Rynek ignoruje echo krachu z 1987 roku? Tempo wzrostów bije rekordy od czasu II Wojny Światowej

Rynek ignoruje echo krachu z 1987 roku? Tempo wzrostów bije rekordy od czasu II Wojny Światowej

Od kilku miesięcy euforia na amerykańskiej giełdzie właściwie nie ma precedensu. Indeks S&P 500 wzrósł o ok. 16% w ciągu dwóch miesięcy, a podobne tempo wzrostów od II wojny światowej występowało bardzo rzadko. Właściwie większość takich przypadków wystąpiła po recesjach gospodarczych.

Jedynym podobnym przypadkiem bez recesji był 1987 rok. Ten sam rok, w którym nastąpił tzw. Czarny Poniedziałęk, a indeks Dow Jones spadł w jego trakcie o rekordowe 22% podczas jednej sesji. Obawy były zupełnie podobne: deficyt handlowy, stopy procentowe i ceny ropy zwariowane w cieniu wojny tankowców w Zatoce Perskiej. Historia się rymuje?

Mania spekulacyjna

Wyceny amerykańskich spółek są szalone, ale na poziomie indeksów odbiegają o średnich raczej o 10 do 15%. Argument za dalszymi wzrostami stanowi AI, mocne dane gospodarcze oraz potencjalnie gołębia polityka Fed, „kierowana” zza kulis przez Trumpa i „jego człowieka” w Rezerwie Federalnej – Kevina Warsha. Problemem jest jednak fakt, że rynek już obecnie wycenia praktycznie scenariusz „idealny”. Postanowił zupełnie zignorować geopolitykę, wyższe ceny ropy i wszystko inne.

Liczy się tylko infrastruktura AI i kto zarobi na niej fortunę. A jak wiadomo – fortuna kołem się toczy. Jeśli już dziś inwestorzy wycenią spółki na poziomie set krotności ich rocznych zysków – kto zapłaci za nie więcej?Największym zagrożeniem są oczekiwania inwestorów. To one same w sobie są ryzykowne dla firm. Katalizatorem spadków może okazać się nawet pozornie mało istotne zdarzenie.

Może to być sytuacja w trakcie której zatonie ładunek z ropą w Zatoce Perskiej, lub nieoczekiwana decyzja Rezerwy Federalnej dotycząca bilansu, czy stóp procentowych. Coś, co wymknie się oczekiwaniom inwestorów i sprawi, że wszyscy nagle „otrzeźwieją” po wielu kwartałach niemal nieustannych zakupów akcji. Indeks Nadsaq wzrósł o ponad 120% w ciągu 5 ostatnich lat, co samo w sobie jest wynikiem spektakularnym. Częściowo uzasadnia to wzrost zysków, ale inwestorzy przez AI łatwo zapomnieli, że sektor półprzewodników i technologii pozostaje narażony na ryzyka cykli biznesowych i konsumenckich.

Rzadki przypadek euforii – co mówią liczby?

Tak spektakularne jak obecne dwumiesięczne tempo wzrostu S&P 500 jest historycznie rzadkie. Od zakończenia II wojny światowej wystąpiło wcześniej tylko cztery razy. W trzech z czterech wcześniejszych przypadków tak silne wzrosty następowały po recesjach i stanowiły klasyczne odbicie gospodarcze. Dotyczyło to okresów po pierwszym kryzysie naftowym, globalnym kryzysie finansowym z 2008 roku oraz pandemii COVID-19.

W styczniu i lutym 1987 roku S&P 500 wzrósł o około 17%, a wzrosty trwały aż do lata. Następnie doszło do gwałtownego załamania rynku. W mniej niż dwa miesiące indeks S&P 500 stracił około jedną trzecią wartości. Podczas słynnego Czarnego Poniedziałku, 19 października 1987 roku, spadł o 20,5% w ciągu jednej sesji.

Przed załamaniem pojawiały się obawy dotyczące wysokich wycen akcji. Do końca sierpnia 1987 roku indeks S&P 500 był już wyżej o około 39% od początku roku. Przed krachem Fed podnosił stopy procentowe. Obecnie również obserwowany jest bardziej jastrzębi kierunek oczekiwań rynkowych wobec polityki pieniężnej.

Dane z USA są nadal mocne i wspierają Wall Street. Opisaliśmy to w artykule Dane z USA zaskoczyły, ISM i ADP rosną. Spadkowy sygnał dla cyklu Bitcoina?

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!