycznych do Turcji, i miały obowiązywać do momentu uruchomienia lokalnej produkcji.

Chiński potentat zadeklarował bowiem budowę wartego ponad miliard dolarów zakładu produkcyjnego na terenie tego państwa, zlokalizowanego w Manisie, zatrudniającego 5 tysięcy osób i wytwarzającego 150 tysięcy pojazdów rocznie. Wedle wizji roztaczanych przez Chińczyków, miał on wytwarzać 150 tys. pojazdów rocznie, zatrudnienie znaleźć tam miało 5 tys. ludzi, zaś sama fabryka miałaby obsługiwać nie tylko lokalny rynek, ale także eksport do krajów regionu.

Sugerowano (choć nie powiedziano tego wprost), że byłaby to przede wszystkim Europa. Tak się bowiem składa, że Turcja ma zawartą umowę o wolnym handlu z UE, która to umowa obejmuje sektor motoryzacyjny, i stanowi w teorii atrakcyjną bazę wypadową dla chińskich działań wymierzonych w Stary Kontynent. Jak się jednak okazało, teoria nie w pełni korespondowała z praktyką – przynajmniej jeśli chodzi o korzyści, jakie po inwestycji obiecywali sobie Turcy.

BYD ulgi wziął, ale nie pokwitował

BYD miał bowiem ochoczo przyjąć oferowane ulgi – po czym zamiast budować fabrykę w Turcji, skupił się na ich monetyzowaniu poprzez intensyfikację importu pojazdów produkowanych w Chinach na rynek turecki. Skwapliwie korzystał także z możliwości re-eksportu EV do Europy, omijając zaporowe, antydumpingowe cła rzędu 38%. Sama inwestycja w Turcji praktycznie stanęła jednak w miejscu, zaś produkcji w planowanej fabryce nadal nie widać na horyzoncie.

Chińscy producenci samochodów elektrycznych, jakkolwiek hojnie dotowani przez państwo, od miesięcy zmagają się z jaskrawym kryzysem nadprodukcji. Współczynnik wykorzystania mocy produkcyjnych w branży EV oscyluje w okolicach 30%, zaś między producentami trwa bezpardonowa wojna cenowa. Branża, która rozwinęła się dzięki masowym subsydiom i sztucznie napędzanemu popytowi, teraz stoi w obliczu braku rynków zbytu.

W samych Chinach przyznaje się, że sektor EV znajduje się „na skraju katastrofy”, co w połączeniu z agresywnymi dotacjami państwowymi tworzy presję na eksport nadwyżki produkcyjnej. Chińskie firmy, często kontrolowane przez państwo lub korzystające z jego finansowania, zalewają w związku z tym rynki eksportowe pojazdami sprzedawanymi z minimalną marżą. Lub nawet poniżej kosztów produkcji – byleby sprzedać je gdziekolwiek, a przy tym podciąć podstawy biznesu producentom z innych krajów.

Turcja przejechała się – elektrykiem

Tymczasem jednak globalny popyt na samochody elektryczne – który dotowany chiński przemysł miał, w zamierzeniach Pekinu, zdominować – rośnie wolniej niż zakładano, a nawet miejscami spada. Rosną za to obawy o bańkę na tym rynku. USA wycofały dotacje dla nabywców EV, co ma miejsce także w Europie (choć bardziej powoli) – co dodatkowo kurczy rynek. Chińskie fabryki, z BYD na czele, mają przez to tym większe powody do sprzedaży po cenach dumpingowych.

To, w połączeniu z powszechnym dotowaniem własnego przemysłu przez Pekin, stało się głównym powodem nałożenia przez UE ceł zaporowych. Aby ominąć te bariery, chińskie koncerny inwestują w zakłady produkcyjne poza Chinami – deklarowano zamiary inwestycji w Turcji, Tajlandii, Brazylii, a nawet na Węgrzech, skąd samochody mogą trafić do Europy bez dodatkowych opłat. Skądinąd sama Turcja też planowała wcześniej nałożenie ceł zaporowych na chińskie EV – zrezygnowała z tego jednak w ramach porozumienia z BYD.

Teraz okazało się, że jest podwójnie stratna.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!