Karty Pokémon przeleżały 15 lat na strychu. Emeryt z Anglii sprzedał je za 1,56 milionów funtów
Kolekcja kart z popularnego uniwersum Pokémon, którą emerytowany malarz pokojowy z Woking w hrabstwie Surrey trzymał latami na strychu, poszła na aukcji za 1,56 mln funtów, czyli ponad 8 mln zł. Dom aukcyjny Ewbank’s liczył przed licytacją najwyżej na 270 tys. funtów. To najwyższy wynik aukcji kart kolekcjonerskich w historii Wielkiej Brytanii.
Ojciec zbierał, syn nie miał wstępu
Wszystko zaczęło się pod koniec lat 90., kiedy syn sprzedającego wymieniał się kartami z kolegami w szkole. Ojcu karty się spodobały, a przy okazji uznał, że mogą być niezłą lokatą. Zaczął kupować na eBayu kompletne zestawy od sprzedawcy z Malezji, który z czasem zaproponował mu tzw. master sety, czyli komplety ze wszystkimi wariantami kart z danej serii. Brytyjczyk policzył, że wyjdzie taniej niż kupowanie saszetek w nadziei, że losowe karty kiedyś złożą się w całość.
Na pierwszy ogień poszedł zestaw Skyridge za mniej więcej 300 funtów. Syn miał własne karty, do kolekcji ojca nie dostał dostępu. Wszystko trafiło do specjalnych segregatorów, a kiedy chłopakowi przeszło, segregatory powędrowały na strych i przeleżały tam ok. 15 lat. Właściciel przypomniał sobie o nich dopiero wtedy, gdy przeczytał w lokalnej gazecie, że pojedyncza karta Pokémon sprzedała się za ponad 6 tysięcy funtów.
Prawie sześć razy więcej niż zakładano
Specjaliści Ewbank’s szacowali że cała kolecja warta jest co najwyżej między 250 a 270 tys. funtów. Dzień przed aukcją zlecenia złożone z wyprzedzeniem opiewały już na 825 tys. Licytowali kolekcjonerzy, inwestorzy i youtuberzy z wielu krajów świata. Andrew Ewbank, który prowadził aukcję w firmie założonej w 1990 r. przez jego ojca, mówił potem, że tylu ludzi na sali nie widział od czasów przed pandemią. Lepszego wyniku dom aukcyjny w swojej historii nie miał.
Najwięcej zapłacono za Legendary Collection z 2002 r.: 110 kart podstawowych, tyle samo w holograficznej wersji z efektem „fajerwerków” i cztery karty dokładane do pudełek. W środku był Charizard w stanie bliskim idealnego. Wycena mówiła o 15–20 tys. funtów, młotek opadł przy 100 tys., a z opłatą kupującego wyszło 130 tys. Skyridge poszedł za 75 tys. funtów, czyli 97,5 tys. z opłatą.
Ile naprawdę trafi do kieszeni emeryta
Historia obiegła sieć m.in. dzięki wpisowi Polymarketu, który do piątku wyświetlono ponad 1,2 mln razy. Platforma napisała, że Brytyjczyk „odkrył”, iż jego karty są warte 2 mln dolarów. To spore uproszczenie. Przed aukcją nikt takiej kwoty nie zakładał, a 1,56 mln funtów to suma zapłacona przez kupujących. Zawiera opłatę dla domu aukcyjnego, która wyniosła tu 30 proc. ceny młotkowej. Sprzedający zaczyna od 1,2 mln funtów (ok. 6,2 mln zł), od których Ewbank’s potrąci jeszcze swoją prowizję. Jej wysokości nie podano. Milionerem emeryt i tak zostaje.
Skalę zysku najlepiej widać na Skyridge. Z 300 funtów zrobiło się 75 tys., czyli 250 razy więcej. Dodatek trafił do sklepów w 2003 r., więc karty leżały najwyżej 23 lata. Nawet przy tak długim okresie daje to ponad 27 proc. zysku rocznie, liczone od ceny młotkowej, jeszcze przed prowizją. To jednak wynik najlepszego zestawu w kolekcji, a nie średnia dla rynku.
Ten rynek wciąż jest rozgrzany. W lutym Logan Paul sprzedał w domu aukcyjnym Goldin kartę Pikachu Illustrator z oceną PSA 10, najwyższą w skali firmy Professional Sports Authenticator, za 16,49 mln dolarów. Pięć lat wcześniej zapłacił za nią 5,275 mln. To rekord Guinnessa dla karty kolekcjonerskiej sprzedanej na aukcji. Andrew Ewbank tłumaczy popyt prosto: ci, którzy zbierali Pokémony jako dzieci, mają dziś po 30–40 lat i pieniądze, których wtedy nie mieli.
Morał? Zanim stare segregatory z pamiątkami trafią do kontenera na śmieci, lepiej najpierw do nich zajrzeć i sprawdzić czy nie zawierają czegoś cennego.
Redakcja BitHub.pl poleca również:
- Inwestorzy wycofali 636 milionów dolarów z funduszy BTC. Najwięcej bitcoinów sprzedaje BlackRock
- Strach wraca na Wall Street. Akcje technologiczne znowu toną?
- Meta pobiła prognozy Wall Street! 64,6 miliarda dolarów przychodów, ale jest też kosztowny problem