Do niedawna mówiło się, że Ethereum “jest martwe”. Wielki kapitał znacznie chętniej wybierał BTC. Szczególnie mocno było to widać na ETF-ach bazujących na BTC. To właśnie one przyciągały miliardy dolarów, podczas gdy te na ETH zawsze pozostawały w cieniu. Ale najwyraźniej coś zaczyna się zmieniać.
Wall Street znowu kupuje Ethereum
Amerykańskie fundusze oparte na Ethereum zakończyły sierpień serią 10 kolejnych sesji z dodatnimi przepływami. Przełożyło się to na 1,51 mld dolarów, które pomiędzy 17 a 28 sierpnia inwestorzy wpłacili w ETF-y. Dużą rolę odegrały tutaj uruchomiony przez BlackRock iShares Staked Ethereum Trust ETF (ETHB), który daje inwestorom możliwość korzystania z pasywnego zarobku na stakingu.
Przełożyło się to na zaskakujące dane. Aż 35% całej podaży ETH znajduje się w stakingu. Oczywiście na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to idealny scenariusz, który wręcz musi przełożyć się na wzrost wartości ETH. Niestety rzeczywistość nie jest taka prosta. Zaczynają pojawiać się niewygodne pytania o to, czy Ether nie jest zbyt skoncentrowany w wielkich funduszach.
Koronnym przykładem jest tutaj Bitmine z Tomem Lee na czele, które jest coraz bliżej osiągnięcia swojego celu i kontrolowania 5% całej dostępnej podaży ETH. W takiej sytuacji potencjalna sprzedaż mogłaby mieć daleko idące konsekwencje dla całego rynku.
Ethereum wygrywa z Bitcoinem, ale trzeba spojrzeć na proporcje
Amerykańskie ETF-y na BTC zanotowały procentowo słabszy tydzień niż te na ETH. Do bitcoinowych ETF-ów napłynęło około 2,5% wartości wyjściowej, natomiast ETF-y na ETH zanotowały wzrost o 6,6% wartości początkowej. Ciężko jest mówić o pełnym zwycięstwie. Ta różnica wynika przede wszystkim ze skali.
Do funduszy opartych na BTC wpłynęło 1,92 mld dolarów, natomiast do tych na ETH 679 mln dolarów. Proporcjonalnie do wielkości funduszy popyt na produkty bazujące na Ethereum był więc większy, ale daleko jest jeszcze do odebrania korony największej kryptowalucie.
Prawie 35% Ethereum jest już w stakingu
Według danych Beaconcha.in w stakingu znajduje się już aż 42,7 mln ETH. Jeżeli weźmiemy pod uwagę podaż liczącą 120,7 mln sztuk, oznacza to, że prawie 35% istniejących ETH jest w tym momencie w stakingu. To potężny mechanizm ograniczający aktualną podaż kryptowaluty na rynku.
Pamiętajmy jednak, że staking nie oznacza wyłączenia kryptowaluty z obiegu na stałe. Te coiny mogą w każdej chwili trafić na giełdy. Im większa część podaży zamknięta jest w systemie i pracuje w celu zabezpieczenia sieci, tym mniejsza pula aktywów trafia do inwestorów, którzy chcą nimi aktywnie handlować.
Czy BitMine zacznie sprzedawać Ethereum?
Kluczowe pytanie, które zadają sobie teraz inwestorzy, dotyczy dalszej strategii Bitmine. Czy po osiągnięciu zakładanego celu 5% całkowitej podaży ETH Tom Lee zdecyduje się dalej skupować kryptowalutę z rynku? A może zdecyduje się sprzedać jakąś część, żeby finansować dalszą działalność?
Według ostatnich słów Lee Bitmine nie będzie sprzedawać swojej głównej puli ETH. Nagrody ze stakingu mają być wystarczające do pokrycia bieżących kosztów prowadzenia działalności. Pamiętajmy jednak, że to firma, a nie działalność charytatywna. Prędzej czy później jakaś część ETH zostanie sprzedana. Pytanie nie “czy”, a “kiedy” i “ile”.
Powinno cię zainteresiwać:
Saylor w tarapatach. Strategy przeznacza gigantyczną kwotę na ratowanie własnych akcji
Koniec czekania na spadek cen mieszkań. Rynek nieruchomości zaskoczył analityków