Amerykańska gospodarka weszła w sierpień z wyraźnie większą prędkością, a wstępny indeks S&P Global US Composite PMI wzrósł z 54,5 do 56,0 pkt., osiągając najwyższy poziom od 52 miesięcy. Za większość przyspieszenia odpowiadają usługi, gdzie wskaźnik aktywności podskoczył do 56,8 pkt., podczas gdy przemysł stracił część wcześniejszego impetu. Rynek dostał więc mieszankę bardzo mocnego wzrostu, poprawy zatrudnienia i jednocześnie nieco słabszej presji cenowej. Na pierwszy rzut oka niemal idealny raport dla Wall Street.
Najważniejsze fakty
- S&P Global US Composite PMI wzrósł w sierpniu do 56,0 pkt. z 54,5 pkt., osiągając najwyższy poziom od ponad czterech lat.
- Aktywność usługowa przyspieszyła do 56,8 pkt., ale Manufacturing PMI obniżył się z 53,9 do 53,2 pkt., a indeks produkcji przemysłowej spadł do 51,9 pkt.
- S&P Global ocenia, że obecne dane ankietowe są spójne ze wzrostem PKB w III kwartale w tempie annualizowanym zbliżającym się do 3%, wobec około 1,5% w II kwartale.
USA przyspieszają, a scenariusz hamowania znów się oddala
Odczyt Composite PMI na poziomie 56,0 pkt. pokazuje gospodarkę, która nie tylko pozostaje w ekspansji, ale przyspiesza w momencie, gdy część rynku nadal czeka na wyraźniejsze schłodzenie aktywności. Według S&P Global tempo wzrostu biznesu było w sierpniu największe od kwietnia 2022 roku. To sporo. Szczególnie że poprawa przyszła drugi miesiąc z rzędu i została wsparta przez kolejny mocny wzrost nowych zamówień.
Największym silnikiem pozostają usługi, gdzie PMI wzrósł z 54,6 do 56,8 pkt., osiągając najwyższy poziom od 20 miesięcy. Firmy raportują większy popyt, rosnące zapytania klientów i więcej pracy do wykonania, a zaległości ponownie zaczynają się powiększać. I tutaj robi się ciekawie. Jeżeli portfele zamówień rosną szybciej, niż firmy są w stanie je obsługiwać, przedsiębiorstwa mają powód nie tylko do zwiększania produkcji, ale również do zatrudniania.
S&P Global wskazuje, że liczba miejsc pracy rosła w najszybszym tempie od początku ubiegłego roku, co pasuje do obrazu gospodarki nadal dalekiej od klasycznej recesji popytowej. Główny ekonomista S&P Global, Chris Williamson ocenia nawet, że dane za III kwartał wskazują obecnie na annualizowane tempo wzrostu zbliżone do 3%, dwukrotnie większe niż około 1,5% sugerowane dla poprzedniego kwartału. Czy gospodarka właśnie odpala? Jeszcze nie. PMI jest badaniem nastrojów przedsiębiorstw, a nie twardym odczytem PKB. Ale kierunek ruchu jest jasny i sugeruje wzrost.
Przemysł nie nadąża za usługami i właśnie tutaj pojawia się pierwsza rysa
Amerykańskie fabryki nadal rosną, lecz sierpniowe dane pokazują wyraźne pogorszenie dynamiki względem sektora usługowego. Manufacturing PMI obniżył się z 53,9 do 53,2 pkt., a indeks produkcji przemysłowej spadł do 51,9 pkt. z 53,9 pkt. miesiąc wcześniej. Wzrost więc trwa. Problemem staje się jego tempo.
Jednocześnie producenci mierzą się z ponownym wydłużeniem czasu dostaw, niedoborami części surowców i ostrożniejszym zarządzaniem zapasami, co według badania ponownie ogranicza możliwość szybkiego zwiększania produkcji pomimo obecności popytu. Krótko mówiąc, firmy mogą chcieć produkować więcej, ale dostawcy nie zawsze nadążają. Ale jest druga strona. Dłuższe terminy dostaw i ograniczona dostępność komponentów potrafią błyskawicznie wrócić później w danych inflacyjnych.
To rozjechanie usług i przemysłu może być ważniejsze niż sam rekord Composite PMI, ponieważ pokazuje gospodarkę opartą coraz mocniej na konsumpcji i sektorze usługowym. Taki układ może utrzymywać wzrost PKB na wysokim poziomie nawet wtedy, gdy produkcja przemysłowa wyraźnie zwalnia. I nie musi być problemem. Ryzyko pojawiłoby się dopiero wtedy, gdy słabsza produkcja zaczęłaby łączyć się ze spadkiem nowych zamówień, zatrudnienia i inwestycji, czego sierpniowy raport na razie nie pokazuje.
Fed dostał niemal idealne dane, ale inflacja nadal może popsuć obraz
Najciekawszą częścią sierpniowego PMI jest połączenie szybszego wzrostu gospodarczego ze słabnącą presją cenową, szczególnie w usługach. Średnie koszty ponoszone przez przedsiębiorstwa rosły najwolniej od lutego, a inflacja kosztowa w usługach mocno zeszła z lipcowego, 14-miesięcznego maksimum. Tempo wzrostu cen sprzedawanych dóbr i usług również spadło i było najniższe od listopada.
Nie oznacza to jednak, że temat inflacji zniknął. Firmy nadal wskazują na wysokie ceny energii, problemy w łańcuchach dostaw i taryfy jako źródła podwyższonych kosztów, a średni wzrost kosztów w III kwartale pozostaje według S&P Global nieco większy niż w drugim. Więc Fed nie dostaje pełnego zielonego światła. Dostaje raczej gospodarkę rosnącą szybciej bez jednoczesnego sierpniowego przyspieszenia presji cenowej, czyli układ bardzo wygodny dla rynku akcji, lecz mniej jednoznaczny dla obligacji.
Jak zwykle bywa, mocny raport wzrost ma dwa oblicza. Z jednej strony zmniejsza ryzyko recesji i poprawia perspektywy wyników spółek, z drugiej ogranicza potrzebę szybkiego luzowania polityki pieniężnej, szczególnie jeśli kolejne dane o inflacji pokażą ponowne odbicie cen. Sierpniowy PMI przesuwa więc ciężar kolejnych tygodni na twarde dane o zatrudnieniu, konsumpcji i inflacji. Jeśli potwierdzą obraz szybkiego wzrostu przy słabnących cenach, rynek dostanie rzadką kombinację. Jeśli nie, rekord PMI może zostać zapamiętany jako szczyt nastrojów, a nie początek przyspieszenia.