Publiczne spółki wydobywające Bitcoina sprzedały ponad 32 tysiące BTC w pierwszym kwartale 2026 roku, co może być największą wyprzedażą w historii branży. Skala tego ruchu zaskakuje, zwłaszcza że przewyższa łączną sprzedaż z całego 2025 roku. Dane pokazują wyraźną zmianę strategii – zamiast akumulacji, górnicy coraz częściej decydują się na realizację zysków lub ratowanie płynności.
Górnicy wyprzedają Bitcoina pod presją rynku
Największe firmy wydobywcze, takie jak MARA, CleanSpark, Riot Platforms, Core Scientific czy Bitdeer, zdecydowały się znacząco ograniczyć swoje rezerwy BTC. W praktyce oznacza to odejście od strategii „hodlowania”, która jeszcze niedawno dominowała wśród publicznych minerów.
Jednocześnie skala sprzedaży przypomina momenty największego stresu w branży, jak chociażby drugi kwartał 2022 roku po upadku Terra-Luna, kiedy górnicy sprzedali około 20 tys. BTC. Teraz jednak mówimy o jeszcze większych liczbach, co tylko podkreśla, jak trudne stały się obecne warunki.
Z kolei jeszcze w 2024 roku sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Firmy wydobywcze zwiększyły wtedy swoje zasoby o 17 593 BTC, przekraczając łączny poziom 100 tys. BTC. Dlatego obecna zmiana kierunku wydaje się wyjątkowo gwałtowna i może sygnalizować głębsze problemy w sektorze.
Zobacz też: Bitcoin zależny od wojny? Cztery scenariusze według Arthura Hayesa
Spadająca rentowność zmusza do trudnych decyzji
Głównym powodem wyprzedaży pozostaje spadająca opłacalność kopania. Wskaźnik hashprice, który mierzy przychody z jednostki mocy obliczeniowej, spadł do poziomu około 30 dolarów za petahash na sekundę, czyli blisko historycznych minimów.
W dodatku rosnąca trudność sieci oraz większa konkurencja sprawiają, że nawet wysokie ceny Bitcoina nie gwarantują już komfortowych marż. Po halvingu w 2024 roku nagrody za blok zostały zmniejszone, dlatego każdy kolejny BTC wymaga większego nakładu pracy i kosztów.
Mimo to sytuacja nie wygląda tak samo dla wszystkich. Górnicy korzystający z nowoczesnego sprzętu oraz taniej energii radzą sobie znacznie lepiej, podczas gdy starsze operacje zmagają się z rosnącą presją kosztową. To właśnie te różnice decydują, kto sprzedaje, a kto jeszcze próbuje utrzymać rezerwy.
Zobacz też: Mylił się co do Bitcoina. Teraz mówi o nowych rekordach
Branża zmienia tożsamość – od „miningu” do „energii”
Oprócz kwestii finansowych coraz częściej pojawia się też dyskusja o zmianie charakteru całej branży. Paul Sztorc z LayerTwo Labs stwierdził wprost, że „mining Bitcoina umiera”, wskazując na rosnącą presję i zmiany w postrzeganiu sektora.
W dodatku symbolem tej transformacji stały się rebrandingi. „MinerMag” zmienił nazwę na „Energy Mag”, a scena „Mining Stage” podczas wydarzenia Bitcoin 2026 została przemianowana na „Energy Stage”. To pokazuje, że firmy coraz częściej chcą być kojarzone z sektorem energetycznym, a nie wyłącznie z kryptowalutami.
Z kolei największy gracz na rynku, MARA, już wcześniej zaczął dystansować się od bezpośrednich odniesień do Bitcoina w swojej komunikacji. Podobne ruchy wykonują inne firmy, które starają się dostosować do nowych realiów i szukać alternatywnych źródeł przychodów.