Apple zaprezentowało nową Siri. Inwestorzy: szału nie ma?
Podczas corocznej konferencji Worldwide Developers Conference (WWDC 2026), która odbyła się w siedzibie firmy Apple w kalifornijskim Cupertino, firma ta zaprezentowała nową wersję Siri. Kluczową zmianą jest oczywiście doposażenie jej w narzędzia AI, które – jak już wcześniej zapowiadano – zostały oparte na modelu Gemini, w ramach wieloletniej umowy z Googlem wycenianej na około 1 miliard dolarów rocznie.
Nowa Siri, teraz oficjalnie nazywana Siri AI, ma oferować rozumienie sytuacji osobistej użytkownika, świadomość tego, co dzieje się na ekranie jego urządzeń, oraz głęboką integrację z natywnymi aplikacjami, takimi jak Wiadomości, Kalendarz, Zdjęcia i Notatki. Te funkcje, obiecywane już w 2024 roku, zostały obecnie zaimplementowane, choć ich premiera odbędzie się dopiero wraz z iOS 27 i serią iPhone 18 we wrześniu tego roku.
Siri AI ma również działać jako samodzielna aplikacja, umożliwiająca zadawanie złożonych, wieloelementowych poleceń i synchronizację czatów przez iCloud, a także integrację z zewnętrznymi modelami AI, w tym ze wspomnianym Gemini. Apple zadeklarowało także, że nowa Siri będzie w stanie rozumieć, co „robią” posiadane przez użytkownika aplikacje, co także ma być realizacją obietnic złożonych dwa lata wcześniej – a co jednak brzmi w równym stopniu jak obietnica, co groźba.
Apple ujawniło również, że nowa Siri będzie obsługiwała zaawansowane edycje zdjęć na podstawie opisu głosowego, a także wprowadzi nowości w zakresie kontroli rodzicielskiej, takie jak Child Accounts, umożliwiające rodzicom zarządzanie czasem korzystania z aplikacji i dostępem do treści.
Wszystko w porządku – ale szału nie ma
Analitycy rynku (m.in. ci z Goldman Sachsa i UBS) deklarowali wcześniej, że WWDC 2026 będzie „pierwszym poważnym testem” dla zdolności Apple w dziedzinie AI – w której to firma uważana jest za raczej mało dynamiczną i oddającą pole konkurentom z Big Tech-u – a nie punktem zwrotnym. Mimo to, Goldman Sachs utrzymuje w odniesieniu do akcji Apple rating „Kupuj”, w zakresie cenowym oscylującym wokół poziom 340 dolarów za sztukę.
Bank dostrzega w nowej Siri potencjalny katalizator nowego (i znów pseudo-dobrowolnego, lecz w istocie wymuszonego) cyklu wymiany iPhone’ów, w tym także tych, których nie ma faktycznej potrzeby wymieniać. Dostrzega się też nowe źródła przychodów z usług, jeśli deweloperzy wykorzystają narzędzia Apple Intelligence do budowy nowych aplikacji. UBS pozostawił swoje prognozy sprzedaży iPhone’ów bez zmian, uważając, że nowości są wygodne, ale mało prawdopodobne, by istotnie napędzały popyt.
Za to analitycy Wedbush Securities szacują, że ewentualna monetyzacja Siri i funkcji AI mogłaby dodać od 75 do 100 dolarów do ceny akcji w dłuższej perspektywie – to stanowisko uznano jednak za wyjątkowo optymistyczne, jeśli można tak ująć eufemizm.
Apple buksuje?
Równocześnie Apple zapowiedziało, że nowa Siri nie będzie dostępna w Unii Europejskiej z powodu „problemów regulacyjnych” (czytaj: barier prawnych i nieżyciowych przepisów), co od samego początku ogranicza jej zasięg . Prezentacja nowej Siri zajęła znaczną część wystąpienia prezesa Tima Cooka, ostatniego w jego karierze (Cook odchodzi w tym roku ze stanowiska) które trwało zaledwie 80 minut – krócej niż niektórzy się spodziewali.
Inwestorzy, mimo wcześniejszych wzrostów ceny akcji Apple (w poniedziałek, 8 czerwca, kosztowały one 307,38 dolara za sztukę, zaledwie 9 dolarów poniżej historycznego maksimum), nie wykazali szczególnego entuzjazmu. Rynek, zdaje się. wycenił już bowiem fakt współpracy z Googlem, teraz oczekując dowodów, że ta współpraca przyniesie firmie z nadgryzionym jabłkiem realne korzyści biznesowe.