Rynek krypto czeka apokalipsa? Znany ekspert mrozi: „99% tokenów spadnie do zera”

Rynek krypto od lat zawsze żyje obietnicą, że gdzieś wśród tysięcy tokenów ukrywa się „następny Bitcoin”. Wystarczy znaleźć go odpowiednio wcześnie, kupić przed tłumem i czekać, aż życie samo napisze historię. Problem w tym, że według Arthura Hayesa większość tych historii skończy się dużo mniej romantycznie.

Hayes: altcoiny jak spółki, tylko na dopalaczach

Były szef BitMEX i jedna z najbardziej barwnych postaci świata kryptowalut podczas Consensus Miami 2026 powiedział wprost, że 99 proc. altcoinów może spaść do zera. Brzmi jak pogrzeb całego rynku? Hayes uważa, że wcale nie. Jego zdaniem to po prostu brutalna biologia kapitału. Jedne projekty przeżywają, większość znika, a rynek idzie dalej.

Hayes porównał ten proces do amerykańskiego rynku akcji. Według niego nawet w tak „poważnym” miejscu jak S&P 500 przez dekady ogromna część firm została zmieciona z planszy. Nie dlatego, że giełda przestała działać. Przeciwnie. Właśnie dlatego, że działała. Słabe biznesy wypadały, mocniejsze zajmowały ich miejsce, a indeks szedł dalej.

To nie znaczy, że każdy altcoin jest oszustwem

Najłatwiej byłoby powiedzieć: skoro 99 proc. ma spaść do zera, to wszystko poza Bitcoinem jest kasynem. Tyle że to zbyt proste. Historia rynku pokazuje, że wśród setek bezużytecznych projektów trafiają się też takie, które realnie budują infrastrukturę, przyciągają deweloperów, generują opłaty albo tworzą nowe modele użycia kapitału.

Problem polega na tym, że przeciętny inwestor często nie kupuje technologii. Kupuje narrację. „Nowy Ethereum killer”. „Kolejna Solana”. „Token pod AI”. „Projekt wspierany przez wielki fundusz”. W hossie takie hasła działają jak benzyna. W bessie zostaje pytanie, czy pod spodem był silnik, czy tylko ładnie pomalowana karoseria.

Bitcoin gra w inną grę

Najciekawsze w wypowiedzi Hayesa nie jest jednak samo ostrzeżenie przed altcoinami. Ciekawsze jest to, jak mocno oddziela on Bitcoina od reszty rynku.

Jego zdaniem o długoterminowej wartości BTC nie decydują polityczne ukłony, konferencje, regulacyjne błogosławieństwa ani to, czy tradycyjne instytucje finansowe zechcą wziąć krypto na salony. Kluczowe ma być coś prostszego: ile pieniądza fiat istnieje dziś, ile będzie go w przyszłości i jak szybko państwa oraz banki centralne będą go tworzyć.

Wykres BTC/USD na przestrzeni ostatniego miesiąca / TradingView

Dla inwestorów to zimny prysznic

Wypowiedź Hayesa nie oznacza, że altcoiny jutro przestaną istnieć. Nie oznacza też, że na altcoinach nie da się zarobić. Oznacza raczej, że trzeba przestać traktować je jak cyfrowe obligacje skarbowe.

Większość z nich przypomina ryzykowne startupy, tylko z natychmiastową wyceną, globalnym kasynem płynności i armią ludzi gotowych kupować każdą narrację, jeśli świeca na wykresie jest wystarczająco zielona.

Dlatego zdanie „99 proc. altcoinów może spaść do zera” nie musi być antykryptowalutowym manifestem. Może być brutalnym, ale potrzebnym przypomnieniem, że rynek krypto nie nagradza za samo uczestnictwo. Nagradza za selekcję, timing, cierpliwość i odporność na bajki sprzedawane w szczycie hossy.

Czytaj również w dziale kryptowaluty:

Glassnode: Bitcoin u bram kolejnej hossy? „Punkt przegięcia jest blisko”. Czego potrzeba do wzrostów?

BlackRock przenosi ponad 124 mln dolarów w Bitcoinie i Ethereum. Coś wie

Bitcoin po 7 złotych za sztukę? W popularnej aplikacji kurs BTC spadł o 99,9999%. Co się stało?