Noblista ostrzega: na rynku AI rośnie bańka. „Jej pęknięcie może bardzo zaboleć”
Na temat sztucznej inteligencji wygłoszono już wiele opinii, ale to chyba pierwsza, w której głos zabrał laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii. Joseph Stiglitz, bo o nim mowa, jedną z najbardziej prestiżowych nagród świata otrzymał w 2001 roku. Teraz na jego radarze znalazła się sztuczna inteligencja. W najnowszym artykule na łamach „Financial Times” pisze o tym, że AI, chociaż sama w sobie nie jest wcielonym złem, znajduje się w samym środku potężnej inwestycyjnej bańki.
AI to grząski grunt, twierdzi noblista
Co ważne, Stiglitz nie podważa sensu samej technologii. Ba, nawet jej przyklaskuje, twierdząc, że może zdecydowanie zwiększyć produktywność. Problem nie leży jednak w tym, co z ChatGPT czy Claude robią zwykli ludzie. Chodzi o tym „niezwykłych”, którzy pompują w nią niewyobrażalne pieniądze, licząc na to, że wszystko zwróci się z niewyobrażalnym zyskiem.
Tempo inwestycji jest potężne, a pożyczone pieniądze płyną coraz szerszym i coraz szybszym nurtem. Wszystko to jest inwestowane w projekty, których przyszłe zyski są wciąż bardzo trudne do oszacowania. Czy to finansowa lekkomyślność?
Rzekoma bańka nie oznacza jednak, że samo AI jest ściemą. Internet te dwadzieśia kilka lat temu też nie był ściemą. Trudno wyobrazić sobie bez niego świat i tak samo za 20 lat może być ze sztuczną inteligencją. Sęk w tym, że setki spółek technologicznych po pęknięciu bańki dot-comów zostało wprost zmiecionych z powierzchni ziemi. Stiglitz twierdzi, że AI może spotkać dokładnie to samo.
Dlaczego? Jego zdaniem w wielu przypadkach przyszłość jest wyceniana szybciej niż gospodarka jest w stanie za tym nadążyć. Zarówno giganci, mniejsze firmy, jak i inwestorzy indywidualni, jeden za drugim inwestują w AI. Chipy, serwerownie, elektrownie. Nawet kopalnie Bitcoinów coraz częściej przestawiają się na obsługę sztucznej inteligencji. Bo to modne, bo na czasie i często bardziej zyskowne.
Reuters wyliczył niedawno, że emisja długu związanego z inwestycjami AI sięgnęła w tym roku niemal 500 miliardów dolarów. To około jedna piąta całej emisji wysokiej jakości długu korporacyjnego w USA.
Problem zacznie się wtedy, gdy przychody nie dowiozą
Skala robi się tak zatrważająco duża, że zaczyna mieć znaczenie dla całej gospodarki. Reuters wyliczał niedawno, że emisja długu związanego z inwestycjami AI sięgnęła w tym roku niemal 500 miliardów dolarów. To około jedna piąta całej emisji wysokiej jakości długu korporacyjnego w USA.
Fitch Ratings pokazał ostatnio scenariusz, w którym spadek kursów firm związanych ze sztuczną inteligencją o 35%, mógłby doprowadzić USA do recesji. Uzależnianie się od technologii, której możliwości tak naprawdę jeszcze nie znamy?
Stiglitz patrzy na ten problem jeszcze szerzej. Jego zdaniem ewentualne pęknięcie bańki może przyjść w wyjątkowo niewygodnym momencie. Wtedy, gdy sama technologia zacznie już realnie wypierać część pracowników. Firmy tną zatrudnienie, giełda przestaje pompować majątki gospodarstw domowych. Inwestycje hamują, a część gigantycznych projektów AI okazuje się znacznie mniej rentowna, niż zakładano.
Żaden z tych scenariuszy nie jest pewny. To po prostu rozważania mądrego człowieka, który jednak może się mylić. Stiglitz twierdzi jednak, że AI może być technologią na dekady i jednocześnie tworzyć bańkę tu i teraz. Historia rynków zna już taki scenariusz.
Czytaj więcej w dziale giełdy na Bithub:
Stagflacyjne dane UoM z USA wstrząsnęły rynkiem. Fed przestraszy się stagflacji?
DeepSeek idzie na giełdę. Chiński rywal OpenAI zrobił pierwszy krok
Kurs CD Projektu ponownie spada. Sprzedają jednak tylko niecierpliwi?