Google pożycza miliardy na AI. Big Tech zmienia się w przemysł długu?

Google pożycza miliardy na AI. Big Tech zmienia się w przemysł długu?

Alphabet po raz pierwszy wszedł na australijski rynek długu i od razu zebrał 5,5 mld AUD, czyli około 3,9 mld USD. Popyt był znacznie większy. Inwestorzy złożyli zapisy przekraczające 18 mld AUD, ponad trzykrotnie więcej niż ostateczna wartość emisji.

Sama Australia jest jednak tutaj tylko detalem. Google finansuje właśnie jeden z największych programów inwestycyjnych w swojej historii, a koszt wyścigu AI zaczyna zmieniać model finansowy całego Big Tech. Alphabet planuje w 2026 roku capex na poziomie 195-205 mld dolarów. Jeszcze kwartał wcześniej mówił o 180-190 mld.

I tu robi się ciekawie. Google Cloud rośnie jak szalony, przychody zwiększyły się ostatnio o 82% do 24,8 mld dolarów, a popyt na moc nadal przewyższa podaż. Jednocześnie Alphabet po raz pierwszy w historii zanotował ujemny wolny przepływ pieniężny: minus 5,9 mld dolarów w kwartale.

AI zaczyna zmieniać największe firmy technologiczne z lekkich kapitałowo platform software’owych w przedsiębiorstwa, które muszą finansować serwery, chipy, energię i centra danych niemal jak przemysł ciężki.

Najważniejsze fakty

  • Alphabet pozyskał 5,5 mld AUD, około 3,9 mld USD, z pierwszej emisji obligacji w Australii. Popyt przekroczył 18 mld AUD.
  • Najdłuższa, 20-letnia transza płaci kupon 6,9%. Google sprzedawał również obligacje 3-, 5- i 10-letnie.
  • Pięciu największych hyperscalerów może w 2027 roku wydawać łącznie więcej na capex, niż generować wolnych przepływów pieniężnych.

Google nie pożycza dlatego, że brakuje mu pieniędzy

Alphabet nadal jest finansowym kolosem. Tyle że skala inwestycji zaczyna rosnąć szybciej niż kiedyś możliwości ich bezbolesnego finansowania z bieżącej gotówki. W samym drugim kwartale capex wyniósł 44,92 mld dolarów. Zarząd już zapowiada, że w 2027 roku inwestycje ponownie wyraźnie wzrosną.

To zasadnicza zmiana. Przez lata Google mogło budować biznes, w którym kolejny użytkownik wyszukiwarki czy reklam zwiększał przychody bez konieczności stawiania dla niego nowej fabryki. AI działa inaczej. Każdy kolejny skok zapotrzebowania oznacza GPU, TPU, sieci, chłodzenie, energię i fizyczną przestrzeń.

Alphabet wykorzystuje więc swój świetny rating i dostęp do taniego kapitału nie z konieczności, lecz z kalkulacji: skoro wyścig potrwa lata, nie ma sensu finansować całego rachunku wyłącznie z własnej gotówki.

Australia pokazuje, że rynek za ten wyścig chce zapłacić

Australijska emisja została podzielona na cztery terminy zapadalności, od trzech do dwudziestu lat. Na najdłuższym długu Alphabet zgodził się płacić 6,9%. Inwestorów to nie odstraszyło. Zapisów było za ponad 18 mld AUD.

Firma wcześniej sięgała już po finansowanie w funtach, frankach szwajcarskich, dolarach kanadyjskich, jenach i euro. Dywersyfikacja jest logiczna. Przy inwestycjach liczonych w setkach miliardów dolarów dostęp do kilku głębokich rynków długu daje większą elastyczność i zmniejsza zależność od jednego źródła kapitału.

Zresztą sam rynek australijski przeżywa boom. Zagraniczni emitenci sprzedali tam w tym roku obligacje „Kangaroo” za około 60 mld AUD, o mniej więcej 40% więcej niż w 2025 roku. Alphabet jest pierwszym hyperscalerem AI, który wykorzystał ten rynek. Amazon może być następny.

AI zmienia rachunek całego Big Tech

Alphabet nie jest wyjątkiem. Według analizy Reutersa pięciu hyperscalerów, Microsoft, Alphabet, Amazon, Meta i Oracle, ma do 2027 roku zwiększyć roczny cash flow operacyjny o około 340 mld dolarów względem 2025 roku. Capex ma w tym samym czasie wzrosnąć aż o 534 mld.

To 1,57 dolara dodatkowych inwestycji na każdy dolar dodatkowego cash flow. Jeszcze w styczniu rynek oczekiwał około 485 mld dolarów tegorocznych inwestycji tej grupy. W lipcu konsensus sięgał już 730 mld. Prognoza urosła o niemal ćwierć biliona dolarów w pół roku.

Dlatego Wall Street może coraz mniej patrzeć na sam EPS, a coraz mocniej na wolne przepływy pieniężne i realny zwrot z infrastruktury AI. Jeżeli przychody z chmury nadal będą rosły po 80%, ogromny capex da się obronić. Problem zacznie się wtedy, gdy dynamika sprzedaży osłabnie, a rachunki za centra danych zostaną.

Gdzie może leżeć ukryte ryzyko?

Na razie Alphabet ma luksus, którego nie ma większość rynku. Może pożyczyć miliardy praktycznie w dowolnej walucie, a inwestorzy ustawiają się w kolejce. Dodatkowo rosnące przychody Google Cloud pokazują, że część ogromnego capexu już pracuje.

Ale granica między inwestowaniem a przeinwestowaniem jest widoczna dopiero po czasie. Centra danych buduje się latami, a ich koszt pozostaje nawet wtedy, gdy tempo wzrostu zapotrzebowania zaczyna spadać. Dlatego ujemny FCF Alphabetu jest ciekawszym sygnałem niż kolejny rekord przychodów.

To może być największa finansowa zmiana ery AI. Big Tech nadal zarabia gigantyczne pieniądze, tylko coraz większa część tej gotówki musi wracać do ziemi, kabli, serwerów i elektrowni. Google właśnie pokazał, że nawet najbogatsi wolą część tego rachunku rozłożyć na obligatariuszy.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!