Amerykański dług publiczny zniszczy dolara? Inwestorzy uciekają w stronę aktywów cyfrowych

Olbrzymi dług publiczny w Stanach Zjednoczonych zaczyna wywoływać problemy na globalnych rynkach finansowych, co skłania inwestorów do poszukiwania bezpiecznych przystani.

Rosnące obawy dotyczące kosztów obsługi deficytu budżetowego dały drugi oddech popularnej strategii zwanej debasement trade, polegającej na ucieczce od tradycyjnego pieniądza w stronę aktywów uniemożliwiających dodruk. Zgodnie z tą koncepcją twarde aktywa zyskują na wartości w momencie, gdy inwestorzy próbują zabezpieczyć swój kapitał przed osłabiającym się dolarem oraz spadkiem cen obligacji skarbowych.

Wspomniane obawy gwałtownie wzrosły po niespodziewanych działaniach Departamentu Skarbu USA, którym kieruje sekretarz Scott Bessent. Władze poinformowały bowiem o podwojeniu maksymalnej wielkości wykupu własnych obligacji z poziomu 2 mld USD do co najmniej 4 mld USD. Zapowiedź ta zbiegła się w czasie z informacjami o rekordowym, najwyższym od pięciu lat miesięcznym deficycie budżetowym za lipiec oraz przekroczeniem przez dług federalny progu 40 mld USD. Stephen Coltman z firmy analitycznej 21Shares podkreśla, że skali zakupów zapowiedzianych przez Bessenta nie da się porównać z rozmiarem całego rynku obligacji, choć sam sygnał wysłany inwestorom okazał się wyjątkowo silny.

Gorączka na rynku kryptowalut

Reakcja rynków finansowych na działania Departamentu Skarbu wywołała natychmiastowe przetasowania w wycenach kluczowych aktywów. Złoto osiągnęło trzymiesięczne maksima, kontynuując wzrosty po wcześniejszym skoku o ponad 5% procent w skali tygodnia. Dodajmy, że cena żółtego kruszcu rośnie nieprzerwanie od pięciu tygodni, zmierzając w stronę najsilniejszego miesięcznego wzrostu od 1999 roku. Analityk Deutsche Banku Michael Hsueh zauważył, że notowania złota mogą przebić jego wcześniejszy cel na poziomie 4 800 USD za uncję.

Wszystko to ma miejsce w czasie, gdy mamy do czynienia z bardzo dynamicznym ruchem na rynku kryptowalut. Dziś rano cena Bitcoina wzrosła o 2%, wyznaczając tym samym najwyższe poziomy od maja i przekraczając poziom 80 000 USD. Była to reakcja rynku na silny, bo wynoszący aż 22% trzydniowy rajd, który miał miejsce w ubiegłym tygodniu. Z drugiej strony należy przyjrzeć się bliżej amerykańskiej walucie – indeks dolara spadł do trzymiesięcznych minimów, notując osłabienie przez trzy z ostatnich czterech tygodni. Wyprzedaż dotknęła również amerykańskie obligacje skarbowe, czego efektem był wzrost rentowności papierów trzydziestoletnich do poziomu 5,34 procent, czyli najwyżej od niemal dwudziestu lat. Sytuację celnie podsumował inwestor i miliarder John Arnold, argumentując, że słabnący dolar, spadek cen obligacji oraz umocnienie twardych aktywów to podręcznikowy element debasement trade.

Rezerwa Federalna pod ścianą

Fakty są takie, że przyszłość polityki pieniężnej w USA stoi dziś pod wielkim znakiem zapytania ze względu na rosnące ryzyko proinflacyjne. Nohshad Shah z firmy Citadel ostrzega, że interwencje Departamentu Skarbu na rynku obligacji mogą doprowadzić do dotkliwego spadku wartości dolara. Jak podkreśla, słabsza waluta łagodzi warunki finansowe, co grozi ponownym napędzeniem inflacji, która i tak od pięciu lat utrzymuje się powyżej dwuprocentowego celu Rezerwy Federalnej. Zdaniem Shaha Fed może zostać zmuszony do podniesienia stóp procentowych, co sugerują już wyceny kontraktów terminowych wskazujące na ponad 50-procentowe prawdopodobieństwo podwyżki stóp.

Przeczytaj o zaskakującym wzroście zainteresowania BTC:
Wykresy Bitcoina oszalały, instytucje zalewają rynek miliardami dolarów
oraz o tym, jak firma Michaela Saylora konsenwentnie realizuje swój plan finansowy:
Michael Saylor tworzy nowy fundusz. Oto szczegóły gigantycznej transakcji Strategy