Stracona dekada czy prężny rozwój? Czy Bitcoin kiedykolwiek przejdzie do mainstreamu?

1 970

11 lat temu Satoshi Nakamoto opublikował white paper Bitcoina. Zapewne nie spodziewał się, że jego eksperyment osiągnie sukces na taką skalę i kapitalizację rynkową, której mogą pozazdrościć nawet i potężne firmy z wieloletnią historią. Z drugiej strony, pomimo upływu 11 lat, Bitcoin dalej nie jest mainstreamowy. Nadal wielu ludzi kojarzy go z nielegalnymi aktywnościami i działalnością hackerską. Wielu zadaje sobie pytanie, czy BTC kiedykolwiek osiągnie taki poziom adopcji jak giganci mediów społecznościowych. Jeżeli tak, to ile lat to jeszcze zajmie? Dziesięć? Dwadzieścia?

Bitcoin to jeszcze dziecko

Bitcoin właśnie skończył 11 lat i warto przyjrzeć się temu, co osiągnęła ta technologia. Ale zanim to zrobimy, postarajmy się umieścić Bitcoina w jakimś kontekście. Facebook ma 14 lat, Twitter 13, YouTube 14, Google Chrome 11, Amazon 23, Linux 28 lat. World Wide Web – sieć, w której czytasz teraz ten artykuł – ma 30 lat. Adresy IP i ich geneza mają ponad 40 lat. Według wielu ankiet i researchy, jeśli interesujesz się Bitcoinem, najprawdopodobniej masz 18 do 34 lat i jesteś mężczyzną. Prawdopodobnie dołączyłeś do armii wyznawców BTC w przeciągu ostatnich pięciu lat i posiadasz ułamek lub nawet całego bitcoina. Niektórzy z Was posiadają o wiele więcej. Część czytelników na pewno pamięta jeszcze czasy, gdy podczas pisania pracy magisterskiej siedziało się w bibliotece z nosem w książkach a nie z oczami w ekranie komputera. Jeśli jesteś młodszy, przyzwyczaiłeś się zapewne do nowoczesnych technologii i nie pamiętasz czasu, kiedy wszystkiego nie było w Wikipedii.

11 lat po publikacji whitepaper najpopularniejszej kryptowauty stajemy przed pytaniem: jak długo musimy czekać, aż Bitcoin stanie się podobny do Facebooka lub YouTube, z których korzystamy na co dzień? Dziesięć lat? Dwadzieścia?

Bitcoin, z punktu widzenia czystej adopcji, był porażką. Ale pozostaje latarnią morską, najlepszą szansą, jaką mamy, aby naprawdę podnieść status quo i ostatecznie zmienić sposób, w jaki kontaktujemy się z innymi obywatelami świata. Kiedy będziemy codziennie używać bitcoinów? Kiedy podstawowa technologia zagłębi się w strukturę naszego życia finansowego? Prawdopodobnie nie dowiemy się do czasu, aż to nastąpi.

Potencjał bez jasnej drogi rozwoju

Miliard osób korzysta z Facebooka co miesiąc. Na Twitterze jest to 330 milionów. Obie platformy szybko się rozwinęły, ale ich prawdziwy boom nastąpił w ciągu ostatnich kilku lat. Linux działa na 98 procentach serwerów na całym świecie – zajęło to trochę czasu, ale adopcja przyspieszyła po boomie na dot-com. Internet jest wszędzie, ale zajęło mu to solidne 20 lat. Ile osób używa Bitcoina? Trudno jest zmierzyć w zdecentralizowanej sieci zaprojektowanej pod kątem anonimowości. CoVenture Research twierdzi, że istnieje 11,2 miliona adresów bitcoinowych, które mają co najmniej 0,001 BTC, czyli około 8 USD. To duża liczba, większa niż liczba mieszkańców Nowego Jorku, Berlinu czy Londynu. Oczywiście, pojedynczy użytkownik może i często kontroluje wiele adresów. Jednak jeśli już, to ocena ta może być zbyt konserwatywna niż optymistyczna. Ankieta Harrisa Polla z kwietnia 2019 r. przeprowadzona dla Blockchain Capital wykazała, że ​​9 procent Amerykanów – 27 milionów ludzi – ma bitcoina. Podsumowując, można śmiało powiedzieć, że gdyby społeczność kryptograficzna była krajem, byłaby większa niż Belgia.

Ale to nie jest 330 milionów i nie jest to miliard, jak w przypadku Facebooka i Twittera. Możemy się kłócić, ze używanie Facebooka jest prostsze niż Bitcoina, ale 11 milionów w ciągu 11 lat nie jest dobrym znakiem dla BTC. Gdyby Bitcoin były startupem, istniałby w Dolinie Śmierci. W świecie startupów aplikacja z 11 milionami użytkowników jest wystarczająco silna, aby wygenerować dochód, ale nie jest wystarczająco interesująca, aby przyciągnąć ogromne inwestycje. Bitcoin jest taki. Działa, ale nie wystarczy, aby odwrócić nim uwagę ludzi od innych rzeczy tak, jak to robią największe media społecznościowe.

Facebook i Twitter osiągnęły swoje wyniki dzięki inwestycjom znacznie mniejszym, niż kapitalizacja rynkowa Bitcoin o wartości 165 miliardów dolarów. Linux tak promował siebie, by programiści złapali haczyk i chętnie poświęcali swój czas. Internet sam rośnie, ponieważ dołączenie do niego jest banalnie proste. Bitcoin wykazuje kilka z tych cech. Droga dla start-upów jest ciężka. Ekosystem kryptograficzny jest zamknięty dla zewnętrznego świata i trudny do przyłączenia się dla osób postronnych. Sieć rośnie w wyniku ataków i rozwiązywania kłopotów. Jesteśmy na dynamicznym, wczesnym etapie, w którym każdy jest pionierem i nie ma wyraźnej drogi do przodu. Walka powoduje, że programiści stają przeciwko programistom, a celebryci kryptograficzni przyciągają uwagę mediów głównego nurtu. Tylko niewielka, oddana grupa utrzymuje całość razem.

Rozgrzewka przed sprintem

Według wszelkich opinii, Bitcoin nie powinien przetrwać kolejnych dziesięciu lat. Wszystkie rzeczy, które sprawiły, że Linux, Twitter i Facebook, a także komercyjne sukcesy PS4 i Netflix nie są widoczne w rozwoju najpopularniejszej kryptowaluty. Przeciwko niemu stają rządy, korporacje, banki a także i sami jego wielbiciele. Bitcoin nie porusza światowych rynków finansowych w taki sam sposób, jak Twitter, ani nie podlega takiej samej kontroli, jak Facebook. Fakt, że pojawia się nawet w tak prestiżowych portalach jak The New York Times czy Bloomberg, aczkolwiek są to tylko małe wpisy i wspominki.

A jednak nadal istnieje i rozwija się.

Można argumentować, że niesprawiedliwe jest porównywanie BTC z tymi wszystkimi platformami i produktami. Ale Bitcoin jest zarówno instrumentem finansowym, jak i produktem technicznym. Jest to, podobnie jak startup, praca w toku, produkt w wersji alfa, który z czasem może przejść do wersji beta. To dobry pomysł, który potrzebuje kolejnych lat, aby wykiełkować. Kiedy po raz pierwszy ludzie patrzyli na Spotify, 13 lat temu, zobaczyli przyszłość strumieniowego przesyłania muzyki, która uwolniła nas od płyt CD. Kiedy w 2005 roku pierwsi użytkownicy zaczęli korzystać z YouTube zobaczyli w nim potencjał do szerzenia informacji, rozrywki, wiadomości i mnóstwa innych rzeczy przez miliony osób z całego świata. Kiedy patrzymy na Bitcoina oczami niezainteresowanego programisty, widzimy liczby, scamy i oszustwa. Ale kiedy patrzymy na niego oczami kogoś, kto chce złapać kolejną wielką rzecz, widać możliwość, że pewnego dnia, nie za daleko w przyszłości sprawi on, że bankowość i handel staną się zupełnie inne. Wszystkie inne usługi i platformy, o których wspomniano powyżej, osiągają już swój szczyt. Bitcoin jednak dopiero się rozgrzewa.

Jest jak gwiazda, w której spalanie paliwa potrwa jeszcze kilka lat lat. A kiedy paliwa zacznie brakować, zacznie on rosnąć w sile i rozszerzać się do ogromnych rozmiarów pochłaniając wszystko dookoła. Bardzo podobnie do gwiazd na naszym niebie. Nie będzie po prostu działał w tle naszych przeglądarek czy programów. Będzie zakorzeniony w naszym życiu, w interakcji między naszymi pieniędzmi a światem. Będzie to waluta używana między ludźmi a robotami oraz między robotami i robotami. Stanie się tak przydatny i powszechny, ze w zasadzie zniknie z naszych oczu. Nie będziemy nawet świadomi jak często będziemy go używać każdego dnia.

Maciej Kmita

Komentarze