Samsung uniknął katastrofy. Akcje wystrzeliły, ale za spokój zapłaci fortunę
Samsung naprawdę zdawał się być o krok od największego strajku w swojej historii. Teraz rynek może odetchnąć z ulgą: krachu nie będzie, przynajmniej na razie. Planowany 18-dniowy protest około 48 tysięcy pracowików został zawieszony po zawarciu wstępnego porozumienia. Akcje koncernu w czwartek rano mocno rosły, a wraz z nimi cały koreański indeks KOSPI.
Samsung kupił sobie spokój. Premie po 416 tysięcy dolarów?
Ulga jest zrozumiała. Samsung to nie tylko technologiczny gigant. To też jeden z filarów gospodarki Korei Południowej, odpowiadający za około jedną czwartą eksportu kraju. Strajk w takiej spółce mógłby więc uderzyć nie tylko w sam koncern, ale też w dostawy chipów i nastroje inwestorów na globalnym rynku technologii. Tyle, że za spokój trzeba będzie zapłacić i to niemało.
Według Reutersa ugoda przewiduje specjalne premie dla działu chipów. Związek zawodowy informuje, że firma ma przeznaczyć na ten cel około 10,5% zysków. To mniej niż pierwotne żądanie, które zakładało 15%., ale wciąż mówimy o horrendalnych kwotach.
Jeden z obrazowych przykładów robi wrażenie. Pracownik działu pamięci z pensją bazową na poziomie 80 milionów wonów może w tym roku otrzymać premię wartą około 626 milionów wonów, czyli około 416 tysięcy dolarów. Większość z tego miałaby zostać wypłacona w akcjach.
To ważny szczegół. Z punktu widzenia Samsunga płatność akcjami zmniejsza natychmiastową presję gotówkową. Z punktu widzenia inwestorów temat nie znika, bo wyższe koszty pracy i rozbudowany system premii mogą ciążyć na marżach w kolejnych latach.
Ryu Young-ho, analityk NH Investment & Securities, zwrócił uwagę, że inwestorzy cieszą się z uniknięcia strajku, ale samo porozumienie nie jest wyłącznie dobrą wiadomością. Powód jest prosty: spółka kupiła sobie spokój, lecz ceną są wyraźnie wyższe koszty pracy.
Gigant chce zamknąć czas konfliktu
Porozumienie musi jeszcze zostać zatwierdzone przez pracowników. Głosowanie ma potrwać od 22 do 27 maja, a lider związku spodziewa się ratyfikacji. Szef działu chipów Samsunga Jun Young-hyun w liście do pracowników wezwał załogę, by „zostawić za sobą czas konfliktu” i zjednoczyć się wokół globalnej konkurencyjności oraz długoterminowego wzrostu firmy.
To zdanie dobrze oddaje sytuację koncernu. Samsung uniknął najgorszego scenariusza, ale nie rozwiązał wszystkich problemów. W świecie, w którym chipy są paliwem boomu na sztuczną inteligencję, firma nie może sobie pozwolić ani na paraliż produkcji, ani na utratę zaufania klientów. Na razie wygrała czas. Rynek to nagrodził. Teraz pytanie brzmi, ile ten spokój będzie naprawdę kosztował i kiedy pracownicy znów dojdą do głosu.
Czytaj również w dziale giełdy na Bithub:
BlackRock prognozuje sytuację na giełdzie. Ogromny trend wynagrodzi wszystko?
Rafał Zaorski otwiera kolejną pozycję. „Do końca tygodnia albo tyle ile dadzą”
Martwa od ponad dekady giełda odżywa, inwestorzy wracają. Unikną powtórki z historii?