Bitcoin uklepał dno bessy i odbije? Dane on-chain z Glassnode przemówiły
Bitcoin spadł w okolice 60 tys. dolarów, a sytuacja wielu inwestorów wyraźnie się pogorszyła. Coraz mniej uczestników rynku utrzymywało zyskowne pozycje. Inwestorzy akumulujący podczas ostatniego odbicia znaleźli się w głębokich stratach. Jednocześnie wzrosła liczba inwestorów decydujących się sprzedać swoje BTC ze stratą, co zwiększało presję podażową. Dodatkowym problemem było osłabienie popytu. Mniejszą aktywność wykazywali zarówno inwestorzy instytucjonalni, jak i spółki gromadzące Bitcoina w swoich bilansach.
To właśnie te grupy były w ostatnich miesiącach jednym z najważniejszych źródeł wsparcia dla rynku. Również rynek opcji nie dawał powodów do optymizmu. Inwestorzy nadal koncentrowali się głównie na zabezpieczaniu portfeli przed dalszymi spadkami, co sugeruje, że dominującym nastawieniem pozostaje ostrożność, a nie oczekiwanie szybkiego powrotu hossy. Ale okoliczności makro zmieniły się nieco, zatrzymując fazę paniki w tej fazie rynku.
Bitcoin stabilizuje się przt 63-64 tys. USD tj. w pobliżu szczytów hossy z 2021 roku. Czy to ten moment, by BTC rozpoczął odbicie bez głębszej paniki na rynku? Pozycjonowanie dealerów opcji wskazuje, że poziom 65 tys. USD będzie najważniejszy. Jeśli BTC wróci powyżej – możliwe jest odwrócenie trendu. Jeśli napotka na silny opór, ryzyko paniki w późniejszym czasie istnieje i będzie rosło im dłużej „król kryptowalut” będzie miał problem z pokonaniem tej bariery.
Najważniejsze fakty
- Bitcoin spadł w okolice 60 tys. dolarów, a większość inwestorów krótkoterminowych znalazła się pod wodą. Ponad 95% BTC należących do tej grupy znajduje się obecnie na niezrealizowanej stracie.
- Dane on-chain wskazują, że rynek jest wyraźnie wyprzedany względem historycznych średnich. Mimo to nie pojawiło się jeszcze odbicie, które zwykle towarzyszy skrajnemu pesymizmowi, co sugeruje utrzymujący się strach wśród inwestorów.
- Skala realizowanych strat gwałtownie wzrosła, jednak nie osiągnęła jeszcze poziomów, które historycznie często poprzedzały trwalsze odbicia po kapitulacji rynku.
- Wyraźnie osłabł popyt ze strony inwestorów instytucjonalnych w USA. Dane z Coinbase pokazują, że wraz ze spadkiem ceny do 60 tys. dolarów nie pojawiła się fala agresywnych zakupów, która mogłaby ustabilizować rynek.
- Coraz mniej aktywne są również spółki giełdowe gromadzące Bitcoina w swoich bilansach. Napływy kapitału do tego segmentu spadły od czerwca niemal do zera, usuwając jedno z ważniejszych źródeł popytu ostatnich miesięcy.
- Ostatnia przecena doprowadziła do masowej likwidacji lewarowanych pozycji, co pomogło oczyścić rynek z części nadmiernej spekulacji nagromadzonej podczas wcześniejszych wzrostów.
- Rynek opcji pozostaje defensywny. Inwestorzy coraz chętniej płacą za zabezpieczenie przed dalszymi spadkami, a oczekiwana zmienność wzrosła wyraźnie mocniej niż faktyczna zmienność obserwowana na rynku.
- Największa aktywność uczestników rynku koncentruje się obecnie w okolicach 65 tys. dolarów, co może zwiększać ryzyko gwałtownych ruchów cenowych wokół tych poziomów.
- Całość danych sugeruje, że Bitcoin znajduje się bliżej późnej fazy bessy niż początku nowej hossy, jednak rynek nadal nie pokazał sygnałów typowych dla ostatecznej kapitulacji inwestorów.
Sytuacja makroekonomiczna zaczyna sprzyjać kryptowalutom?
Przez większość ostatnich tygodni Bitcoin zmagał się z wyjątkowo niekorzystnym otoczeniem makroekonomicznym. Silny dolar oraz wysokie rentowności amerykańskich obligacji skutecznie ograniczały apetyt inwestorów na bardziej ryzykowne aktywa. Jeszcze niedawno indeks dolara (DXY) utrzymywał się powyżej poziomu 100 pkt., a rentowność 10-letnich obligacji USA przekraczała 4,5%, co historycznie stanowiło trudne środowisko dla rynku kryptowalut.
Sytuacja zaczyna jednak stopniowo się zmieniać. DXY spadł już poniżej poziomu 99 pkt., co oznacza osłabienie amerykańskiej waluty i potencjalne poluzowanie warunków płynnościowych na globalnych rynkach. Jednocześnie ceny ropy wyraźnie cofnęły się poniżej 90 dolarów za baryłkę, ponieważ inwestorzy coraz mocniej wyceniają możliwość deeskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Pomogły w tym zapowiedzi Donalda Trumpa dotyczące potencjalnego porozumienia oraz pierwsze sygnały wstępnego zawieszenia broni.
To o tyle istotne, że niższe ceny energii zmniejszają presję inflacyjną, a słabszy dolar zwykle poprawia warunki dla aktywów spekulacyjnych. Przez ostatnie lata Bitcoin wielokrotnie korzystał z podobnych zmian otoczenia makro. Nie oznacza to automatycznie końca bessy, jednak część najważniejszych przeszkód, które jeszcze niedawno ciążyły kryptowalutom, zaczyna stopniowo znikać.
Jeżeli osłabienie dolara utrzyma się w kolejnych tygodniach, a rentowności obligacji zaczną kierować się w stronę 4,2%, rynek może otrzymać dokładnie ten impuls makroekonomiczny, którego brakowało podczas ostatnich prób odbicia. To nie jest jeszcze pełnoprawny sygnał powrotu hossy, ale po raz pierwszy od kilku tygodni otoczenie makro zaczyna wyglądać bardziej jak wsparcie dla Bitcoina niż jego przeciwnik.

Bitcoin jest historycznie tani, ale inwestorzy nadal się boją
Jeszcze tydzień temu dane on-chain sugerowały, że majowe odbicie było jedynie krótkotrwałym rajdem w ramach bessy. Od tego czasu sytuacja jeszcze się pogorszyła. Bitcoin spadł nawet do 59 tys. dolarów, a późniejsze odbicie okazało się bardzo słabe. Rynek wprawdzie przestał spadać, ale nadal nie potrafi odzyskać wyraźnej siły.
Jeden z kluczowych wskaźników on-chain pokazuje obecnie, że Bitcoin jest notowany znacznie poniżej poziomów, przy których aktywni inwestorzy kupowali swoje Bitcoiny. Historycznie podobne odczyty pojawiały się zwykle podczas głębszych etapów bessy, gdy sentyment był wyjątkowo słaby, a większość uczestników rynku traciła wiarę w szybki powrót wzrostów.
Co istotne, nawet tak mocne wyprzedanie rynku nie doprowadziło do większego odbicia. To sugeruje, że strach wśród inwestorów pozostaje bardzo wysoki. Innymi słowy, Bitcoin znajduje się obecnie na poziomach historycznie uznawanych za atrakcyjne, ale rynek nadal nie jest przekonany, że najgorsze jest już za nim.

Nowi inwestorzy pod kreską
Najbardziej ucierpieli inwestorzy, którzy kupowali Bitcoina podczas majowego odbicia. Dane on-chain pokazują, że osoby wchodzące na rynek w okolicach 78–82 tys. dolarów znajdują się obecnie średnio od 17% do 19% na stracie. Oznacza to, że niemal cały kapitał, który napłynął podczas ostatniego rajdu, znalazł się pod wodą.
To potwierdza obserwowany od kilku tygodni problem rynku. Ostatnie wzrosty przyciągnęły nowych kupujących, jednak nie utrzymały się wystarczająco długo, aby zbudować trwały trend wzrostowy. W efekcie wielu inwestorów, którzy uwierzyli w powrót hossy, musi dziś mierzyć się z niezrealizowanymi stratami.
Po gwałtownej wyprzedaży rynek wszedł w fazę względnej stabilizacji. Jest to typowe zachowanie po silnych spadkach, gdy najbardziej spanikowani uczestnicy rynku zdążyli już sprzedać swoje pozycje, a pozostali czekają na kolejny impuls. Kluczowe pytanie brzmi, czy obecne poziomy przyciągną nowy popyt. Jeśli tak, Bitcoin może zacząć budować lokalne dno. Jeśli nie, obecna konsolidacja może okazać się jedynie przystankiem przed kolejną falą spadków.

Prawie wszyscy „nowi” inwestorzy są na stracie
Dane on-chain pokazują, że sytuacja nowych uczestników rynku jest wyjątkowo trudna. Obecnie zaledwie około 3% krótkoterminowych posiadaczy Bitcoina znajduje się na zysku. Innymi słowy, ponad 95% osób, które kupowały w ostatnich miesiącach, trzyma dziś monety warte mniej, niż za nie zapłaciło.
To jeden z najsłabszych odczytów obserwowanych w ostatnich latach. Historycznie podobne poziomy pojawiały się zwykle w okresach silnej kapitulacji, gdy większość nowych inwestorów traciła wiarę w szybki powrót wzrostów. Taka struktura sprawia, że rynek staje się szczególnie wrażliwy na negatywne informacje i niespodziewane wydarzenia.
Co ważne, mimo ostatniego uspokojenia sytuacji wskaźnik praktycznie nie odbił od minimów. Sugeruje to, że obecna konsolidacja nie jest jeszcze oznaką odzyskiwania siły przez kupujących. Bardziej przypomina chwilę wytchnienia po silnej wyprzedaży niż potwierdzenie, że Bitcoin zbudował już trwałe dno.

Rynek zbliżył się do kapitulacji … Ale jej nie osiągnął
Dane on-chain pokazują, że inwestorzy kupujący Bitcoina w ostatnich miesiącach coraz częściej godzą się ze stratami i zamykają swoje pozycje. Tempo realizacji strat wyraźnie wzrosło, co potwierdza zarówno wcześniejszy wzrost dziennych strat do ponad 1 mld dolarów, jak i fakt, że większość nowych uczestników rynku znajduje się głęboko pod kreską.
Z historycznego punktu widzenia obecna sytuacja przypomina późne etapy bessy. Presja sprzedażowa jest już bardzo wysoka, a zachowanie inwestorów zaczyna przypominać kapitulację obserwowaną podczas poprzednich cykli spadkowych. Innymi słowy, coraz więcej osób rezygnuje z oczekiwania na odbicie i decyduje się sprzedać swoje monety po niższych cenach.
Problem polega na tym, że rynek nie osiągnął jeszcze poziomów paniki, które w przeszłości często poprzedzały trwalsze odbicia. Kapitulacja jest już widoczna, ale nie ma jeszcze charakteru masowego wyprzedawania aktywów za wszelką cenę. To sugeruje, że Bitcoin znajduje się w trudnym okresie pomiędzy głęboką bessą a potencjalnym tworzeniem dna, jednak sygnały świadczące o całkowitym wyczerpaniu podaży wciąż nie są jednoznaczne.

Instytucje przestały kupować przy spadkach
Jednym z bardziej niepokojących sygnałów ostatnich tygodni jest osłabienie popytu ze strony amerykańskich inwestorów instytucjonalnych. W przeszłości podobne spadki Bitcoina często przyciągały kapitał szukający okazji zakupowych. Tym razem sytuacja wygląda inaczej.
Wskaźnik Coinbase Premium, który pozwala śledzić aktywność dużych inwestorów w USA, pozostaje na ujemnych poziomach. Oznacza to, że na amerykańskim rynku nie widać obecnie agresywnych zakupów spot, które mogłyby wesprzeć cenę Bitcoina podczas korekty.
To ważna zmiana względem wcześniejszych miesięcy. Gdy Bitcoin spadał, instytucje często wykorzystywały przeceny do budowania pozycji. Obecnie wielu dużych uczestników rynku pozostaje biernych i czeka na dalszy rozwój sytuacji. W efekcie rynek stracił jedno z najważniejszych źródeł popytu, które w poprzednich korektach pomagało stabilizować ceny.

Spółki giełdowe kupują coraz mniej Bitcoina
W kwietniu i maju jedną z najważniejszych grup wspierających rynek były spółki gromadzące Bitcoina w swoich bilansach. W najlepszych momentach ich zakupy przekraczały nawet 500 mln dolarów dziennie, zapewniając dodatkowy popyt i pomagając utrzymywać wzrostowy trend.
Od początku czerwca sytuacja zaczęła się jednak zmieniać. Wraz ze spadkiem Bitcoina z okolic 70–80 tys. dolarów w kierunku 60 tys. dolarów tempo zakupów wyraźnie osłabło. Firmy nadal pozostają kupującymi netto, ale skala akumulacji jest już znacznie mniejsza niż jeszcze kilka tygodni temu.
To kolejny sygnał świadczący o ostrożności dużych uczestników rynku. Gdy słabnie aktywność zarówno inwestorów instytucjonalnych, jak i spółek budujących rezerwy BTC, rynek traci ważne źródła popytu. Nie oznacza to końca długoterminowego trendu akumulacji, ale pokazuje, że nawet najbardziej przekonani kupujący zaczynają zachowywać większą ostrożność wobec obecnej sytuacji.

Rynek oczyścił się z nadmiernej dźwigni
Ostatni spadek Bitcoina poniżej 70 tys. dolarów wywołał falę likwidacji lewarowanych pozycji. W przedziale pomiędzy 64 a 70 tys. dolarów znajdowało się wyjątkowo dużo inwestorów grających na wzrosty przy użyciu dźwigni finansowej. Gdy rynek zaczął spadać, ich pozycje były automatycznie zamykane, co dodatkowo zwiększyło presję sprzedażową i na krótko sprowadziło kurs poniżej 60 tys. dolarów.
Choć dla wielu traderów był to bolesny ruch, z perspektywy rynku takie wydarzenia często pomagają usunąć nadmiar spekulacji. Duża część lewarowanych pozycji, która mogła zwiększać zmienność i ryzyko gwałtownych spadków, została już zlikwidowana.
W efekcie struktura rynku wygląda dziś znacznie zdrowiej niż jeszcze tydzień temu. Nie oznacza to automatycznie końca bessy, ale pokazuje, że jeden z głównych czynników napędzających ostatnią wyprzedaż został w dużej mierze wyeliminowany. Dzięki temu ewentualne kolejne odbicie będzie mogło opierać się bardziej na realnym popycie niż na spekulacyjnym lewarowaniu pozycji.

Inwestorzy coraz więcej płacą za ochronę przed zmiennością
Ostatnie wybicie Bitcoina dołem z wielomiesięcznej konsolidacji wywołało gwałtowną zmianę nastrojów na rynku opcji. Wraz ze spadkiem ceny w okolice tegorocznych minimów inwestorzy zaczęli znacznie aktywniej kupować zabezpieczenia przed kolejnymi dużymi ruchami rynku.
Najsilniej zareagowały krótkoterminowe kontrakty. Koszt zabezpieczenia pozycji na najbliższe tygodnie gwałtownie wzrósł, co pokazuje, że uczestnicy rynku spodziewają się podwyższonej zmienności w krótkim terminie. Wzrost oczekiwanej zmienności był jednak widoczny również dla kontraktów wygasających za kilka miesięcy, co sugeruje, że nie jest to jedynie chwilowa reakcja na ostatnią przecenę.
Choć sytuacja na rynku spot częściowo się ustabilizowała, inwestorzy nadal pozostają ostrożni. Dane z rynku opcji pokazują, że uczestnicy rynku są gotowi płacić wyraźnie więcej za ochronę portfeli niż jeszcze kilka tygodni temu. To sygnał, że niepewność pozostaje wysoka, a rynek wciąż nie jest przekonany, że najgorsza część korekty znajduje się już za nami.

Rynek opcji wskazuje na kluczową strefę: to 65 tys. dolarów
Dane z rynku opcji pokazują, że inwestorzy nadal koncentrują się przede wszystkim na ochronie przed dalszymi spadkami. W ostatnim tygodniu największa część kapitału trafiała do opcji zabezpieczających przed przeceną, a podobny trend utrzymał się również w ciągu ostatnich 24 godzin. Mimo wcześniejszej wyprzedaży uczestnicy rynku nadal przygotowują się raczej na kolejne turbulencje niż szybki powrót wzrostów.
To nastawienie jest widoczne również w strukturze rynku opcyjnego. Najważniejsza strefa dla animatorów rynku i dealerów znajduje się obecnie w okolicach 65 tys. dolarów. Dodatkowe skupiska pozycji rozciągają się pomiędzy 59 a 70 tys. dolarów, czyli bardzo blisko aktualnej ceny Bitcoina.
W praktyce oznacza to, że ruchy rynku w pobliżu tych poziomów mogą być dodatkowo wzmacniane przez aktywność dealerów zabezpieczających swoje pozycje. Jednocześnie strefy, które mogłyby działać stabilizująco na kurs, znajdują się znacznie wyżej – głównie pomiędzy 76 a 82 tys. dolarów. To kolejny sygnał, że rynek opcji pozostaje ostrożny, a inwestorzy wciąż większą wagę przywiązują do ochrony kapitału niż do zakładów na szybki powrót hossy.

Podsumowanie
Dane on-chain z Glassnode’a coraz mocniej wskazują, że Bitcoin znajduje się w zaawansowanej fazie korekty. Większość inwestorów, którzy kupowali podczas ostatniego odbicia, znajduje się obecnie na stracie, a realizowane straty utrzymują się na wysokich poziomach. Jednocześnie słabnie kilka kluczowych źródeł popytu, które jeszcze niedawno wspierały rynek. Pozytywnym elementem jest fakt, że ostatnia przecena doprowadziła do masowego zamknięcia lewarowanych pozycji.
Rynek został w dużej mierze oczyszczony z nadmiernej spekulacji, co historycznie często stanowiło jeden z warunków budowania długoterminowego dna. Problem polega na tym, że w miejsce zlikwidowanej dźwigni nie pojawił się jeszcze wystarczająco silny popyt ze strony inwestorów instytucjonalnych, spółek akumulujących Bitcoina czy rynku spot.
Podobny obraz wyłania się z rynku opcji. Inwestorzy nadal chętnie płacą za zabezpieczenie przed dalszymi spadkami, oczekiwana zmienność pozostaje podwyższona, a aktywność uczestników rynku koncentruje się wokół defensywnych strategii. Nie widać więc oznak powrotu szerokiego apetytu na ryzyko.
W efekcie Bitcoin może znajdować się bliżej końcowych etapów kapitulacji niż początku nowej hossy. Wyceny według wielu wskaźników on-chain wyglądają już atrakcyjnie na tle historii, a rynek pozbył się znacznej części nadmiernego lewarowania. Nadal brakuje jednak najważniejszego elementu, który zwykle towarzyszy trwałym minimom cyklu … Wyraźnego powrotu popytu i przekonania inwestorów, że najgorsze minęło na dobre.