Bitcoin utknął w martwym punkcie. Cisza na rynku crypto jest tylko pozorna?
Dzięki danym Glassnode’a wiemy, że Bitcoin znalazł się w nietypowym położeniu. Cena nie spada tak gwałtownie jak podczas wcześniejszych rynków niedźwiedzia, ale jednocześnie trudno znaleźć argumenty przemawiające za rozpoczęciem trwałego trendu wzrostowego. Aktywność inwestorów wyraźnie osłabła, kapitał instytucjonalny pozostaje ostrożny, a część pieniędzy, która wcześniej zasilała rynek kryptowalut, może obecnie zarabiać bez podejmowania porównywalnego ryzyka.
To właśnie ten rozdźwięk tworzy obecny obraz rynku. Bitcoin nie przechodzi klasycznej kapitulacji, ale nie przyciąga też wystarczającego popytu, aby wyrwać się z wielomiesięcznego marazmu. Najnowsze dane pokazują, że o kolejnym ruchu może zdecydować nie jeden wskaźnik, lecz połączenie sytuacji na rynku obligacji, zachowania dolara, przepływów giełdowych i pozycjonowania inwestorów na instrumentach pochodnych. Wolumen spot jest najniższy od lat.

Kapitał otrzymuje wynagrodzenie za czekanie
Największy problem Bitcoina może obecnie znajdować się poza samym rynkiem kryptowalut. Bezpieczne aktywa zaczęły oferować inwestorom na tyle atrakcyjny dochód, że podejmowanie ryzyka w strategiach opartych na kontraktach futures przestało być oczywistym wyborem.
Taki układ pojawiał się w historii wyjątkowo rzadko. Jego konsekwencje widać jednak na wielu poziomach rynku: od słabszego zainteresowania instytucji, przez ograniczoną płynność, aż po coraz mniejszą aktywność na giełdach. Rynek kryptowalut nie konkuruje już wyłącznie z akcjami czy złotem. Konkuruje również z możliwością pozostawienia kapitału w instrumentach, które płacą inwestorowi za cierpliwość.
Cisza na rynku nie musi oznaczać równowagi
Wolumen obrotu spadł do poziomów niewidzianych od lat, a przepływy Bitcoinów na giełdy i z giełd wyraźnie wyhamowały. Na pierwszy rzut oka może to wyglądać jak stabilizacja. W praktyce bardziej przypomina jednak wycofanie się uczestników rynku.
Jednocześnie arkusze zleceń pokazują interesującą asymetrię. Kupujący nie zniknęli całkowicie, ale ustawiają się znacznie niżej. Sprzedających powyżej bieżącej ceny jest natomiast coraz mniej. Taki układ może przez długi czas podtrzymywać pozorny spokój, po czym doprowadzić do gwałtownego ruchu, gdy jedna ze stron zostanie zmuszona do działania.
Najważniejszy test dopiero przed nami
Obecna bessa jest wyjątkowo płytka, ale niekoniecznie wystarczająco zaawansowana czasowo, aby uznać ją za zakończoną. Bitcoin zbliża się jednocześnie do obszaru, w którym ogromna grupa inwestorów odzyskałaby możliwość wyjścia z rynku bez straty. To właśnie reakcja w tej strefie może powiedzieć więcej niż kolejne krótkoterminowe odbicie.
Potrzebny będzie jednak nie tylko wzrost ceny, lecz także powrót wolumenu, aktywniejsze zakupy funduszy ETF i poprawa szerszego otoczenia makroekonomicznego. Bez tego nawet mocniejszy ruch może pozostać jedynie kolejną przerwą w trwającym impasie.
Niniejszy tekst to tylko skrót. Pełna treść analizy on-chain (2000 słów) jest dostępna dla subskrybentów naszego darmowego newslettera, zapisz się już teraz.
