Szwajcaria: bank większy od całej reszty gospodarki kraju na wojnie z rządem – o wymogi kapitałowe

Szwajcaria: bank większy od całej reszty gospodarki kraju na wojnie z rządem – o wymogi kapitałowe

Bank UBS na wojennej ścieżce – z rządem swego rodzimego kraju. 23 września we środę Rada Kantonów, wyższa izba szwajcarskiego parlamentu, przegłosowała projekt przepisów określających wymogi i zabezpieczenia kapitałowe wobec sektora bankowego. Przepisy, choć formalnie dotyczą wszystkich instytucji, w praktyce godzą dokładnie w UBS Group AG. Czyli bank, który przejęciu Credit Suisse – inspirowanemu przez rząd i z państwowymi gwarancjami rzędu dziesiątków miliardów franków – wykazuje bilans ponad 1,6 bln dolarów. To mniej więcej dwa razy tyle, ile wynosi roczny PKB całej helweckiej Konfederacji.

Spór o wymogi dotyczące tzw. capital backing, który wygląda na księgową korektę, w istocie dotyczy kwestii fundamentalnej dla sposobu prowadzenia działalności przez bank. Kontrowersje w tej kwestii sięgają 2023 roku, kiedy to szwajcarski parlament przyjął projekt ustawy ograniczającej możliwość traktowania kapitału zagranicznych oddziałów jako części lokalnego bufora bezpieczeństwa. UBS od początku twierdził, że takie regulacje uniemożliwiają mu efektywne zarządzanie aktywami – i zmuszają do zdobycia „z powietrza” miliardów franków dodatkowego kapitału, tylko po to, aby spełnić raptownie zmienione reguły. Wygląda jednak na to, że perspektywa wprowadzenia w życie tych zmian się przybliża.

Bat na „kryzysogenne” banki

Środowa decyzja Rady Kantonów podtrzymała bowiem wymóg, aby 90 proc. udziałów banku w podmiotach zagranicznych, w których zaangażowany jest UBS, zabezpieczone było kapitałem najwyższej jakości (CET1, czyli Common Equity Tier 1). Rząd federalny w Bernie oraz Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) pierwotnie forsowały jeszcze bardziej restrykcyjny wymóg 100-procentowego pokrycia kapitałem CET1, podczas gdy UBS, jak i cały szwajcarski sektor bankowy, optowały za kompromisem 50/50, w ramach którego połowę zabezpieczenia stanowiłby kapitał dodatkowy (AT1, czyli Additional Tier 1) – znacznie tańszy w pozyskaniu, lecz jednocześnie oferujący mniejszą odporność na kryzysy systemowe. 

Tymczasem obecne przepisy wymagają zabezpieczenia zagranicznych aktywów na poziomie jedynie 60 procent, z czego jedna czwarta może być pokryta instrumentami AT1. Wprowadzenie omawianych zmian oznaczałoby dla UBS konieczność wygenerowania dodatkowych 16 miliardów dolarów kapitału podstawowego. W trakcie debaty pojawiały się zresztą nawet wyższe szacunki, sugerujące konieczność pozyskania ok. 20-24 mld dolarów CET1. Kierownictwo UBS ostro krytykuje więc nowe wymogi – określając je jako „ekstremistyczne i szkodliwe dla gospodarki”, oskarżając także władze o brak woli kompromisu oraz zignorowanie uwag zgłoszonych w toku konsultacji społecznych.

Narodowy czempion vs. narodowa trauma

Bank intensywnie lobbował także za złagodzoną wersją wymogów, w zawoalowany sposób sugerując nawet gotowość do opuszczenia Szwajcarii w przypadku ich zaostrzenia. Zabiegi te w oczywisty sposób nie przyniosły jednak skutku – pośród komentatorów wymienia się obecny w Szwajcarii strach przed powtórzeniem sytuacji, która doprowadziła do upadku Credit Suisse, tyle że na jeszcze większą skalę – i nowe wymogi uchwalono stosunkiem 29 do 16 głosów. Przepisy trafią teraz do Rady Narodowej (niższej izby parlamentu), gdzie decyzja spodziewana jest w 2027 r. W razie rozbieżności między izbami procedura może się przedłużyć, a projekt trafić pod głosowanie w referendum.

Ze swej strony bank UBS zapowiedział – bardzo możliwe, ze w celowo wieloznaczny sposób – że będzie „działał w celu ochrony swych długoterminowych interesów”, a także „dostarczał faktów i analiz” w tok procesu legislacyjnego, co należy zapewne rozumieć jako plany dalszego intensywnego lobbingu.