Rosyjskie rezerwy złota topnieją. Poziom zapasów kruszcu w dyspozycji Banku Rosji spadł w sierpniu do 73,2 mln uncji trojańskich, czyli 2,28 tys. ton, osiągając tym samym poziom najniższy od stycznia 2020 r. W samym tylko lipcu tego roku odnotowano spadek rezerw o 0,2 mln uncji, zaś w sumie od początku roku wyzbyto się łącznie ok. 50 ton kruszcu. Wartość zgromadzonego przez Kreml złota zmniejszyła się tym samym, w ciągu raptem siedmiu miesięcy, o 33,7 mld dolarów.
Szczególnie drastyczny regres zanotowano w Funduszu Dobrobytu Narodowego, którego zapasy złota skurczyły się o 57 procent – z 405,7 tony w 2022 roku do zaledwie 173,1 tony w listopadzie 2025 r. Właśnie z tego źródła pokryto pierwszą w historii fizyczną wyprzedaż złota przez Bank Rosji, rozpoczętą we wspomnianym listopadzie ubiegłego roku. Jeszcze w 2020 roku Bank ten był jednym z największych suwerennych nabywców kruszcu na świecie, regularnie absorbując znaczną część krajowej produkcji – własne zasoby kruszcu Rosja ma przecież bogate.
Złoto pilnie sprzedam, okazja
Obecnie Bank Rosji stał się jednym z większych sprzedających, wyzbywając swoje rezerwy (nie tylko zresztą złota) w tempie nienotowanym od 2002 roku. Obietnice wznowienia zakupów kruszcu z 2022 r. miały, jak się okazało, charakter „niezobowiązujący” i dotąd nie doczekały się zrealizowania. W ramach mechanizmu operacji „lustrzanych” pomiędzy Ministerstwem Finansów a Funduszem Dobrobytu Narodowego, zapasy złota oraz walut obcych są likwidowane, by pokryć deficyt budżetowy.
To wszystko następuje w sytuacji, w której szereg banków centralnych intensyfikuje zakupy złota. Sprzyjają temu zresztą chwilowe spadki cen tego kruszcu (do ok. 4,6 tys. dol. za uncję), przynajmniej w porównaniu do rekordowych poziomów ze stycznia i lutego tego roku (ponad 5,1 tys. dol. za uncję). Paradoksalnie, w zestawieniu teoretycznym Rosja posiada przy tym jeszcze wiele kruszcu – złoto stanowi obecnie ponad 41 proc. rosyjskich rezerw walutowych wartych blisko 720 mld dol. Rzecz jednak w tym, że znaczna jego część pozostaje zamrożona na zachodzie.
Wojny są wygrywane pieniędzmi
Przyczyny topnienia rosyjskich rezerw nie są trudne do odgadnięcia. To naturalnie o najazd na Ukrainę – jakkolwiek nakładają się tutaj dwa zjawiska. Pierwszym jest konieczność bieżącego podtrzymywania działań wojennych, wypłacania poborów kombatantom i weteranom, finansowania produkcji zbrojeniowej – a to wszystko pochłania ogromne środki (ponadto, jak to w Rosji, nie brak podejrzeń, że znaczna część tych funduszy jest rozkradana lub marnotrawiona). Drugim istotnym fenomenem są efekty zachodnich sankcji.
Nie chodzi przy tym o same sankcje per se – na te bowiem, mimo że nie są one bynajmniej nieodczuwalne, rosyjska gospodarka wykazała większą niż się spodziewano odporność. Organizacja „importu równoległego”, czyli masowej sieci pokątnych powiązań handlowych, finansowych i technologicznych ze światem, korzystając z podmiotów pośredniczących w krajach trzecich, okazała się przynajmniej do pewnego stopnia remedium na te sankcje. To jednak, znów, kosztuje, i to niemało. Na tyle niemało, że aby ów mechanizm utrzymać, Kreml musi coraz głębiej sięgać do swych zasobów złota.