Czerwona końcówka września na Wall Street? Akcje mogą złapać zadyszkę

Czerwona końcówka września na Wall Street? Akcje mogą złapać zadyszkę

Koniec września może okazać się trudny dla rynków akcji, co potwierdza zarówno sezonowość, jak i cykl wyborczy przed uzupełniającymi wyborami do Kongresu USA, zaplanowanymi na 3 listopada. Układ podaży i popytu nie jest korzystny, warunki techniczne nadal ciążą akcjom, a rynek może czekać okres słabości. Jednocześnie spadki pod koniec miesiąca mogą okazać się „okazją” w świetle korzystniejszego splotu czynników na ostatni kwartał.

Jest gorzej, niż widać na pierwszy rzut oka?

Co prawda od szczytu indeks S&P 500 traci niespełna 2%, ale słabość rynku jest jednak szersza, niż pokazuje sam indeks. Dziewięć z jedenastu sektorów jest we wrześniu na minusie, a dodatnio zachowują się jedynie energia i technologie komunikacyjne. Od sierpniowego szczytu technologia, przemysł, wydatki konsumpcyjne odpowiadają za całość spadku indeksu, Ostatnia wyprzedaż zdaje się mieć charakter barzdiej rotacyjny, a nie chaotyczny – podytkowany strachem.

Dziesięć największych spółek odpowiada obecnie za około 40% indeksu i radzi sobie lepiej niż przeciętna akcja w indeksie. Dzięki temu sam S&P 500 wygląda stabilniej niż szeroki rynek. Na rynku opcji widać wyraźny wzrost popytu na zabezpieczenie. Popyt na hedging koncentruje się głównie na poziomie indeksów, a nie poszczególnych sektorów, więc inwestorzy boją sie prawdopodobnie bardziej szerokiego ruchu indeksu, niż załamania konkretnych branż.

Źródło: Citadel

Spekulacyjne zaangażowanie spada?

Spekulacyjny popyt na wzrost również wyraźnie osłabł. Udział spółek z S&P 500, w których miesięczna zmienność implikowana opcji call jest wyższa niż ATM, spadł z 60% w czerwcowym szczycie do 45%. Detaliczny inwestor wycofuje się z rynku, ale jest daleki od kapitulacji. Średni dzienny obrót brutto inwestorów detalicznych wg. Citadel jest około 10% poniżej rocznej średniej, a dzienne zakupy akcji netto spadły poniżej rocznej średniej po raz pierwszy od kwietnia.

W półprzewodnikach retail jest jeszcze słabsza. Obrót brutto na platformie Citadel jest 46% poniżej czerwcowego szczytu, a najbardziej bycze opce tąpnęły o 45%. To pokłosie wyprzedaży z przełomu czerwca i lipca. Mimo to retail nadal pozostaje lekko po stronie zakupowek. Tak zwane systematyczne strategie nadal mają przestrzeń do sprzedaży.

Modelowy fundusz z celem 10% zmienności utrzymuje około 86% ekspozycji, najwyżej od marca. Pozycjonowanie CTA w akcjach USA spadło z z-score +2,4 pod koniec sierpnia do +1,1, ale nadal pozostaje dodatnie.

Źródło: Citadel

Fundusze i wybory nie pomogą hossie?

Koniec kwartału może dodatkowo zwiększyć podaż akcji. S&P 500 jest nadal około 2% na plusie w III kwartale, podczas gdy obligacje tracą 2,2%. Taki balans może wymuszać sprzedaż akcji i zakupy długu przez fundusze emerytalne w ramach rebalancingu. Największe amerykańskie fundusze emerytalne są obecnie finansowane w około 112%, czyli najwyżej od 2001 roku. Jednym słowem – miały ogromne żniwa. Tak wysoki poziom zwiększa skłonność do redukowania ryzyka i przenoszenia kapitału z akcji do obligacji.

Do tego dochodzi blackout buybacków. Obecnie około 10% kapitalizacji S&P 500 znajduje się już w okresie wyłączenia skupu akcji przed wynikami,. Do 30 września udział ten wzrośnie do ok. 60%. Większość firm wróci do aktywnych buybacków dopiero około 1 listopada.

Źródło: Citadel

Citadel zwraca uwagę, że historycznie druga połowa września jest słabsza, szczególnie w latach wyborów połówkowych. Od 1930 roku średni spadek od obecnego momentu do końca września wynosił około 1,1%. Układ statystyczny zmienia się jednak po zakończeniu kwartału. Od dołka z 30 września S&P 500 w latach midterm zyskiwał średnio 5,6% do końca roku, wobec 2,9% średnio we wszystkich latach.

Źródło: Citadel

Najgorsze za nami?

Budujące jest, że znaczna część nadmiernego pozycjonowania w AI została już oczyszczona. Zmienność półprzewodników wróciła w okolice wcześniejszych poziomów, aktywa w lewarowanych ETF-ach na półprzewodniki spadły mniej więcej o połowę względem czerwcowego szczytu. Naprawdę bardzo wiele spółek infrastrukturalnych i dostarczających sprzęt elektroniczny znajduje się 30 do 50% poniżej swoich maksimów.

Zmienił się również sentyment. Jeszcze trzy miesiące temu problemem było to, że „wszyscy stawiali na AI”, a obecnie coraz większym ryzykiem staje się to, że wszyscy stają się ostrożni. To ma znaczenie dla całego indeksu, bo branże takie jak Technology i Communication Services stanowią mniej więcej połowę S&P 500. Jeżeli popyt wróci właśnie do tych sektorów, sama ich waga może szybko ciągnąć indeks w górę.

Wydaje się, że prawdziwe wzrosty przynieść może dopiero druga połowa IV kwartału. Może to być efekt kilki czynników nałożonych na siebie: świątecznej sezonowości, powrotu skupu akcji przez firmy, wyższej aktywności detalicznych inwestorów i sezonu wyników, który rusza w połowie października. Sezon za II kwartał przyniósł około 33% wzrostu EPS i najmocniejszą ścieżkę pozytywnych rewizji od co najmniej 2000 roku.