Fundusze ETF pompują bańkę na rynkach. Giełdę czeka powtórka z lat 20. XX wieku?
Grafika pokazująca spadek cen akcji

Fundusze ETF pompują bańkę na rynkach. Giełdę czeka powtórka z lat 20. XX wieku?

Napływ kapitału do funduszy ETF zaczyna przypominać mechanizm samonapędzającej się maszyny, która premiuje skalę, płynność i momentum znacznie bardziej niż realną wartość biznesów. Dane z LSEG Lipper pokazują, że europejscy inwestorzy coraz agresywniej porzucają aktywne zarządzanie na rzecz pasywnych strategii opartych na indeksach. Problem polega na tym, że pasywne inwestowanie działa najlepiej wtedy, gdy płynność stale rośnie i wszyscy wierzą, że korekty pozostaną krótkotrwałe. Historia rynków finansowych pokazuje jednak, że mechanizmy oparte wyłącznie na napływach kapitału potrafią odwracać się gwałtownie i bez ostrzeżenia.

Najważniejsze fakty

  • W kwietniu 2026 roku do europejskich funduszy i ETF-ów napłynęło netto 96,4 mld euro, z czego 29,2 mld euro trafiło do ETF-ów akcyjnych.
  • Klasyczne fundusze aktywnie zarządzane przyciągnęły jedynie 9,9 mld euro, co pokazuje wyraźną dominację inwestowania pasywnego.
  • ETF-y automatycznie zwiększają ekspozycję na największe spółki, wzmacniając koncentrację kapitału w sektorze technologicznym i amerykańskich indeksach.
Źródło: LSEG, Bithub Research

ETF-y zmieniły logikę rynku

Przez dekady rynek akcji opierał się na selekcji. Inwestorzy analizowali bilanse, marże, przepływy pieniężne i wyceny, próbując znaleźć spółki niedowartościowane względem ich realnego potencjału. Dziś coraz większa część rynku funkcjonuje według zupełnie innej logiki. Kapitał kupuje po prostu indeks.

ETF nie analizuje jakości biznesu ani tego, czy dana spółka jest droga czy tania. Kupuje wszystko zgodnie z wagą w indeksie. Im większa kapitalizacja firmy i im mocniejszy wzrost kursu, tym większy udział w indeksie i tym więcej kapitału pasywnego automatycznie do niej trafia.

Mechanizm przypomina klasyczny system trend following, tyle że działający na gigantyczną skalę. To między innymi dlatego największe spółki technologiczne rosną dziś szybciej niż reszta rynku. Nie tylko dlatego, że poprawiają wyniki, ale również dlatego, że sam system pasywnych przepływów stale kieruje do nich nowe środki.

Zakupy w funduszach trwają, choć nastroje Amerykanów nie są super optymistyczne. Opisaliśmy to w artykule Z ostatniej chwili: Zaufanie konsumentów w USA spada, a na Wall Street trwa euforia. Co się dzieje?

Płynność tworzy iluzję bezpieczeństwa

Najbardziej niebezpieczne w obecnym układzie jest przekonanie, że inwestowanie pasywne obniża ryzyko. W praktyce globalny rynek finansowy buduje jedną z największych koncentracji kapitału w historii. Ogromna część świata inwestycyjnego posiada dziś dokładnie te same aktywa. Te same indeksy, te same megacapy technologiczne i te same strategie.

Dopóki napływy utrzymują się na wysokim poziomie, system działa niemal perfekcyjnie. Problem pojawia się w momencie większej bessy lub odpływu płynności. Wtedy ten sam mechanizm zaczyna działać odwrotnie … ETF-y nie tylko kupują wszystko, ale również sprzedają wszystko.

Automatyczna podaż może wtedy gwałtownie zwiększyć zmienność rynku i pogłębić skalę przeceny. Rynek, który dziś wydaje się niezwykle płynny, może nagle odkryć, że płynność była jedynie produktem nieustannych napływów kapitału.

Wyceny coraz bardziej odrywają się od rzeczywistości

Najbardziej spektakularnym efektem tej zmiany są wyceny największych spółek świata. Inwestorzy akceptują dziś mnożniki zysków na poziomie 50, a czasami nawet 100-krotności rocznych zysków… Za udziały w przemysłowych spółkach i zakładają, że dominacja będzie wieczna.

To przypomina końcowe fazy historycznych baniek spekulacyjnych, kiedy rynek przestaje zadawać pytanie o cenę i skupia się wyłącznie na dalszym wzroście. Podobieństwa do końcówki lat 20. XX wieku stają się coraz trudniejsze do ignorowania.

W krótkim terminie ten mechanizm może działać jeszcze długo, ale problem polega na tym, że im większa koncentracja i im bardziej rynek uzależnia się od pasywnych napływów… Tym bardziej brutalne może okazać się późniejsze odreagowanie.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!