ChatGPT zrobi zakupy w sieci, ale OpenAI ma problem z wierzycielami. Wycena firmy się kruszy?

ChatGPT zrobi zakupy w sieci, ale OpenAI ma problem z wierzycielami. Wycena firmy się kruszy?

Sztuczna inteligencja szturmem zdobywa kolejną rubież podmiotowości – i władzy nad codziennym życiem. Oto bowiem firmy Visa i OpenAI ogłosiły we środę, 10 czerwca, zawarcie partnerstwa, w ramach którego planują umożliwić agentom AI – no, w tym przypadku konkretnego agenta, sztandarowego bota ChatGPT – dokonywanie zakupów online za pośrednictwem aplikacji płatniczych Visy.

Użytkownicy będą mogli podłączać swoje karty Visa do platformy, a upoważniona przez nich AI – przeglądać oferty, oceniać dostępne opcje i realizować transakcje, podczas gdy Visa zajmie się autoryzacją i monitorowaniem pod kątem potencjalnych oszustw. Kreślone scenariusze opisują takie przykłady, jak zdefiniowane przez użytkownika zadanie znalezienia najlepszej oferty słuchawek bezprzewodowych poniżej 150 dolarów, a AI samodzielnie dokona zakupu.

Co oczywiste, tego typu rozwiązania rodzą bolesne pytania o kontrolę nad osobistymi finansami, ryzyko nadużyć oraz społeczne konsekwencje przekazywania AI decyzyjności w kwestiach wydatków, zwłaszcza w kontekście braku jasnych ram prawnych i etycznych dla takich operacji. Ale tym, najprawdopodobniej, jak zwykle nikt się nie przejmie – w końcu AI robiąca za człowieka zakupy to kolejny postęp wygody, a jak wykazują smutne doświadczenia rynkowe, w imię wygody miliony użytkowników są skłonne poświęcić absolutnie wszystko. W tym także kontrolę nad swoimi finansami.

Skąd brać kolejne miliardy

Nie oznacza to, że w świecie AI wszystko usłane jest różami – zwłaszcza jeśli chodzi o samą spółkę OpenAI. Wprost przeciwne, w jej przypadku coraz więcej wskazuje, że źle się dzieje w państwie duńskim, a jeden z najjaskrawszych tego przypadków można było obserwować tego samego dnia, we środę. Oto bowiem SoftBank, jeden z największych inwestorów OpenAI, próbował zorganizować pożyczkę w oparciu o swe inwestycje w OpenAI. Kolejną pożyczkę – co jednak, biorąc pod uwagę fakt, że ta ostatnia wciąż przynosi miliardowe straty, może być koniecznością.

Pożyczkę tę, w wysokości 10 mld dolarów, chciał pozyskać na rynku private credit, tj. pożyczkodawców pozabankowych (takich jak fundusze inwestycyjne), oferując jako zabezpieczenie swoje udziały w OpenAI. Rozmowy z potencjalnymi wierzycielami utknęły jednak w martwym punkcie – ci nie byli skłonni, by na tyle wycenić to zabezpieczenie. Cel został zatem zredukowany, z pierwotnych 10 mld do 6 mld dolarów – ale nawet i to nie wystarczyło. Sam SoftBank posiada około 13% udziałów OpenAI.

Banki i instytucje finansowe mają przy tym problem z wyceną aktywów OpenAI (choć z pewnością nie aż taki problem, jaki w tej kwestii ma sama OpenAI…). Jedną z kwestii kłopotliwych jest fakt, że – mimo planowanego niedługo IPO i wejścia na giełdę – nie sposób dokonać konsensualnej, rynkowej wyceny samej firmy. Zaś wizje i zapewnienia roztaczane przez Sama Altmana, jakkolwiek by były nie wizjonerskie, przestały wystarczać jako zabezpieczenie finansowe już jakiś czas temu.

Z OpenAI uchodzi powietrze…?

Rynek zareagował szybko. Akcje SoftBanku w ciągu jednej sesji zanurkowały o 9,7% , co stanowi największy spadek wartości spółki od dłuższego czasu – interpretując fiasko rozmów jako sygnał, że inwestorzy poważnie kwestionują wycenę OpenAI na poziomie 852 miliardów dolarów. Gdy zabezpieczeniem pożyczki mają być akcje prywatnego podmiotu, a wierzyciele odmawiają nawet przy zmniejszonej o połowę kwocie, oznacza to fundamentalną nieufność do realnej wyceny papierów. SoftBank nie skomentował oficjalnie tych doniesień, milczenie jednak mówi samo za siebie.

W obliczu niechęci kredytodawców, Softbank będzie teraz rozważał sięgnięcie po alternatywne opcje zebrania środków – w tym sprzedaż wybranych aktywów, emisję nowych akcji lub poszukiwanie „innych struktur dłużnych”. Coś wymyślić musi, bowiem niedługo zbliża się termin rozpoczęcia spłaty „pomostowego” kredytu w wysokości 40 miliardów dolarów, jaki sam zaciągnął, by zainwestować w OpenAI. Kredyt ten musi zostać spłacony do marca 2027 roku. Niestety, wątpliwe, aby do tego czasu OpenAI i jej samodzielnie dokonujący internetowych zakupów ChatGPT zaczęły przynosić zyski.

A zwłaszcza takie, które choć w zbliżonym stopniu korespondowałyby ze skalą zobowiązań.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Zostaw komentarz