Euforia na GPW, panika na akcjach spółek obronnych. Spekulanci grają scenariusz pokoju w Ukrainie?

Euforia na GPW, panika na akcjach spółek obronnych. Spekulanci grają scenariusz pokoju w Ukrainie?

Poniedziałkowa sesja na GPW przyniosła pokaźne wzrosty, w trakcie których WIG20 zwyżkował ponad 1,4%, a szeroki WIG zwyżkował prawie 1,2% – inwestorzy zdają się coraz śmielej wyceniać scenariusz zakończenia konfliktu w Ukrainie. Nie była to jednak standardowa sesja nad Wisłą. Indeks WIG Ukrain, do którego należą akcje takich spółek jak Astarta czy Kernel rósł dziś prawie 5,5%, bijąc wszystkie krajowe benchmarki.

W tym samym czasie Europa musiała oddać wyższość sprzedających. Nastroje wśród europejskich indeksów były słabe, tracił DAX, FTSE, czy francucki CAC40, a Euro Stoxx 50 zamknął sesję pod kreską. Zwykle w takich okolicznościach momentum wokół polskich benchmarków słabnie i tracą więcej w relacji do indeksów na Starym Kontynencie. Nie tym razem. Dlaczego?

Przełom na wschodzie?

O ile polskie spółki są wycenione z niewielkim dyskontem w relacji do zachodnich „odpowiedników”, częściowo wynika to z tzw. „premii geopolitycznej”. Polska gospodarka rośnie, a biznesy kwitną. Jednak kapitał kwalifikuje Polskę do regionu podwyższonego ryzyka z powodu geopolitycznych napieć na wschodniej flance NATO.

Jeśli konflikt Rosji z Ukrainą miałby się skończyć w horyzoncie kilku miesięcy, inwestorzy muszą reagować dzisiaj i odpowiednio przygotowywać kapitał – tak, by skorzystać w razie materializacji takiego scenariusza. Tym razem nie wydaje się, że to po prostu kolejna historia, jakich wiele. Skąd to wiemy? Sektor spółek obronnych ma za sobą paniczną wyprzedaż.

Akcje niemieckiego giganta Rheinmetall spadły o prawie 45% względem historycznego szczytu. Fatalnie radzą sobie też notowania innych gigantów zbrojeniowych jak włoskie Leonardo i Fincantieri, brytyjski BAE Systems, francuski Dassault Aviation i Thales czy norweski Kongsberg. To szerokie zjawisko i ma swoje uzasadnienie. Równolegle trwa słabość firm obronnych w Stanach Zjednoczonych, gdzie nowe minima wyznaczają Lockheed Martin, Northrop Grumman czy General Dynamics.

Wiele powodów, by sprzedać – zbyt mało by kupić

Z jednej strony spowodowane jest słabnącym „tłem fundamentalnym” i wysokimi wycenami europejskiej przemysłówki, a z drugiej niepewnością co do politycznej orientacji Europy. Ostatnie informacje Financial Times sugerowały, że europejscy politycy będą bezpośrednio negocjować z Putinem, co nie zdarzyło się od momentu wybuchu wojny. Czy kryzys energetyczny sprawi, że dyplomacja Starego Kontynentu będzie dryfować w stronę Rosji?

Zawieszenie broni, ostatnia wymiana jeńców oraz sygnały, płynące z Kremla sugerują, że przestrzeń do rozmów z Ukrainą istnieje. Skłania do niej impas, w jakim tak naprawdę utknęły obie strony konfliktu. Wśród polskich firm, które potencjalnie mogłyby wiele zyskać na wojnie są oczywiście dostawcy infrastrukutury Budimex, Pekabex, Erbud czy Mirbud. W dłuższym horyzoncie zyskać mogą polskie banki i PZU, Dino Polska, PKP Cargo, Newag czy LPP.

Nawet perspektywa spadków na rynku akcji w USA nie odstrasza kapitału od polskiej giełdy. Ryzyka dla Wall Street opisaliśmy w artykule Bank of America osrzega Wall Street: fundusze algorytmiczne przestaną kupować akcje?

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!