Iran ogłosił porozumienie ws. Ormuz – tyle że nie z USA. Ceny ropy w dół, choć Huti topią kolejne statki
Iran poinformował, że wypracował porozumienie z Omanem w sprawie współrzędnych geograficznych szlaku żeglugowego przez cieśninę Ormuz, które w teorii mogłoby umożliwić częściowe wznowienie tranzytu tankowców przez ten krytyczny dla światowego rynku energetycznego korytarz. Umowa, ogłoszonej 5 sierpnia, zakłada współdziałanie obu państw w monitorowaniu i „ochronie” (cokolwiek by rozumieć pod tym pojęciem) szlaków morskich. W jej ramach Iran miałby odpowiadać za usunięcie min z akwenu, zaś na płynące tym szlakiem statki mają nie być nakładane żadne opłaty – tyle że jedynie w okresie przejściowym. Co potem? Rzez w tym, że wiadomo.
Ogłoszeniu porozumienia towarzyszyło przy tym wyraźne zastrzeżenie, że Iran że nie prowadzi i nie zamierza prowadzić rozmów ze Stanami Zjednoczonymi, twierdząc także, że „nie zaakceptuje” amerykańskiej obecności w cieśninie Ormuz. Zdaniem Teheranu, porozumienie z Omanem znajduje się na końcowym etapie opracowywania, a wspólne oświadczenie obu państw oczekuje na finalizację – ta ma nastąpić pod warunkiem nieingerowania „pewnych stron trzecich”, czyli oczywiście Waszyngtonu. Czy tej ingerencji nie będzie – zależy naturalnie od tego, czy irańskie deklaracje są prawdziwe dotyczące braku kontaktów z USA są prawdziwe, oraz czy Sułtanat Omanu fatycznie wystąpił tylko w swoim imieniu?
Czy też (jak już kilkakrotnie miało to miejsce) działał także jako mediator? Z jednej bowiem strony bowiem, dwustronne porozumienie irańsko-omańskie oraz ustalenie warunków żeglugi przez Ormuz bez udziału Amerykanów, wraz z faktycznym postawieniem USA wobec faktów, dokonanych byłoby ogromnym zwycięstwem Teheranu – i ogromną porażką Waszyngtonu. Z drugiej strony, cała umowa opiera się o założenie, że amerykańska flota zniesie blokadę irańskich portów oraz sankcje finansowe dotykające eksportowanej przez Iran ropy – i tylko w takim przypadku miałaby wejść w życie na stałe. Czy jednak Irańczycy zakładają, że Biały Dom wykonałby krok, gdyby wynegocjowana bez jego udziału umowa byłaby dlań tak niekorzystna?
Rynek wierzy w co chce uwierzyć?
Światowe rynki wydają się jednak niepomne tej kłopotliwej kwestii. Notowania ropy Brent utrzymały się na poziomie trzytygodniowego minimum w okolicach 78 dolarów za baryłkę, przedłużając trzydniową serię spadków. Inwestorzy zareagowali bowiem optymizmem na perspektywę częściowego odblokowania cieśniny Ormuz, mimo że, jak wspomniano, porozumienie to nie rozwiązuje fundamentalnego problemu braku bezpieczeństwa morskiego Rynek ropy zareagował natychmiastowym spadkiem cen. Brent zanotował kilkuprocentową przecenę, gdyż inwestorzy z optymizmem przyjęli perspektywę zmniejszenia ryzyka zakłóceń w dostawach.
Niektórzy analitycy zwracają także uwagę. że efekt ten może być krótkotrwały, zwłaszcza że rezerwy strategiczne państw OPEC+ pozostają na historycznie niskim poziomie, a globalny popyt nie wykazuje oznak osłabienia. Co więcej, Iran nie rezygnuje z agresywnej, maksymalistycznej retoryki, zaś Stany Zjednoczone wcale nie uważają się za pokonane (jak twierdzą przedstawiciele irańskich władz). Rodzić to może uzasadnione pytania o trwałość układu – jeśli, naturalnie, ten w ogóle zdołałby wejść w życie, co wcale nie jest przecież przesądzone. Zwłaszcza biorąc pod uwagę losy poprzednich układów irańsko-amerykańskich, które w obliczu nierozwiązywalnej sprzeczności interesów stron oraz ich wzajemnej antypatii pozostały martwą literą.
Podczas gdy uwaga rynku koncentruje się na cieśninie Ormuz i próbach jej odblokowania, w innej, nie mniej ważnej cieśninie w regionie, Bab Al-Mandab, sytuacja ulega gwałtownemu zaostrzeniu. Zajdyccy Huti, kontrolujący terytoria w północnym Jemenie, ogłosili w zeszłym miesiącu blokadę saudyjskiego handlu morskiego. W ciągu raptem dwóch ostatnich dni zaatakowali dwa statki, z czego jeden zdążył już zatonąć, w przypadku drugiego zaś informowano o głośnej eksplozji. Huti, znani też jako ugrupowanie Ansar Allah, uchodzą za kluczowego sprzymierzeńca Iranu. Zarazem jednak w ograniczonym stopniu uczestniczyli w wiosennych działaniach wojennych, zaś obecną blokadę wymierzyli jednoznacznie w monarchę saudyjską, pomijając nawet USA i Izrael.
Dla rynków ropy, a także morskiego transportu towarowego na trasach Europa-Azja, oficjalne uzasadnienie ataków może jednak nie mieć większego znaczenia – w przeciwieństwie do samych ataków.