Jacek Bartosiak | „Strategia jest prosta, ale nie jest łatwa…”

2 610

Historia pisze się na naszych oczach każdego dnia. Choć to nieco wyświechtany frazes, to właśnie teraz nabiera szczególnego znaczenia. W dobie pandemii koronawirusa na sile przybierają roszady na polu geopolitycznego rozkładu sił, które w efekcie doprowadzą do całkowitej zmiany świata, w którym przyszło nam żyć…

Nie dalej jak wczoraj, na YouTube relacjonowana była arcyciekawa dyskusja na temat możliwych scenariuszy natury geopolitycznej. To dyskusja, której clue dotyczy przysłowiowego „teraz” – w chwili, gdy pandemia trwa i zatacza coraz szersze kręgi. Problemy, które stawia przed sobą dotykają oczywiście również najbliższej przyszłości, kiedy ogniska koronawirusa zaczną ulec stopniowemu wygaszaniu. Co czeka Polskę i świat? Na to oraz wiele innych ciekawych pytań starali się odpowiedzieć: politog Małgorzata Bonikowska, Bogdan Góralczyk – sinolog oraz ekspert w zakresie geopolityki – Jacek Bartosiak.

Jak pandemia wpłynie na Europę i na cały świat?

Zdaniem profesora Góralczyka mamy już do czynienia z klasycznym Czarnym Łabędziem, a właściwie z dwoma. Dlaczego? W ślad za pandemią podąża bowiem recesja. Niebawem natomiast, jak twierdzi Góralczyk, przypłyną do nas dwa kolejne – ten „ekonomiczny” i ten „ekologiczny”.

Aktualnie zachodzi szereg procesów, które wpłyną ostatecznie na przyszły kształt państw. W obecnej chwili zauważamy tendencje do coraz większego poszukiwania pomocy u państwa przez jego obywateli. Taki scenariusz zakłada oczywiście wzmocnienie roli państwa. Jeżeli natomiast państwo nie wzmocni się – zaczną się wówczas, jak twierdzi Góralczyk – poszukiwania rozwiązań socjaldemokratycznych. W rezultacie może to doprowadzić do ogromnej zmiany paradygmatu funkcjonowania państwa.

Dr Jacek Bartosiak przypomina, że to dopiero początek pandemii i nie jesteśmy jeszcze w stanie realnie ocenić jej skutków.

Po pandemii wyłoni się nowy świat. Przyśpiesza ona proces deglobalizacji i konfrontacji Chin ze Stanami Zjednoczonymi – twierdzi Bartosiak. Spójność zachodu jest nie do utrzymania. Jeśli Chiny wyjdą z tej pandemii stojąc na własnych nogach, wtedy dalej będą się rozwijały. USA nie będą miały wówczas wątpliwości, że rośnie mocarstwo, które będzie numerem jeden na świecie.

Góralczyk zaznacza, że w tej sprawie istotną rolę odegrają tendencje. Nikt na ten moment nie wie bowiem, jak pandemia będzie się dalej rozwijała. Jedno jest pewne -Chiny boją się 2 fali wirusa. Jeśli chodzi o stosunki USA – Chiny, w ich dokumentach strategicznych wymieniony jest tylko jeden rywal – USA.

Bartosiak dodaje, że jego zdaniem nie ma szans na kooperację USA i Chin w zakresie koronawirusa. To wyjątkowa sytuacja, która stoi na drodze ukierunkowanej na zdobycie pełnej hegemonii nad światem. – Na ile można tu cokolwiek porównywać, jak można wierzyć w chińskie statystyki? Nie ma szansy na kooperację Chin z USA.

Na każdej wojnie pierwszą ofiarą jest prawda. A czy na Zachodzie mówią prawdę? Jak reagował Trump? W Europie trwa awantura miedzy Niemcami a innymi o to, w jaki sposób Niemcy liczą ofiary…

Geopolityk twierdzi, że w przypadku Niemiec w grę może wchodzić następujący scenariusz:

W przypadku, gdy państwo chce być postrzegane jako eksportowe supermocarstwo zrobi wszystko, by sprawić wrażenie, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Takie działanie będzie oczywiście prowadzone w tym celu, aby nikomu nie przyszło do głowy zrywać jakichkolwiek umów handlowych. Niemcy maja interes w tym, żeby wypadać świetnie i dlatego pokazują niski poziom śmiertelności spowodowanej koronawirusem.

„Strategia skalkulowanego ryzyka”

Rozmówcy twierdzą, że w obecnej sytuacji należy zwracać szczególną uwagę na to, co mówią politycy. Przypomina słowa Donalda Trumpa, który zapowiadał, że już w maju Amerykanie będą wracać do pracy. Problem w tym, że za tym swoistym „pośpiechem” stoi coś o wiele bardziej ważnego – sytuacja na rynku ropy, giełd, rynków kapitałowych…

Już teraz dobro ekonomii państwa zaczyna być ważone do powszechnego zdrowia publicznego. Właśnie z tego powodu politycy mogą chcieć pchać ludzi do pracy o wiele szybciej, niż pozwalają na to rzeczywiste warunki związane ze stanem pandemii.

To zmieni mentalność ludzi zachodu.

Oliwy do ognia dolewa Góralczyk: Prawdy teraz nie znajdziemy. Rozpoczęła się wojna o prestiż lub nawet o hegemonię. Wiele zależy od tego, jak głęboko koronawirus dotknie Amerykanów. Jeżeli zaś chodzi o Chiny – wyrósł pretendent, który chce przerosnąć hegemona.

Jak ta wojna propagandowa może się dalej potoczyć?

Jacek Bartosiak:

Kto pierwszy wyjdzie kryzysu [USA-Chiny, przyp. red.], ten będzie miał szansę dostać pierwsze miejsce w łańcuchach dostaw. Państwa, które potrzebują kooperacji dla swojego przemysłu będą chciały szybko wrócić do normalności. USA też chcą szybko wrócić, bo tracą swoją pozycję na wielu polach.

Góralczyk dodaje, że Chińczycy nie zdążyli jeszcze zbudować na tyle dużego zaplecza organizacji łańcucha dostaw, żeby samodzielnie stanąć na nogi i dlatego też, 15 stycznia, ustąpili w wojnie handlowej z USA.

Profesor zaznacza, że dług publiczny Chin sięga aktualnie 300% PKB i stale rośnie. Chińczycy są ostrożni z wprowadzaniem pakietów antykryzysowych – takich, jak chociażby tarcza antykryzysowa w Polsce:

Chiny zwolniły i zobaczymy, komu będą sprzedawali teraz swoje produkty, jeżeli odbiorca nie będzie chciał brać niczego innego poza np. medykamentami.

Wojna propagandowa – kto może ugrać więcej? Jakie są szanse dla Europy?

Nie mam pojęcia, kto wygra wojną propagandową – mówi Bartosiak.

Według geopolityka wiele zależy od tego, kim Europa chciałaby się ostatecznie stać. Do wyboru ma kilka opcji:

  1. Stać się częścią świata atlantyckiego, jak po ’45 roku
  2. Zostać częścią „Eurazji” ze zgodą na dominację chińską
  3. Stać się samodzielnym biegunem sił z rdzeniem gdzieś między Francją a Niemcami – z prawdziwą i zdecydowaną władzą

Jacek Bartosiak stawia ostrą tezę. Parafrazując:

Jeżeli Europa nie wyciągnie z koronawirusa wniosków i nie zacznie budować imperium, ze wszystkim tego skutkami, które nie zawsze mogą być dobre dla Polski – wojsko, solidarność, uwspólnotowienie, całkowita przemiana mentalna… mogą być kłopoty. Trzeba pracować, produkować i generalnie stanąć do walki.

Teraz najciekawsze:

Stajemy do rywalizacji z Rosją i Chinami oraz mamy nowy stosunek do USA jako EUROPA. Uważam jednak, że Europa tego nie zrobi. Europa stanie się trofeum któregoś w wygranych.

I dalej:

Chiny desygnowały nowego ministra do spraw europejskich, nowym biegunem będzie Europa.

Polska i przyszłość Europy

Podczas dyskusji pojawiły się pytania obserwatorów o to, jaka w bieżącej sytuacji będzie rola Polski i czy nasz kraj może jakkolwiek skorzystać na toczącej się wojnie o nowy, geopolityczny układ sił na świecie. Jacek Bartosiak nie pozostawia złudzeń:

Jeśli Polacy nie pracują to nie płacą podatków. jeśli nie płacą podatków, to nie ma pieniędzy aby zapłacić budżetówce. W konsekwencji Państwo chciałoby te pieniądze pożyczyć. Jeśli nikt nie chce nam pożyczyć, to trzeba te pieniądze drukować.

Obawiam się o przyszłość Europy. Jeśli Niemcy zniszczą strefę euro tak postępując względem Hiszpanów i Włochów, to oni im tego nie darują. Niemcy mogą nie być same w stanie konkurować o rynki – mogą to zrobić jedynie z całą Europą.

Jeżeli Europa nie stanie się bestią eksportową, to nie będzie miała zbycia dla swoich towarów. Europa jest stara i nie ma wystarczającego popytu dla swoich towarów wśród klasy średniej. W związku z tym są straszne statystyki. Jeśli nie odnajdzie w sobie chęci do stanięcia do rywalizacji, to nie widzę tego. To musiałby być ponadeuropejski pomysł. Próbowano już to robić, ale się nie udało. Taki jest problem z Europą.

Góralczyk nie do końca zgadza się z wizją Bartosiaka. Uważa, że w Europa nie posiada w tej kwestii odpowiednich strategów czy wizjonerów. Więcej ją dzieli niż łączy.

Nie wyciągnęliśmy wniosków z kryzysu gospodarczego w 2008 roku, a w 2015 straciliśmy poczucie bezpieczeństwa wewnętrznego. Potem efekt Tumpa, Brexit i koronawirus. Boję się odrodzenia nacjonalizmów. Orban ma teraz to, co chciał.

„Co z tą Polską?”

Bartosiak sądzi, że Polska powinna a tech chwili przyjąć linię „strategicznej cierpliwości”. Powinniśmy pamiętać przy tym o kilku bardzo ważnych okolicznościach…

Zawsze będziemy w Europie a Niemcy są „zawiasem naszej przyszłości”. Problem polega na tym, że nie wiadomo, jaką strategię ostatecznie przyjmą nasi zachodni sąsiedzi. Czy pójdą w stronę optyki eurazjatyckiej? Jedno, jak mówi Bartosiak, jest pewne. Polska na pewno nie chciałaby stać się pomostem ani nawet rondem w nowym układzie sił.

Drugą ważną sprawą jest konieczność obserwacji, jakie ruchy będą wykonywane na linii USA – Chiny.

Wzrasta potencjał wojen oraz ryzyko wojen na wschodnim przedpolu Polski – wszystkie przesilenia ładu międzynarodowego skłaniają te nieutrwalone gospodarki do starć między sobą – są one daleko od rdzenia systemu. Geopolityk uważa, że w takiej sytuacji Polska może stać się osłoną ewentualnego imperium.

Czy Polska stanie się ważnym punktem w ramach imperialistycznych zapędów innych państw? Norman Davis pisał wszakże, że Polska jest „sercem Europy”. Tylko jaką rolę w nowym organizmie Europy i świata przyjdzie nam ostatecznie spełnić? To się dopiero okaże… Być może szybciej, niż nam się wydaje.

Link do dyskusji

Komentarze