Złoto od wieków jest traktowane jako finansowa bezpieczna przystań. Narracja ta nabrała na znaczeniu szczególnie w ostatnich latach, bo kiedy kruchy rynek krypto zaliczał spektakularne zjazdy, na metalu nie robiło to większego wrażenia. Tyle że rynek lubi od czasu do czasu przypomnieć, że nawet „bezpieczna przystań” potrafi nagle zamienić się w miejsce, z którego inwestorzy uciekają szybciej, niż zdążą dopić drinka z palemką.
Mocne dane z USA, złoto spada
W piątek złoto mocno oberwało po danych z amerykańskiego rynku pracy. Kontrakty zakończyły tydzień spadkiem o 4,9%, a w sam piątek traciły ponad 3%. Według danych rynkowych metal znalazł się w okolicach 4330–4340 dolarów za uncję, a ruch był jednym z najmocniejszych tąpnięć ostatnich miesięcy. Srebro spadło jeszcze ostrzej, bo tygodniowo o 8,82% do 68,943 dolara za uncję.
Powód? Najważniejszy impuls przyszedł z rynku pracy w USA. Amerykańska gospodarka dodała w maju 172 tys. miejsc pracy, ponad dwa razy więcej niż zakładali ekonomiści. Bezrobocie utrzymało się na poziomie 4,3%, a dane od razu podbiły oczekiwania, że Fed może jednak wrócić do podwyżek stóp procentowych.
Do tego doszły komentarze z Fedu. Beth Hammack z Cleveland Fed zasugerowała, że jeśli obecne trendy się utrzymają, może nadejść moment na działanie. Rynek szybko przeliczył to po swojemu: według Reutersa prawdopodobieństwo podwyżki do grudnia wzrosło do około 70%.
Srebro dostało jeszcze mocniej. Metale uciekają przed Fedem
Najbardziej brutalnie wygląda srebro, które zostało mocno poturbowane. Złoto spadło, ale srebro poleciało jak aktywo, które nagle przestało wiedzieć, o co w nim chodzi. Spadek o niemal 9% w tydzień to już nie jest kosmetyka. To ruch, który czyści lewar i zmusza część inwestorów do zamykania pozycji.
Paradoks jest więc dość prosty. Bliski Wschód nadal straszy. Ropa nadal może pompować inflację. Niepewność polityczna nie zniknęła. Ale jeśli ta niepewność oznacza wyższe ceny energii, uporczywą inflację i bardziej jastrzębi Fed, złoto może dostać cios nawet w świecie pełnym ryzyka.
To jest ważna lekcja dla tych, którzy traktują kruszec jak magiczny parasol na każdą burzę. Złoto potrafi chronić w czasach strachu, ale nie jest odporne na matematykę rynku. A ta w piątek była dla niego bezlitosna.
Czytaj również w dziale kryptowaluty:
Indyjski scam oplótł renomowaną szwajcarską rafinerię. Liczby się nie zgadają, regulator na tropie
EBC: złoto zepchnęło obligacje z tronu. Wielka migracja banków centralnych
Dawne epicentrum gorączki złota znosi wszelkie podatki od kruszcu – i umożliwia płatności w metalu