Bitcoin i złoto są jednymi z głównych poszkodowanych umocnienia dolara i skoku rentowności, które notują dziś poziomy niewidziane od lipca 2025 roku. Powodem jest drożejąca ropa i co za tym idzie coraz bardziej jastrzębie głosy z Fed, które próbują wpływać na rynkowe oczekiwania co do polityki monetarnej w USA. Dość jastrzębim głosem przemówił dziś Michael Barr, który zasiada w Radzie Gubernatorów Rezerwy Federalnej. Tym bardziej warto dokładnie wsłuchać się w jego przemówienie, transmitowane przez platformę konferencyjną JP Morgan.
Barr zasugerował wyraźnie, że obecnie sytuacja jest w punkcie „make or brake”, z którego albo ceny zaczną łagodniej rosnąć, albo przyspieszą. Drugi wariant sprawi, że zacieśnianie polityki monetarnej w USA stanie się realne, a podwyżka stóp nastąpiłaby pierwszy raz od 26 lipca 2023 roku. Nic dziwnego, że ryzykowne aktywa w pierwszej kolejności stały się dziś zakładnikiem wyparowującej płynności z Wall Street. Co tym bardziej interesujące, podobne sygnały płyną dziś z EBC, gdzie przemawia Simkus, sygnalizujący „oczywistą potrzebę podwyżek stóp” w strefie euro, już w październiku tego roku.
Wypowiedzi Michelle Barr z Fed
Inflacja w USA pozostaje zbyt wysoka, a osobiście opowiadam się za utrzymaniem stóp procentowych bez zmian tylko jeśli będę miał pewność, że słabnie. Rynek pracy pozostaje stabilny, a bezrobocie jest niskie. Gospodarka naprawdę rośnie w solidnym tempie, wspierana w bardzo dużym stopniu przez inwestycje w sztuczną inteligencję. Natomiast jeśli inflacja wkrótce nie zacznie zwalniać, nadejdzie czas na podwyżkę stóp procentowych. Utrzymywanie się inflacji powyżej celu stwarza ryzyko.
Jeśli inflacja wkrótce nie zacznie zwalniać, nadejdzie czas na podwyżkę stóp procentowych. Utrzymywanie się inflacji powyżej celu stwarza niepotrzebne w tej chwili ryzyko. Potrzebujemy większej pewności, że inflacja trwale zmierza w kierunku celu 2%. Nie możemy pozwolić, aby podwyższona presja w cenach utrwaliła się.
Ryzyka dla inflacji pozostają ewidentnie przechylone w górę. Obecna kondycja rynku pracy daje nam przestrzeń, aby skoncentrować się na przywróceniu stabilności cen. Zupełnie nie widzę obecnie potrzeby łagodzenia polityki pieniężnej. To jasne, że jeśli dane pokażą dalsze uporczywe utrzymywanie się presji cenowej, właściwe może być dodatkowe zacieśnienie polityki.
Nie przesądzam decyzji na kolejne posiedzenie. Będzie ona zależała od napływających danych. Jeden odczyt inflacji nie jest i nigdy nie będzie wystarczający, aby zmienić ocenę perspektyw gospodarczych.
To na co musimy uważać to aby przejściowy szok cenowy nie doprowadził do trwałego wzrostu oczekiwań inflacyjnych. Długoterminowe oczekiwania inflacyjne pozostają zakotwiczone i musimy zadbać, aby tak pozostało. Silne inwestycje związane ze sztuczną inteligencją wspierają wzrost gospodarczy, ale jednocześnie mogą zwiększać popyt i presję na ceny, co nie byłoby dobre.
Niemniej jednak uważam, że zwłaszcza w dłuższym terminie AI może podnieść produktywność i ograniczyć presję inflacyjną, ale nie możemy opierać dzisiejszej polityki na korzyściach, które dopiero mogą się pojawić. Gospodarka Stanów Zjednoczonych pozostaje nadal odporna, dlatego możemy pozwolić sobie na cierpliwość i obserwowanie kolejnych danych. Niezmiennie naszym celem pozostaje powrót inflacji do 2% przy jednoczesnym utrzymaniu silnego rynku pracy.