Goldman Sachs: zarząd chce przyznać sobie nagrody za wyniki – których nie ma

Jak poinformowała w swoim raporcie do akcjonariuszy Glass Lewis, jedna z dominujących firm doradczych, rekomenduje im ona głosowanie przeciwko planom płacowym zarządu banku Goldman Sachs. Zgodnie z tymi planami, najwyżsi funkcjonariusze banku chcą przyznać sobie dziesiątki milionów dolarów tytułem nagród oraz premii.

Glass Lewis to jeden z największych podmiotów świadczących usługi doradcze w zakresie zarządzania prawami właścicielskimi dla akcjonariuszy spółek kapitałowych i podmiotów inwestycyjnych. Choć działalność ta brzmi dość nijako i niepozornie, to w praktyce owo doradztwo sprowadza się częstokroć do sprawowania powiernictwa w imieniu udziałowców – zwłaszcza tych instytucjonalnych i długoterminowych.

Innymi słowy, Glass Lewis efektywnie wpływa ona na zarządzanie znaczną częścią giełdowego świata korporacyjnego (kontroluje m.in. 28% rynku doradczego w odniesieniu do funduszy inwestycyjnych), reprezentując interesy akcjonariuszy jako ich faktyczny pełnomocnik. W ramach właśnie ochrony tych interesów, firma otwarcie zaatakowała zarząd banku Goldman Sachs.

Nagrody zarządu dla siebie – za istnienie

Powodem jest plan wynagrodzeń dla najwyższego managementu banku, przedstawiony udziałowcom do akceptacji. Plan, który wzbudził, oględnie mówiąc, kontrowersje. Zgodnie z przedstawionymi planami, Goldman Sachs chce przeznaczyć 160 milionów dolarów na „premie retencyjne” (retention awards) dla przedstawicieli kierownictwa.

Ideą tych premii jest zachęcenie najcenniejszych pracowników do lojalnej pracy i przywiązanie ich do pracodawcy. Oczywiście idea nie do końca koresponduje z praktyką, jeśli spojrzeć na realia. Za najcenniejszych pracowników dla banku zarząd uznał siebie. I zadecydował o przyznaniu sobie gigantycznych nagród – za samą retention, czyli pozostawanie na swoim stanowisku.

Na tym zresztą nie koniec kontrowersji. Nie byłyby to bowiem pierwsze tak ogromne nagrody. Zaledwie w styczniu grono executive’ów banku wypłaciło sobie kolejne 160 milionów. Też w ramach „premii retencyjnych”. A to wszystko w sytuacji, w której wyniku banku pozostają sporo do życzenia. Zarząd Goldman Sachs nie spełnia oczekiwań inwestorów – ale wypłaca sobie kolejne setki milionów.

Będzie bunt w Goldman Sachs?

Oczywiście, plan przedstawiono formalnym właścicielom banku, jakimi są udziałowcy. Oficjalnie wszystko zależy od zgody akcjonariuszy.

Realnie jednak – biorąc pod uwagę częstokroć bardzo rozdrobniony akcjonariat, dużą bezwładność ich zachowań, zazwyczaj niewielkie zainteresowanie wpływem na zarządzanie ze strony krótkoterminowych inwestorów oraz praktyki inwestowania przed podmioty korporacyjne we własne akcje (w praktyce dające zarządowi uprawnienia udziałowców, i to takich stojących na uprzywilejowanej pozycji ze względu na dostęp do informacji) – bywa to jedynie pustą formalnością.

Niejednokrotnie zarządy dużych podmiotów korporacyjnych w praktyce zachowują się jak ich właściciele, pytając akcjonariuszy o zgodę jedynie dla pozoru. Wiadomo bowiem, że i tak w wielu przypadkach jego wnioski zatwierdzane są niemal automatycznie – albo też, na odwrót, musiałoby się stać coś naprawdę przyciągającego uwagę, by zdołała się zebrać koalicja akcjonariuszy z na tyle dużą siłą głosu, bu zablokować (samo)wolę zarządu.

Tym razem jednak potencjalnie może się to udać. Mając względzie sytuację, Glass Lewis zachęca swoich klientów do głosowania przeciwko.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.