Jak się okazuje Marcin Pióro, były prezes Cinkciarza i Conotoxii, trafił do amerykańskiej bazy wojskowej (gdzie zatrzymały go służby) z wyrachowania, a nie z przypadku. Zaciągnął się do Gwardii Narodowej stanu Illinois, bo liczył, że służba otworzy mu drogę do przyspieszonego obywatelstwa USA, a to z kolei utrudni albo zablokuje jego ekstradycję do Polski. Plan się nie powiódł. 19 maja, podczas szkolenia podstawowego w bazie Fort Leonard Wood w stanie Missouri, zatrzymali go funkcjonariusze amerykańskiej służby federalnej US Marshals prawdopodobnie po uzyskaniu „cynku” od polskich śledczych.
Mundur drogą do paszportu, paszport drogą do wolności
Schemat był prosty i całkiem przemyślany. Najpierw służba w Gwardii Narodowej, potem szkolenie podstawowe, w trakcie którego cudzoziemiec z zieloną kartą może wystąpić o przyspieszoną naturalizację, a na końcu obywatelstwo i mocniejsza pozycja w sądzie. Stany Zjednoczone co do zasady nie wydają własnych obywateli, więc amerykański paszport zmieniłby układ sił w sprawie: wydłużyłby procedury, dałby obronie nowe argumenty i przesunął decyzję głębiej w amerykański system sądowo-polityczny.
Sama służba w wojsku nie daje jednak immunitetu i nie kasuje czerwonej noty Interpolu, czyli międzynarodowego nakazu aresztowania, który ciągnął się za prezesem od lipca 2025 roku. Liczyło się dopiero obywatelstwo. Tyle, że były Pióro nie zdążył.
Do Gwardii zgłosił się w październiku 2025 roku, po wcześniejszym przepisaniu majątku na rodzinę. Przez kilka miesięcy figurował w systemie jako rekrut z odroczonym wcieleniem, aż w maju 2026 roku trafił na szkolenie podstawowe do Fort Leonard Wood w stanie Missouri. Tam, w trakcie ćwiczeń, zatrzymali go funkcjonariusze działający w porozumieniu z polskimi służbami i amerykańską wojskową służbą śledczą. Po zatrzymaniu armia szybko zwolniła go ze służby.
Oś czasu ucieczki Marcina Pióro, prezesa Cinkciarz.pl
Październik 2024 – Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) odbiera licencję Cinkciarzowi; Pióro przepisuje nieruchomości na członka rodziny i wyjeżdża do USA
Marzec 2025 – poznańska prokuratura przedstawia mu zarzuty oszustwa
Lipiec 2025 – Interpol wydaje za nim czerwoną notę
Październik 2025 – Pióro zaciąga się do Gwardii Narodowej stanu Illinois
Maj 2026 – prezes trafia na szkolenie podstawowe w Fort Leonard Wood
19 maja 2026 – zatrzymanie przez amerykańskie służby
Górny limit wieku przy zaciągu to zwykle 42 lata, a Pióro miał wówczas 45. Rekruterzy bywają jednak elastyczni i stosują odstępstwa, zwłaszcza wobec kandydatów z wyższym wykształceniem. Prawdopodobnie z tego powodu były prezes niemal od razu otrzymał stopień odpowiadający starszemu kapralowi.
Drugi zbieg, inny paszport, inny (zapewne) plan
Pomysł prezesa Cinkciarza był ryzykowny i ostatecznie spalił na panewce. W polskiej branży finansowo-inwestycyjnej toczy się jednak dokładnie ta sama gra, tyle że rozegrana sprawniej. Przemysław Kral, były prezes upadłej giełdy Zondacrypto, od lat unikał przyjazdów do Polski w obawie przed zatrzymaniem, mieszkał w Monako, a wiosną 2026 roku, według ustaleń mediów, wyjechał do Izraela, a konkretnie do nadmorskiej Cezarei. Kral ma to, czego Pióro nie zdążył zdobyć: obywatelstwo, o które starał się od poprzedniego roku. Izrael własnych obywateli Polsce co do zasady nie wydaje, choć są wyjątki.
Różnica leży więc nie w pomyśle, lecz egzekucji. Obaj postawili na obywatelstwo jako tarczę przed ekstradycją. Pióro wybrał drogę najbardziej okrężną z możliwych, przez koszary i przysięgę wojskową, i ostatecznie przegrał wyścig z czasem. Kral sięgnął po rozwiązanie ciche, wyprzedzające i jak dotąd skuteczne. Otwarte pozostaje pytanie, jaki długofalowy plan ma dziś były szef zondacrypto, którego śledztwo katowickiej prokuratury wiąże ze stratami liczonymi w setkach milionów złotych, a sam wątek giełdy splata się ze sprawą zaginięcia jej założyciela Sylwestra Suszka. Prawdopodobnie zechce pozostać mobilny, trzymając się z dala od kamer i miejsc gęsto zaludnionych, zapewne uzyskał też wsparcie ze strony szemranych ludzi z którymi zondacrypto od lat robiła interesy.
Ale to tylko hipoteza. Na razie nie udało się go jeszcze nikomu precyzyjnie namierzyć.
Przeczytaj też nasze inne teksty o aferze zondacrypto:
Nowe fakty w sprawie zondacrypto. Poszkodowani Polacy ruszają do Estonii po swoje pieniądze
Czy uda się odzyskać środki z zondacrypto? Prokuratura podsumowuje miesiąc śledztwa
Tajemniczy szef zondacrypto od ośmiu lat współpracuje z polskim rządem. Szokujące ustalenia