Haker kupił Ethereum za 46,5 mln dolarów. Siedzi na milionach zysku

Ktoś właśnie zrobił zakupy Ethereum za prawie 46,5 mln dolarów. Nie fundusz. Nie spółka giełdowa. Haker. Według danych on-chain adres powiązany z wcześniejszym atakiem kupił w ciągu około ostatnich 24 h łącznie 21 659 ETH. Średnia cena wejścia wyniosła około 2146 dolarów za sztukę.

Przy obecnym kursie pozycja jest już na papierowym plusie o około 4,14 mln dolarów. I tu robi się ciekawie. Bo jeszcze kilka miesięcy temu ten sam kapitał był zamrożony w stablecoinach. Teraz wrócił do Ethereum w bardzo agresywny sposób. (Ktoś ewidentnie nie bawi się tutaj w DCA po 50 dolarów tygodniowo).

Haker skupuje Ethereum za dziesiątki milionów

Ostatni zakup obejmował około 3386 ETH za blisko 7,95 mln dolarów. Wcześniej adres w ciągu zaledwie kilku godzin kupił 18 273 ETH za około 38,5 mln dolarów. Zgodnie z informacjami przedstawionymi przez EmberCN środki były powiązane z adresem korzystającym wcześniej z Tornado Cash. Co jeszcze ciekawsze, część stablecoinów wykorzystanych do zakupów pochodziła ze sprzedaży Ethereum sprzed około dziewięciu miesięcy. Wtedy 17 124 ETH zostało sprzedanych średnio po około 3308 dolarów. Teraz Ethereum zostało odkupione znacznie niżej, w okolicach 2100-2150 dolarów. Oszust po prostu najpierw sprzedał na górce, a potem ponownie kupił (ale tym razem na dnie). Nieźle jak na kogoś, kto teoretycznie powinien mieć zupełnie inne problemy na głowie. Całość wygląda wręcz jak książkowy swing trade. Tyle że za dziesiątki milionów dolarów i przy adresie obserwowanym przez pół branży. Jak widać, fortuna sprzyja odważnym.

Wpływ na kurs

Nie należy z tego robić historii o tym, że jeden haker wyciągnie teraz ETH na nowe ATH. Skala rynku jest zbyt duża. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że ktoś mający do dyspozycji dziesiątki milionów dolarów uznał Ethereum za lepsze miejsce dla kapitału niż stablecoiny. I zrobił to agresywnie. W tym wszystkim jest jeszcze jeden paradoks. Blockchain miał być rajem dla przestępców, bo przecież „nikt niczego nie widzi”. Tymczasem cały internet właśnie liczy hakerowi średnią cenę zakupu Ethereum. Widzimy kwoty. Widzimy adresy. Widzimy moment wejścia. Widzimy nawet jego niezrealizowany zysk. Najbardziej absurdalne jest to, że możemy teraz obserwować portfel hakera niemal tak samo, jak portfel zwykłego inwestora. Tyle że jego świeczki kosztują trochę więcej. O samym ETH piszemy w tym miejscu:

Ethereum zmienia jedną z najstarszych zasad. Zapłacisz więcej za przelew

Ethereum wystrzeliło o 20%. Ostrzegaliśmy o dywergencji już miesiąc temu