Geopolityka znów przejmuje stery nad rynkiem kryptowalut. Według Arthura Hayesa, byłego CEO BitMEX i obecnego CIO funduszu Maelstrom, najbliższy kierunek Bitcoina nie zależy dziś od decyzji Fedu, lecz od rozwoju konfliktu na Bliskim Wschodzie. W centrum uwagi znajduje się cieśnina Ormuz, a scenariusze jej blokady lub otwarcia mogą zdecydować o tym, co stanie się z BTC w najbliższych miesiącach.
Cztery scenariusze, które mogą zmienić rynek
Arthur Hayes analizuje sytuację przez pryzmat jednego kluczowego pytania: co stanie się z transportem przez cieśninę Ormuz. To właśnie tam krzyżują się interesy energetyczne świata, dlatego każdy zakłócony przepływ ropy natychmiast wpływa na rynki.
Pierwszy scenariusz zakłada powrót do normalności. Wojna wygasa, transport wraca, jednak gospodarki Zachodu nadal odczuwają presję deflacyjną związaną z rozwojem sztucznej inteligencji. W takim układzie Bitcoin może odbić do poziomu 80–90 tys. dolarów, ale według Hayesa nie jest to sygnał do agresywnych zakupów.
Drugi wariant przewiduje ograniczenie dostępu do cieśniny przez Iran. Wtedy kraje zaczynają odchodzić od dolara, kupują złoto i juana, a rynki finansowe reagują nerwowo. Z jednej strony rośnie niepewność, z kolei inwestorzy ograniczają ryzyko. Dlatego Bitcoin może chwilowo stracić impet, zanim banki centralne znów zaleją rynek płynnością.
Zobacz też: Kurs XRP wariuje. Ekspert wyjaśnia kiedy sytuacja się uspokoi
Konflikt może wywołać efekt domina
Trzeci scenariusz pojawił się po zapowiedziach blokady cieśniny przez USA. Hayes zwraca uwagę, że kluczowe nie są deklaracje polityczne, lecz realne sygnały z rynku ropy. To właśnie ceny kontraktów terminowych pokazują, czy zakłócenia są faktyczne.
Czwarty wariant, nazwany „The Empire Strikes Back”, zakłada militarną dominację USA i zniszczenie zdolności Iranu do blokowania cieśniny. Problem polega na tym, że Iran grozi eskalacją i uderzeniem w infrastrukturę energetyczną regionu. To z kolei mogłoby doprowadzić do globalnego kryzysu energetycznego i wymusić masowe dodruki pieniądza.
W każdym z tych scenariuszy pojawia się jeden wspólny mianownik – rosnąca niepewność. Dlatego rynek kryptowalut reaguje coraz bardziej na wydarzenia geopolityczne, a nie tylko na dane makroekonomiczne.
Przeczytaj koniecznie: Ethereum z rekordem! Nie chodzi o kurs
Ilość pieniądza ważniejsza niż stopy procentowe
Hayes podkreśla, że cena Bitcoin zależy przede wszystkim od ilości pieniądza w systemie. Jego zdaniem koszt pieniądza, czyli stopy procentowe, ma mniejsze znaczenie niż sama podaż kapitału.
Nawet jeśli banki centralne próbują walczyć z inflacją, rządy muszą finansować wydatki na obronność i surowce. Jeśli sektor prywatny nie kupi długu, zrobią to banki. Dlatego podaż pieniądza i tak rośnie, co sprzyja aktywom takim jak Bitcoin czy złoto.
W momencie publikacji analizy Bitcoin kosztował około 75 000 dolarów, notując około 5% wzrostu w ciągu tygodnia. To wynik lepszy niż reszta rynku kryptowalut, co może sugerować rosnące zainteresowanie inwestorów.
Jednak przyszłość pozostaje niepewna. Wszystko zależy od tego, który scenariusz się zrealizuje i jak szybko banki centralne zareagują. Jedno jest pewne – Bitcoin coraz silniej reaguje na globalne napięcia, a nie tylko na decyzje Fedu.