Finance Critic: Jak (nie) oszczędzać na emeryturę? Część II: ZUS

725

Emerytury to bardzo burzliwy i drażliwy temat w Polsce. Z jednej strony mamy uprzywilejowane grupy zawodowe czy społeczne, których świadczenia emerytalne są więcej niż godziwe. Z drugiej strony co chwila słyszymy o podwyżkach najniższych emerytur o kilkanaście złotych, które i tak nie pomogą najbiedniejszym poprawić swojego stanu życia. Coraz czarniejsze stają się także wizje polskiego systemu emerytalnego w postaci ZUS, który już za kilkanaście lat mógłby stanąć na krawędzi bankructwa. Pamiętajmy, że generalną tendencją polskiego społeczeństwa jest jego starzenie się. Przybywa seniorów a ubywa młodych rąk do pracy. W takiej sytuacji nie ma co liczyć ani na ZUS, ani na pomysł 14, 15 czy 16 emerytur. Jak więc oszczędzać na złotą jesień swojego życia? Kryptowaluty, ZUS, PPK, metale szlachetne czy może własne inwestycje giełdowe? Dziś bierzemy się za Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Ryzykowny ZUS i bezpieczny Bitcoin?

W minionym tygodniu rozważaliśmy oszczędzanie na emeryturę w kryptowalutach. Przedstawiłem wam jedno z rozwiązań w postaci comiesięcznych zakupów wybranych kryptowalut, a następnie przechowywanie ich na bezpiecznym portfelu sprzętowym przez wiele lat. Dzisiaj skupimy się na bardziej przyziemnym temacie, który jest dość dobrze znany nam wszystkim. Jest to forma oszczędzania na jesień swojego życia poprzez płacenie składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. W dużym uproszczeniu działanie systemu ZUS można opisać tak: wszystkie składki na ubezpieczenie emerytalne, płacone przez pracujących i pracodawców trafiają na jedno konto. Następnie w momencie przejścia w czas spoczynku, ZUS wylicza, ile dana osoba odłożyła proporcjonalnie dla siebie pieniędzy i na podstawie przewidywanej średniej długości życia, ustala miesięczną emeryturę. Jak pewnie słusznie zauważyliście, składki w dużym uproszczeniu trafiają na jedno konto. Oznacza to, że jeżeli ilość wpłacających będzie maleć, a ilość wypłacających będzie rosnąć, to w pewnym momencie pieniądze się skończą. Istnieje oczywiście pomoc ze strony rządu, który w celu powstrzymania eskalacji niezadowolenia i buntu w społeczeństwie, zawsze będzie gotowy dosypać kilkadziesiąt miliardów złotych do tego konta aby starczyło na wypłaty.

Z drugiej strony czy system emerytalny, w którym ilość wypłat zależy on ilości wpłat nie przypomina wam wiele podobnych systemów ze świata kryptowalut? Podobnie działał na przykład Bit Connect.

Eksperci, prezesi i prezydent

A co o ZUS-ie mówią jego prezes, media, politycy, eksperci i nawet sam Prezydent RP? Warto przyjrzeć się ich wypowiedziom, gdyż różnią się one dość mocno od siebie.

W jednym z ostatnich wywiadów prezes ZUS, prof. Gertruda Uścińska powiedziała:

Według naszych szacunków w 2040 roku relacja przeciętnej emerytury do średnich zarobków spadnie poniżej 40 proc., a w 2060 będzie wynosić niecałe 30 proc. Obecnie relacja ta wynosi 56 proc., a jeszcze pięć lat temu wynosiła 63 proc. Jeden rok dłuższej pracy daje nam emeryturę z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych wyższą o 8-10 proc. Relacja liczby emerytów do liczby osób objętych ubezpieczeniem będzie się niestety cały czas pogarszać. Od 2050 roku proporcja może wynosić 0,7 emeryta na 1 ubezpieczonego. Na pewno nie jest tak, że przejście na emeryturę obywatelską byłoby rozwiązaniem naszych problemów starzenia się społeczeństwa. To rozwiązanie w tej chwili byłoby nawet większą rewolucją niż reforma z 1999 r. Rozwiązaniem, nad którym trzeba się zastanowić w najbliższej przyszłości, jest natomiast przebudowa gwarancji minimalnego świadczenia. Dzisiaj nikt nie podejmie decyzji o wydłużeniu wieku emerytalnego, chociaż jest to zasadne. Politycznie ta sprawa skazana jest na porażkę, ale nie wykluczam, że w przyszłości takie próby będą musiały być podejmowane.

Dość obszerny i szczery wywiad z prezesem ZUS można przeczytać tutaj. Warto na niego poświęcić parę chwil. Ukazuje on prawdziwy obraz polskiego systemu emerytalnego.

Kilka tygodni temu mogliśmy również przeczytać w Business Insider:

Zobowiązania emerytalne FUS sięgają dziś trzech bilionów złotych – to pieniądze, które pracujący Polacy wpłacają w ramach należnych składek ZUS w trakcie swojej kariery zawodowej do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i które teoretycznie powinny tam czekać na okres wypłat emerytur. Tak się nie dzieje, bo ZUS na bieżąco wydaje każdą złotówkę, którą dostaje. Trzy biliony złotych to zobowiązania, które są rozłożone na lata – czyli do końca życia obecnie ubezpieczonych.

W tym roku obchodziliśmy również jubileusz 85-lecia Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Z tej okazji, Prezydent RP Andrzej Duda wygłosił przemówienie, w którym powiedział:

Świadczenia wypłacane z ZUS są i będą. Nikt się nie martwi, że nie zostaną wypłacone. To wielki komfort. Gratuluję tych 85 lat, podczas których ZUS pracował na swoją pozycję. Nie jestem liberałem i uważam państwo opiekuńcze za prawdziwie nowoczesne. Emerytury to wielki luksus. Te pieniądze nie zostaną zmarnotrawione, wydane na coś innego, ukradzione.

Z drugiej strony jak donosi portal Najwyższy Czas, ZUS w swoich analizach i raportach już przyznaje się, że jest bankrutem. W jednym z artykułów na stronie portalu możemy przeczytać:

Zakład Ubezpieczeń Społecznych przyznał, że jest niewypłacalny i to w oficjalnych analizach! W raporcie czytamy między innymi o tym, że od 1 stycznia 1999 system emerytalny miał „zasypywane niedobory”. Mówiąc wprost, szefostwo przyznało, że już na samym początku ZUS musiał być ratowany przez państwo kolejnymi miliardami.

Jak wskazują eksperci, za 5 lat emerytury Polaków kosztować będą blisko 19,6 miliarda złotych. To tyle, ile dziś wynosi koszt całego programu 500+. W najbardziej pesymistycznym wariancie z budżetu państwa, czyli kieszeni obywateli do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych trafić będzie musiało 77 miliardów złotych.

Dopiero teraz, pod koniec 2018 roku eksperci z ZUS przyznają, że taki sposób finansowania emerytur jest nieopłacalny. Nie trzeba być wielkim matematykiem, aby policzyć, że w roku 2023 – 1 milion osób pracujących (uwaga, nie każdy odprowadza pełne składki ZUS), nie będzie w stanie utrzymać 479 tysięcy emerytów.

Jakiś czas temu portal INNPoland informował:

Z punktu formalnego ZUS nie upadnie, bo ma zagwarantowane dotacje, a ich wysokość nie ma żadnych ograniczeń. W praktyce oznacza to, że w wypadku mniejszych składek w stosunku do tego, co trzeba wypłacić emerytom, dotacje z budżetu rosną. Diabeł jest pogrzebany jednak w tym, że w efekcie pieniędzy jest mniej w innych sektorach. Chodzi m.in. o szkolnictwo i opiekę zdrowotną. Można też mocniej się zadłużyć, ale w dalszej perspektywie nie doprowadzi to do niczego dobrego…

… Były wicepremier i minister gospodarki Jerzy Hausner twierdzi, że obniżenie wieku emerytalnego kojarzy mu się z posunięciami Grecji, kiedy zmierzała w stronę katastrofy gospodarczej. – Tam rozdawano przywileje emerytalne. Coś podobnego jak u nas. Bo niższy wiek emerytalny to rodzaj przywileju. Przejdziesz na emeryturę i przez więcej lat będziesz pobierać pieniądze, których w kasie państwa nie ma. Dlaczego ZUS-u nie dało się obrabować? Bo tam nie ma pieniędzy. Tam pieniądze są wpłacane i natychmiast wypłacane emerytom. Trudno sobie wyobrazić większą nieodpowiedzialność niż coś takiego

Również Forbes na swojej stronie ostrzega o niepewnej przyszłości ZUS:

W perspektywie średnio- i długoterminowej nie jest możliwe wypłacanie obecnie gwarantowanych świadczeń emerytalnych bez strukturalnych reform systemu emerytalnego bądź bez zwiększonej presji fiskalnej, co w efekcie zabija polską gospodarkę – powiedział Marcin Chłudziński, prezes Fundacji Republikańskiej.

Fundacja i ZPP uważają, że rząd mija się z prawdą w swoich oficjalnych prognozach, twierdząc, że system jest wydolny, a wypłaty możliwe. Wprowadza obywateli w błąd…

… Łączna kwota obciążenia finansów publicznych systemem emerytalnym to ponad 130 mld zł rocznie, co stanowi niemal 30 proc. wszystkich wydatków publicznych. Mimo przejęcia aktywów z OFE, w budżecie na 2014 rok również zaplanowano 40 mld zł dotacji i nieoprocentowanych pożyczek z budżetu państwa. Dotacja do systemu rośnie z roku na rok.

Eksperci szacują zadłużenie państwa wraz z „długiem ukrytym” na około 200 proc. PKB. Należy ono do największych w Europie. Rząd nie podejmuje żadnych realnych działań, żeby zwiększyć prawdopodobieństwo wypłacenia Polakom tych pieniędzy w perspektywie ponad 5-letniej.

Kto się myli? Kto się może pomylić?

Jak widzimy wypowiedzi na temat ZUS są bardzo różne. Ciekawe jest jednak, że wiele różnych portali jak i sam prezes ZUS (a więc osoba, która ma lub powinna mieć bardzo dużą wiedzę na temat tej instytucji) ostrzegają, że przyszłość tego systemu jest niepewna i rysuje się w bardzo czarnych barwach. Z drugiej strony mamy Prezydenta RP, który zapewnia, że nie ma potrzeby zamartwiać się tym, gdyż emerytury były, są i będą. Ma on zupełną rację, w końcu NBP może wydrukować kilkaset miliardów złotych poprzez emisję długu i dorzucić te pieniądze do ZUS. Kto by się tam przejmował, że przy okazji zadłuży to jeszcze bardziej Polskę, w przyszłości wymusi płacenie większych kwot od obsługi długu i może zdewaluować złotówkę. Jeżeli dodamy jeszcze do tego obietnice rozszerzenia pomocy społecznej (w którą wlicza się między innymi dodatkowe emerytury itp.), które są głoszone przez wiele partii, to potrzebujemy najtęższych matematyków świata aby potrafili to wszystko wyliczyć i zrównoważyć budżet krajowy. Chociaż w sumie opłacenie ich to i tak kropla w morzu tego emerytalnego przedstawienia, które musi trwać, aby rządzący nie utracili władzy. Pytanie tylko jakim kosztem?

Warto więc może indywidualnie rozejrzeć się za alternatywami? Kryptowaluty, PPK, metale szlachetne czy może własne inwestycje giełdowe? Nawet kilkadziesiąt złotych miesięcznie sumiennie i mądrze inwestowane, może dać przyzwoite zwroty w perspektywie kilkudziesięciu lat i spory kapitał na spokojną jesień życia. Jeżeli ktoś planuje ją tylko na podstawie emerytury z ZUS, to zamiast jej złotej wersji może otrzymać szarą i deszczową.   

Za tydzień omówimy Pracownicze Plany Kapitałowe.

Część pierwsza serii jest dostępna tutaj.

Maciej Kmita

Komentarze