Zagraniczni inwestorzy ponownie rozglądają się za nieruchomościami w Polsce. Jak informuje „Puls Biznesu”, NASA Capital zamierza zbudować nad Wisłą portfel od 15 do 20 obiektów komercyjnych o łącznej wartości około 500 mln euro. Fundusz ma interesować się przede wszystkim największymi miastami. To kolejny sygnał, że po latach wysokich stóp procentowych i ostrożności kapitał zaczyna wracać na polski rynek.
Biura miały zostać reliktem pandemii
Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że praca zdalna trwale zmieni rynek. Firmy ograniczały powierzchnię, pracownicy nie chcieli wracać do biur, a inwestorzy omijali ten sektor szerokim łukiem. Dziś największym problemem atrakcyjnych budynków nie zawsze jest brak najemców, lecz niewielka liczba nowych projektów w dobrych lokalizacjach.
Dane z pierwszej połowy 2026 roku pokazują, że transakcje znów nabierają rozpędu. Wśród największych znalazło się przejęcie warszawskiego Central Point przez polskiego inwestora Lewandpol oraz zakup Royal Wilanów przez czeską grupę Wood & Company. Wartość każdej z tych transakcji przekroczyła 100 milionów euro.
NASA Capital nie byłoby również jedynym zagranicznym graczem szukającym okazji. Francuski zarządzający Iroko rozpoczął w maju współpracę z KINGSTONE Real Estate. Firma zamierza kupować w Polsce nieruchomości komercyjne warte od 2 do 20 mln euro, w tym biura, obiekty handlowe, magazyny, hotele i nieruchomości typu light industrial. Pierwszy biurowiec w Krakowie został już przejęty.
Zagraniczny kapitał nie kupuje wszystkiego jak leci
Nie znaczy to jednak, że inwestorzy rzucą się teraz na każdy biurowiec w Polsce. Pieniądze płyną przede wszystkim do nowych, dobrze położonych budynków, które mają najemców na lata i nie wymagają kosztownego remontu. Gorzej wygląda sytuacja starszych obiektów na obrzeżach miast. Część z nich trudno dziś sprzedać, bo modernizacja potrafi pochłonąć fortunę, a banki i fundusze coraz dokładniej patrzą na zużycie energii oraz standard budynku.
Pół miliarda euro nie oznacza więc, że wraca wielka biurowa gorączka. To raczej sygnał, że zagraniczni gracze znów widzą w Polsce okazje. Jeszcze niedawno wielu skreślało ten rynek przez pracę zdalną. Dziś wygląda na to, że był to przedwczesny wyrok.
Najbliższe miesiące pokażą, czy za pierwszymi dużymi zakupami pójdą kolejne fundusze. Jeżeli tak się stanie, najlepsze biurowce mogą szybko zdrożeć, a prawdziwym problemem inwestorów przestanie być brak chęci do zakupów. Będzie nim znalezienie budynków, które rzeczywiście warto kupić.
Czytaj więcej w dziale nieruchomości na Bithub:
Cicha rewolucja w polskim budownictwie. Padł rekord, a to dopiero początek
Pokój dla córki w starym szambie. Wpis z grupy budowlanej mówi wiele o naszym rynku nieruchomości
Zwrot akcji na rynku nieruchomości. Deweloperzy zostają z tysiącami pustych mieszkań