Złoto, po raz pierwszy od trzech dekad, wyprzedziło amerykańskie obligacje skarbowe (treasuries), denominowane naturalnie w dolarach, jako dominujący składnik rezerw narodowych utrzymywanych przez państwa oraz banki centralne. Takie dyskretne spostrzeżenie zawiera opublikowany w tym tygodniu raport Europejskiego Banku Centralnego. Spostrzeżenie to można uznać za o tyle ciekawe, że choć trudno EBC podejrzewać o sympatię wobec obligacji amerykańskich, to odwrót w kierunku złota również nie musi się unijnemu organowi monetarnemu podobać.
Wedle przytaczanych przez EBC danych, z końcem ubiegłego, 2025 roku złoto stanowiło 27 procent globalnych rezerw banków centralnych, podczas gdy udział amerykańskich obligacji skarbowych spadł do 22 proc. Dopiero na kolejnym, relatywnie dalekim miejscu plasowały się rezerwy denominowane w euro, utrzymujące się na poziomie 15 proc. Zmiana ta, jak twierdzi bank, wynika przede wszystkim z gwałtownego wzrostu cen złota – w 2025 roku ceny kruszcu skoczyły o niemal 60 proc., po wzroście o około 30 proc. w 2024 roku, co „mechanicznie” katapultowało w górę także jego formalny poziom w całkowitych rezerwach dewizowych.
Wartość kruszcu utrzymywanego przez zagraniczne banki centralne zbliża się obecnie do 4 bilionów dolarów. Tym samym złoto to wyprzedza swą wartością trzymane w rezerwach amerykańskie obligacje skarbowe, których suma szacowana jest na około 3,9 biliona dolarów. Ostatni raz, gdy podobna sytuacja miała miejsce, odnotowano dokładnie trzy dekady temu – w 1996 roku. EBC twierdzi, że trwały zakup złota przez kraje takie jak Chiny, Indie, Turcja, Czechy czy Polska (dwa ostatnie pechowo dlań nie należące do strefy euro – wówczas bowiem to złoto trafiłoby do EBC) przyczynił się do zmiany struktury portfeli rezerw, a gwałtowna aprecjacja cen złota dodatkowo spotęgowała jego udział.
Złoto błyszczy, dolar wciąż „żyje”
Skądinąd banki centralne nie były jedynymi uczestnikami tego trendu, złoto wciąż umacnia swą popularność jako środek przechowywania oszczędności szerokich kręgów prywatnych inwestorów (zresztą ku irytacji niektórych z banków centralnych, dla których najwyraźniej konieczność konkurowania z byle „prywaciarzami” stanowiła finansową ujmę; dotyczyło to np. Ludowego Banku Chin, który – kontynuując własne, agresywne zakupu kruszcu – podjął działania w celu utrudnienia i uprzykrzenia możliwości nabywania kruszcu indywidualnym inwestorom). Także emitenci stablecoinów zwrócili na złoto uwagę – sam Tether nabył w zeszłym roku ponad 100 ton kruszcu.
Mimo to, sam dolar (w formie gotówki, czy to fizycznej, czy elektronicznej) wciąż dysponuje największym udziałem w globalnych rezerwach, na poziomie 42 proc. i wciąż jest uważany za najbardziej płynne aktywo – z tego oczywistego powodu, że w dolarach rozliczane jest gros handlu międzynarodowego, pomimo rozlicznych starań Chin czy Iranu. To, co uległo zmianie, to konkretne instrumenty – amerykańskie obligacje skarbowe, które przez lata były domyślnym narzędziem stabilizacji kursów walutowych i gromadzenia oszczędności, straciły na znaczeniu. Za to złoto „zabłysło” jako aktywo odporne na sankcje i niepodlegające jurysdykcji innych państw.